W sercach graczy zajmuje wyjątkowe miejsce. Za co kochamy Heroes III? [FELIETON]

Heroes III Foto: Ubisoft

O Heroes III słyszał chyba każdy gracz, a ogromna część z nas sama spędziła przy tym tytule setki godzin. Ile to razy wraz ze znajomymi zarywało się nocki na "gorącym krześle"... Powspominajmy grę, która na zawsze pozostanie w sercu polskich graczy. Zobaczmy, dlaczego wielu z nas darzy ją ogromną sympatią.

Rywalizacja o każdej porze dnia i nocy

Jak na portal esportowy przystało, rywalizacja znajduje się na pierwszym miejscu. Pięknem Heroes III jest to, że możemy bawić się w niej zarówno w pojedynkę, jak i ze znajomymi. Ustawiamy się z kumplami na wieczorek przy komputerze, kupujemy chipsy, colę, piwo (co kto woli) i walczymy o prestiż zwycięzcy. Siadamy przed monitorem w ósemkę, albo po prostu bierzemy najbliższego przyjaciela i gramy razem z nim. Jak za oknem deszcz, a Heroes III w domu jest, to odpalamy kampanię albo meczyk z botami. Ktoś to bardzo sprytnie wymyślił, pewnie ta sama osoba, która jest odpowiedzialna za syndrom "jeszcze jednej tury". Jeszcze minutka, pięć, góra godzinka. Skoro o turach mowa...

Tury, szachownica, walka

Po wykonaniu niezwykle skomplikowanej strategii zajęcia tartaku, pokonania bandy gnolli i kupieniu kolejnego typu jednostek, zasługujemy na kilkuminutową przerwę, aby na chwileczkę wstać z "gorącego krzesła" i zrobić sobie herbatę. Tury w Heroes III potrafią trwać naprawdę długo, szczególnie w dalszej fazie rozgrywki. To jednak nie zniechęca graczy, którzy niczym Kasparow planują kolejne ruchy na szachownicy - tej poza walką, jak i w jej trakcie.

Starcia w opisywanej strategii są niezwykle angażujące. Czekanie na czyste trafienie, rzucanie odpowiednich zaklęć i wszystko po to, żeby przeciwnik wystrzelił magiczną strzałę i uciekł. To żart rzecz jasna, bowiem walka w Heroes III potrafi być naprawdę skomplikowana. Ile to czasem trzeba się nagłowić, aby stanąć w odpowiednim miejscu... Do tego liczenie każdej kratki i sprawdzanie zasięgu ruchu przeciwnika.

Heroes III Foto: Ubisoft

Miasta i jednostki, miecz i magia

Każdy, ale to absolutnie każdy gracz preferuje któreś z miast. Jedni wolą archanioły, inni arcydiabły. Zwolennicy czarnych smoków krzyczą na fanów Nekropolii, bo ci co prawda mają bardzo silną nekromancję, ale jednocześnie ich najlepsza jednostka nie ma za wiele do powiedzenia. Miast jest w końcu cała masa i znacząco różnią się one od siebie. Forteca i Loch są okropnie drogie, Twierdza z kolei już tańsza. Cytadela ma jedną, kiepską jednostkę strzelającą, Forteca aż trzy.

Gdyby pokusić się o wymienienie najbardziej irytujących postaci, na listę wpadłyby pewnie Harpie Wiedźmy ze względu na ochronę przed kontratakiem, ale i powrót na miejsce po zadaniu obrażeń. Do tego grona można by też zaliczyć Enty, bo z jednej strony są bardzo wolne, a z drugiej potrafią nieźle spowolnić, szczególnie gdy gracz podrzuci je przeciwnikowi pod nos za pomocą Teleportacji. Jeśli o magii mowa, to czarów jest masa i na pierwszy rzut oka tylko kilka z nich zdaje się mieć większy sens. Mowa tu rzecz jasna o Spowolnieniu czy Portalu Miejskim, ale nawet takie niepozorne Zasoby Ziemi potrafią pomóc zaoszczędzić trochę ruchu na mapie, gdy znamy wcześniej położenie stosu kamieni czy klejnotów.

Różnorodność i losowość

Niby wszyscy startują z tym samym, a jednak! Narzekania do kolegów w stylu "lepiej ci wylosowało!" zaczynają się już na etapie zakupu drugiego bohatera w karczmie. Po pierwszych kilku krokach i wstępnej eksploracji pojawiają się kolejne wątpliwości, czy aby nie jesteśmy do tyłu względem przeciwnika, zwłaszcza w obliczu braku tartaku lub kamieniołomu. Natomiast jeśli rywal dostanie jakiś niezły artefakt ze skrzyni bądź krypty, to w moment przestaje być naszym kumplem. Wszyscy to znamy.

Można się na nią złościć, ale to właśnie losowość jest głównym czynnikiem, dzięki któremu Heroes III się nie nudzi. Każda kolejna rozgrywka ma w sobie coś nowego i dwa starcia nigdy nie wyglądają tak samo, no chyba, że przeciwnik rozsadzi nas pojedynczym Armageddonem.

Heroes III Foto: Ubisoft

Muzyka i grafika

Genialny soundtrack, który cieszy za każdym razem. Przy pierwszym włączaniu gry może przestraszyć, bo ustawiony dźwięk jest bardzo, ale to bardzo głośny, przez co szybko trzeba skorzystać z kombinacji Alt+Tab i ściszyć go w mikserze. Melodie z Heroes III zyskują na znaczeniu wobec dedykowanych koncertów, podczas których możemy poczuć dreszcze towarzyszące nam przy grze. Na tych wydarzeniach orkiestra odtwarza muzykę z kultowej strategii.

Grafika jest stara, ale jara! Co prawda wyposażenie się w modyfikację HD się przydaje, ale nawet bez tego jest nieźle. Heroes V wizualnie poszło w inną stronę, również ciekawą, ale to właśnie trójka przyciąga nostalgią i oldschoolową grafiką. Pięknie zaprojektowane zamki, przyjemna dla oka mapa i zróżnicowane jednostki cieszą.

Przetrwanie próby czasu i powrót na salony

Jeśli ktoś myśli, że ta gra nie żyje, jest w ogromnym błędzie. Po śmierci GameSpy'a i upływie lat gra wieloosobowa przycichła i wszyscy ograniczyli się jedynie do wspomnień o Heroes III, ewentualnie powrotów do single playera. Kiedy jednak fanowski dodatek Horn of the Abyss rozkwitł wraz z HD Modem i multiplayerem, liczby są naprawdę zaskakujące. HotA dodała przystań, czyli miasto piratów, a także planuje wprowadzić do rozgrywki kolejny zamek - Fabrykę.

Heroes III rozwija się naprawdę prężnie, a w grze wieloosobowej często przebywa jednocześnie 1000 osób. Streamerzy i youtuberzy również stawiają na przechodzący istny renesans tytuł. Nie sposób pominąć Mistrzostwa Polski Heroes III, które w tym roku odbędą się po raz drugi. Pierwsza edycja zachęciła ponad 500 graczy do rywalizacji. Cóż za niesamowita sprawa, że esport rozwija się w tak starej grze. W końcu w tym roku obchodziła ona swoje 20. urodziny! Mimo, że Ubisoft wydaje kolejne części serii Might & Magic: Heroes, to właśnie trzecia odsłona nadal jest ogromnie popularna. Branża idzie do przodu, ale nie zapomina także o swoich "przodkach". To wspaniałe.

Zobacz komentarze