CEO T1 odpowiada na groźby fanów domagających się powrotu Fakera

Faker Foto: Michal Konkol / Riot Games

W siódmej kolejce letniego splitu LCK T1 postanowiło dokonać zmiany w składzie. Miejsce na środkowej alei przez lata zajmowane przez Fakera zajął młody wychowanek organizacji, Clozer. Z Clozerem T1 w czterech spotkaniach nie przegrało nawet mapy, ale fani są wściekli. Doszło już do tego, że Joe Marsh, CEO organizacji, musiał zagrozić fanom, że jeśli nie przestaną nękać zawodników, zostaną wyciągnięte wobec nich konsekwencje prawne.

Faker już od kilku lat nie ma statusu bezsprzecznie najlepszego zawodnika League of Legends na świecie, ale nie oznacza to, że miejsce w pierwszym składzie T1 zawdzięczał tylko reputacji. Mimo tego, że obecnie rozgrywa już 7 sezon w karierze, wciąż jest jednym z najlepszych midlanerów w lidze, a jego fani nie godzą się na posadzenie go na ławce.

Wygląda jednak na to, że niektórzy z sympatyków trzykrotnego mistrza świata posunęli się za daleko. 9 sierpnia Joe Marsh, CEO T1, wydał publiczne oświadczenie, w którym zwracał się do niektórych fanów, którzy ostatnio pozwolili sobie na trochę za dużo.

CEO T1 stwierdził, że nie może dłużej milczeć, kiedy pracownicy organizacji otrzymują coraz więcej krytyki i gróźb. Marsh wyjaśnił, że krytykowanie decyzji organizacji jest normalne i można się go spodziewać, to niestety niektórzy fani posunęli się za daleko.

– Jeśli nawałnica brutalnych gróźb się nie skończy, będziemy zmuszeniu rozpocząć postępowanie sądowe – dodał na koniec Joe Marsh.

Najbardziej niezrozumiałe jest jednak to, że krytyka i groźby spadają na drużynę i zawodników, którzy w ostatnich dwóch tygodniach wygrali wszystkie cztery mecze wynikiem 2:0. Co więcej, T1 z bilansem 11:4 zajmuje 4 miejsce w lidze i już jest pewne awansu do fazy play off.

Zobacz komentarze