Tata pokazał mu świat Call of Duty, mama zakazywała GTA. Janusz Walczuk jakiego nie znacie

Janusz Walczuk Foto: YouTube/SolarBialas

Rap i gry. Na pierwszy rzut oka dwie płaszczyzny niemające ze sobą wiele wspólnego. W rzeczywistości jednak obie te branże często przenikają się ze sobą. Przez wiele lat, niekiedy nawet teraz muszą walczyć z krzywdzącymi stereotypami. Obecnie wielu graczy słucha rapu, a wielu raperów gra w gry i nawiązuje do nich w swoich utworach. W nadchodzącej serii reportaży postaramy się zaprezentować oba te światy, i to jak są ze sobą spokrewnione. Pomogą nam w tym znani polscy wykonawcy. Na pierwszy ogień Janusz „Yah00” Walczuk.

Początki z piłką

Osoba niezaznajomiona z gatunkiem, jakim jest rap, może zastanawiać się o kim właściwie mowa? W tej sytuacji pomagamy. Janusz Walczuk, znany też pod pseudonimem „Yah00”, realizator muzyczny w NOBOCOTO Studio, jeden z uczestników bardzo popularnego Hotelu Maffija, na co dzień współpracujący z takimi raperami jak Żabson, Mata, Jan-Rapowanie czy White 2115. Niekiedy też sam położy na bicie wersy, a aktualnie jest w trakcie prac nad swoim debiutanckim albumem. Nie ukrywa swojego zamiłowania do gier wideo, o czym wspomina na różnych kawałkach, najczęściej nawiązując do najpopularniejszego symulatora piłkarskiego, gry FIFA. Przykładowo na NBCT Freestyle rapuje o Ousmane Dembélé czy Samuelu Umtitim i ich pozycjach w grze, ale nie samą FIFĄ żyje Janusz i nieobce są mu też inne, znakomite tytuły.

Zacznijmy jednak od wirtualnej piłki nożnej. Pierwszą grą, którą doskonale pamięta, a która zyskała ogromną sympatię Janusza, był dodatek do FIFA 06 związany z mistrzostwami świata, odbywającymi się wówczas w Niemczech. Jak przyznaje sam rozmówca, była to gra, przy której spędził naprawdę wiele godzin. Od tego też momentu zrodziło się ogromne zamiłowanie do cyklu FIFA. Jednakże Walczuk nie stronił także od tego prawdziwego boiska, po którym wielokrotnie biegał z kolegami w dzieciństwie.

Zakazane gry

Na pytanie, co było przed FIFĄ, nie jest w stanie wskazać klarownej odpowiedzi. Młody Janusz podpatrywał swojego tatę, gdy ten grywał głównie w gry strategiczne, choć na komputerze u Walczuków można było zobaczyć również Call of Duty. Z dzieciństwa Yah00 pamięta także swoje przygody związane z serią Grand Theft Auto. — Mając cztery lata, jeździłem do swojego kuzyna, u którego mieszkała też babcia. On miał GTA III i ja się bardzo cieszyłem, gdy mogłem chociaż trochę pograć. To wszystko działo się tak po kryjomu, bo babcia nie była zadowolona z tego, w co gramy. Mimo wszystko, dla mnie jako czterolatka, GTA było mocnym przeżyciem — wspomina Walczuk. Do podobnych sytuacji dochodziło też w jego domu rodzinnym, gdzie mama zabroniła mu grać w jedną z kolejnych odsłon cyklu Grand Theft Auto, bo miał zaledwie sześć lat.

Mimo zakazów od mamy Januszowi udało się przejść całe Grand Theft Auto: San Andreas i teraz wspomina je jako jedną z najważniejszych gier w historii. — Co ciekawe, u mnie w domu nigdy nie było problemu z Call of Duty, ale z GTA już tak. Myślę, że to kwestia złego PRu w tamtych czasach. Często mówiło się, że ludzie wyniosą zachowania z gry do prawdziwego świata — opowiada z nostalgią.

Rodzinne granie

Z czasów dziecięcych Walczuk zapamiętał jeszcze jedną grę, o której nawet zarapował na kawałku Teaser. Chodzi o Wormsy. Był to tytuł, w którym mierzył się głównie ze swoim tatą i młodszym bratem. Zazwyczaj rozgrywali kilka tur przed pójściem spać, a sama gra bardzo mu się podobała. — Lubiłem grać w Wormsy. Podobała mi się ta strategia i system tur. Każdy musiał dokładnie przemyśleć swój ruch. To było fajne — wspomina.

Piłka jest jedna, a bramki są dwie

Wróćmy jednak do piłki nożnej i FIFY. Przygoda z grami zaczęła się od dodatku Mistrzostwa Świata 2006 i trwa nadal. Od tamtego momentu Janusz Walczuk posiada pełną kolekcję gier FIFA. Każda część od roku 2006 jest mu dobrze znana. Ba, nawet cofnął się i w momencie, gdy był dzieckiem i zakupił PlayStation 2, dokupił do niego także gry FIFA 04 i FIFA 03. Prawdziwy koneser. W latach młodzieńczych potrafił rokrocznie spędzać w grze około 600, a może nawet 700 godzin. Nie dziwi, więc fakt, że w FIFĘ gra nadal, i choć z komputera stacjonarnego przeszedł już na PlayStation 4 Pro, to nadal jest ogromnym fanem najpopularniejszego piłkarskiego symulatora.

