Kto będzie pierwszy? Zapytaliśmy polskie organizacje o Valorant

Valorant Foto: Riot Games

Beta Valorant została niezwykle ciepło przyjęta przez graczy w Polsce. O ile wcześniej sporo osób dość sceptycznie podchodziło do nowej gry Riot Games, teraz nikt nie ma wątpliwości że będzie to mocny tytuł na esportowej scenie. Jak do sytuacji podchodzą polskie organizacje?

Najpierw oddajmy głos esportowym ekspertom. - Wydaje mi się, że polskie organizacje powinny zacząć interesować się rynkiem Valorant - mówi Radek "Mad1" Florkowski. - Jestem przekonany, że już obserwują sytuację - poprzez streamy, pierwsze turnieje mają szansę namierzyć tych, którzy oddają się tytułowi Riot Games w całości i nieźle im to wychodzi. Takich osób powinno być w Polsce sporo, a przez to nasze organizacje będą mogły poszukać składu na mocny start w tym nowym światku - twierdzi popularny komentator.

- Co do zainteresowania, to na początku moim zdaniem będzie ogromne. Wiadomo, że ta gra będzie miała scenę esportową, więc każda organizacja na pewno postara się pozyskać dywizję Valoranta. Szczególnie, że na początku spodziewam się wielu otwartych turniejów, tak z czasem już twórca gry zapowiadał, że tylko oni będą mogli organizować turnieje offline, bo pliki serwerowe nie są nigdzie dostępne - mówi Kuba "Kubik" Kubiak, komentator oraz szkoleniowiec piratesport.

- Myślę, że będzie to trzecia produkcja esportowa zaraz po LoLu i CS:GO - uważa za to Patryk "p4key"Jończyk z x-kom AGO. Nic zatem dziwnego, że organizacje przyglądają się z uwagą najnowszej produkcji Riot, która przyciąga wielką liczbę widzów na Twitchu. Piotra "Izaka" Skowyrskiego, dzień po uruchomieniu beta testów, oglądało ponad 30 tysięcy widzów. Każdy z nich liczył, że w ten sposób "wydropi" (uzyska) dostęp do gry.

Valorant

- Aktualnie jako x-kom AGO nie myślimy o zakontraktowaniu zespołu w Valorant. Gra jest jeszcze w fazie beta testów, nie zapowiedziano turniejów, nie znamy planów Riot Games na esport w tym tytule. Mimo wszystko będziemy się przyglądać scenie tej gry i obserwować zawodników z potencjałem - udało nam się dowiedzieć w x-kom AGO.

Wiele na pewno będzie zależeć od tego jak będą wyglądać esportowe rozgrywki w Valorant. Dużo wskazuje na to, że Riot Games pójdzie dobrze znaną i sprawdzoną ścieżką. - Na pewno myśląc o esporcie w Valorant, będziemy patrzeć w stronę poczynań Riot w LoLu. Osobiście jestem fanem modelu sprzed kilku lat, gdzie mieliśmy w Polsce zarówno PLE, jak i ESL MP. Z czasem, tylko jedna firma w kraju dostawała błogosławieństwo Riotu, na co moim zdaniem narzekają gracze, grający na poziomie regionalnym - zauważa Kubik.

Valorant śledzi również inna polska organizacja - Izako Boars. - Na pewno patrzymy w tym kierunku, ale trzeba przyznać, że ciężki to czas również dla esportu - podkreśla Dawid Szymański, zarządzający Izako Boars. Nie trudno się domyślić, że ciężkim czasem menedżer nazywa kryzys związany z pandemią koronawirusa.

- Możliwości tej gry wydają się ogromne, na początku LoLa lokalnych turniejów w tę grę była cała masa. Z czasem ich liczba spadała, także tym bardziej szybka inwestycja w dywizje, wydaje się być dobrą decyzją, bo ekipy będą miały gdzie grać. Aktualnie w Lolu większość polskich graczy, rozgrywa spotkania przez pięć miesięcy w roku, więc tym bardziej mam nadzieję, że w Valorancie tych rozgrywek regionalnych będzie dużo więcej - powiedział Kuba Kubiak.

Wygląda na to, że jesteśmy świadkami narodzin kolejnej produkcji, która powinna zamieszać w esportowym biznesie. Pytanie brzmi: która polska organizacja jako pierwsza zdecyduje się na zakontraktowanie swojej drużyny w Valorant? Jesteśmy pewni, że topowe organizacje nie odpuszczą i na tym polu.

Zobacz komentarze