Akademie mają sens. Franczyza w LEC przynosi efekty

Special Foto: Riot Games

Jednym z głównych argumentów przemawiających za wprowadzeniem franczyzy do rozgrywek League of Legends było to, że organizacje bez relegacji będą mogły postawić na nowych młodych graczy, a nie na wypalonych weteranów. Osobiście nigdy w to nie wierzyłem, ale ostatnie wydarzenia coraz bardziej przekonują mnie, że to nie były puste słowa.

Spójrzmy na sytuację Jorana "Speciala" Scheffera (Excel). Special zastąpił Fabiana "Exile'a" Schuberta kilka tygodni temu. Organizacja od początku zapowiadała, że wszyscy zawodnicy mają mieć równe szanse na grę w LEC i cała dziesiątka musi walczyć o swoje miejsce. Z początku nie wierzyłem w te zapewnienia. Nawet po zmianie midlanera. Głównie dlatego, że wszyscy, którzy pamiętają Exileha z występów z Unicorns of Love, wiedzą, że gra bardzo nierówno i jeśli nie występuje na jednej ze swoich ulubionych postaci, bardzo mocno odstaje poziomem od innych graczy na swojej pozycji. Dlatego bardziej od samej zmiany Exileh'a na Speciala bardziej zaskoczyło mnie zakontraktowanie byłego gracza UoL.

Kierując się także zasadą, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, nie dowierzałem w plany Excel o rotacji składem. Jednak ostatnio organizacja ostatecznie mnie przekonała. W ósmej kolejce LEC wystąpi bowiem Patryk "Mystiques" Piórkowski.

Przed sezonem wydawało mi się to niemożliwe. Nie ze względu na różnicę w umiejętnościach między Polakiem a Raymondem "kaSing" Tsangiem, a przez narodowość. KaSing jest Brytyjczykiem, grającym w brytyjskiej organizacji. Co więcej, jest także twarzą drużyny i ma olbrzymie doświadczenie. Dlatego ze wszystkich graczy z pierwszej drużyny kaSing wydawał się jedynym, którego wygryźć się nie da.

Prawdopodobnie spory wpływ na taką decyzję ma odpadnięcie Excel z walki o play-offy, nie można jednak nie docenić tej inicjatywy. Zwłaszcza że nie wymieniono całego składu, tylko jednego zawodnika. Dlatego widać, że reszta sezonu jest dla Excel ważna i chcą ją wykorzystać do rozwoju zawodników akademii. Jest to jeden z dowodów na słuszność systemu franczyzowego i konieczność posiadania akademii.

Zwłaszcza jeśli zastanowimy się chwilę, jak wyglądała sytuacja w poprzednich latach, gdy drużyna traciła szansę na play-offy. Piątka graczy wtedy pozostawała bez zmian. Nie było długofalowego planu. Zawodnicy musieli grać dalej razem, a właściciele liczyli na to, że uda się utrzymać w lidze i ewentualnie przebudują zespół po sezonie. Teraz już nic takiego się nie dzieje. Można w każdej chwili powołać swojego gracza z akademii i dać mu szansę oswoić się ze sceną i zebrać cenne doświadczenie.

Z systemu akademii skorzystali także Finn "Finn" Wiestål (Rogue), Lucas "Saken" Fayard (Vitality) oraz Andrei "Orome" Popa (Splyce). Każdy z tej trójki debiutował w tym roku w LEC czy to w przypadku nagłej choroby zawodnika pierwszego składu (Saken, Orome), czy przy okazji desperackiej próby ratowania sezonu (Finn). Powód jednak nie ma znaczenia. Żaden z tych graczy rok temu nie dostałby szansy. Zamiast nich organizacje postawiłyby na sprawdzonych weteranów, którzy nie mogli znaleźć drużyny w okresie transferowym i pozostawali bez zespołu.

Teraz już nie było takiej potrzeby. Każda organizacja ma pod ręką skład rezerwowy, najczęściej pełen zawodników bez doświadczenia w LEC, którzy trenują w profesjonalnych warunkach i są przygotowywani do zastąpienia starej gwardii. Dlatego też publicznie zwracam honor Excel oraz wszystkim obrońcom modelu franczyzowego. Akademie mają sens.

Zobacz komentarze