5 wniosków z pierwszego dnia Ultraligi

Artur "Rybson" Gębicz
Artur "Rybson" Gębicz Foto: Ultraliga

Inauguracja pierwszego sezonu Ultraligi była naprawdę mocna. Niby jedno spotkanie rozegrane przez każdą drużynę to mała próbka badawcza, ale wystarczająca do wyciągnięcia pięciu wniosków z pierwszego dnia rozgrywek.

1) Nie takie EPC straszne jak je malują

Jeśli ktoś spodziewał się dominacji ekipy Esports Performance Center w pierwszym spotkaniu to grubo się pomylił. Formacja trenowana przez Adriana "Hatchy'ego" Widerę przez długi czas chowała się za podwójną gardą, nie mogąc znaleźć odpowiedzi na agresję rywala. Naprawdę niewiele brakowało, by IHG zgarnęło Barona i z ponad siedmiotysięczną przewagą w złocie skończyło grę. Powinien to być znak ostrzegawczy dla EPC, że nie mogą oddawać aż tyle pola we wczesnych etapach rozgrywki.

2) Rogue jak powiedziało, tak zrobiło

To w zasadzie nie była dominacja. Rogue dokonało egzekucji na zespole ACTINA PACT. Duet na dolnej alei - Pawel "Woolite" Pruski i Oskar "Vander" Bogdan, był o kilka klas lepszy od swoich rywali. Wystarczy tylko przypomnieć, że Woolite w 21. minucie miał na swoim koncie quadra kill'a, statystyki 7/0/5 i 250 stworów.

3) Płynie Wisła płynie, po polskiej krainie

Spotkanie Wisły Płock z Indictive Esports miało być jednostronne, i takie też było. Najbardziej tajemnicza formacja w Ultralidze w zasadzie nie stawiała oporu drużynie WP. Jedynie dolna aleja IN starała się grać aktywnie, reszta zawodników na mapie bardziej reagowała na zagrania Wisły. W ten sposób nie można wygrać gry League of Legends, zwłaszcza gdy w 20 minucie masz osiem tysięcy sztuk złota mniej od rywala i nie możesz nawet podejść pod Barona, którego zabija twój przeciwnik. Wisła nie została należycie przetestowana w tym spotkaniu.

4) Rybson w wodzie

Każdy, kto uważa, że League of Legends polega teraz na snowballowaniu ma absolutną rację. Najlepszym tego przykładem jest wczorajszy występ Artura "Rybsona" Gębicza. Grając Kha'Zixem, Rybson odjechał swoim rywalom i pociągnął zespół do przodu. Nie umniejszając roli reszty zawodników, jeśli tęsknicie za Kassadinem z sezonu trzeciego, koniecznie obejrzyjcie to spotkanie.

5) Esports Academy - z tej mąki będzie chleb

Zespół Esports Academy pokazał, jak należy grać, nawet jeśli jesteś teoretycznie słabszy od swojego rywala. Odważnie. Nie możesz tylko bronić wież i liczyć na najmniejszy wymiar kary. Zamiast tego musisz szukać okazji do zyskania przewagi i walczyć o swoje. Nawet jeśli te próby okażą się zgubne. EAC najpierw zgarnęli pierwszą krew na midzie, a następnie mieli stykowy moment na dolnej alei, gdzie o mały włos nie odwrócili losów spotkania. Chciałbym, aby każdy młody zespół prezentował się w ten sposób. Ta drużyna w tym sezonie jeszcze was zaskoczy.

Zobacz komentarze