Janusz Walczuk

Zapytany o ulubioną część FIFY odpowiada — Zdecydowanie 18. Był w tamtej edycji taki typ strzału, który nazywał się „Driven”. Po dwukrotnym naciśnięciu kółka na padzie piłkarz kończył akcję mocnym, ale zarazem bardzo precyzyjnym strzałem w dolny róg bramki. Strzeliłem takich goli może nawet i tysiąc. Potrafiłem wygrywać ze znajomymi wynikami 8:2, 10:2 strzelając tylko Driveny, które niestety później wycofano. Poza tym FIFA 18 najbardziej mi się podobała mechanicznie. Uważam, że była to bardzo dobra gra.

Ciekawa dyskusja wywiązała się również z tego, jaki tryb woli Walczuk. Czy są to rozgrywki w ramach FIFA Ultimate Team, czy może jednak preferuje karierę i inne tryby offline? Jak się okazuje Yah00 po pracy woli raczej odpalić tryb kariery, budować swoją drużynę i postrzelać ładne bramki. Jak sam przyznaje — odpręża go to i uwielbia tryb kariery, choć w niektórych latach był on nudny. Rozgrywka FUT jest dla Janusza mniej interesująca i jedynie szarpie nerwy. - Uważam, że Ultimate Team to najmocniejszy aspekt FIFY, jednak tam wszystko poszło w kierunku czystej mechaniczności i utartych schematów w zdobywaniu bramek. Choć przyznaję, że dla odmiany bardzo lubię tryb Draft, bo można pograć zawodnikami, których na co dzień nie ma się w klubie. Mimo wszystko tryb kariery i rozgrywkę ze znajomymi przedkładam nad FUT-a — opowiada Janusz.

Nowa konsola — nowe możliwości

Nie samą FIFĄ żyje Walczuk i nie stroni także od innych gier. Jak już wspomniał, aktualnie jest posiadaczem PlayStation 4 Pro, ale w planach ma zakup konsoli Xbox Series X albo PlayStation 5. Jakie są gamingowe plany Janusza w obliczu możliwości nowego sprzętu? — Jak kupię już tę konsolę, to zagram na pewno w Assassin's Creed Valhalla, ale też planuję sprawdzić Cyberpunk 2077. Wydaje mi się, że zróżnicowany świat w tej grze będzie robił ogromne wrażenie i spędzę z nią święta — stwierdza rozmówca.

Zaczynając dyskusję o Cyberpunku, nie mogło zabraknąć tematu innego, flagowego produktu polskiej branży gier wideo. Mowa oczywiście o Wiedźminie 3: Dziki Gon. — W Wiedźmina 3 nie miałem okazji zagrać, a to z takiego powodu, że jak wychodził, to nie miałem mocnego komputera, a później, jak już kupiłem PlayStation 4, to on miał dwa, czy trzy lata i nie czułem takiej chęci, żeby w niego zagrać. A poza tym, wolę przede wszystkim realizm w grach i gdzieś tam z tą fantastyką trochę mi nie po drodze — opisuje Walczuk.

Amerykańska filozofia gier

Wejście na temat wielkich gamingowych bestsellerów oznaczało, że Janusz Walczuk swojego czasu nie poświęca tylko na kopanie piłki w FIFIE. Jest on także ogromnym fanem tzw. blockbusterów, wielkich hitów, które obiegły świat. Jako jedne z ulubionych wymienia między innymi GTA V albo Red Dead Redemption 2. Cały styl produkcji Rockstar Games bardzo podoba się Januszowi — Uwielbiam tę amerykańską filozofię tworzenia gier. Zupełny brak hamulców, przekraczanie wszelkich granic, satyra z życia i otaczającej rzeczywistości. Poza tym, światy tworzone przez Rockstar to jest kawał dobrej roboty, są bardzo filmowe i mi to odpowiada. Dlatego teraz też z niecierpliwością czekam na GTA VI — podsumowuje.

Janusz Walczuk Foto: Jan Toruński / Janusz Walczuk

Strzelnica, broń i FPS-y

Tata naszego rozmówcy od dawna jest fanem serii Call of Duty, a także czynnym instruktorem strzelectwa, bierze nawet udział w zawodach strzelania długodystansowego. To wszystko pozostawiło swój ślad. Janusz w dzieciństwie często był zabierany na strzelnicę, więc kontakt z bronią miał od najmłodszych lat. Z tego też powodu w swoich piosenkach zdarzało mu się do tego tematu nawiązywać. Choć na strzelnicy bywa już rzadziej, to zamiłowanie do broni przejawia się poprzez gry, a szczególnie przez jedną. Podobnie, jak tata, Janusz Walczuk jest ogromnym miłośnikiem Call of Duty.

Mały Walczuk z tatą

Z tą grą Yah00 ma bardzo wiele wspólnego — Obecnie gram dużo w Warzone, ale też tryby online, chociażby Modern Warfare lub najnowsze Cold War. Ogólnie bardzo lubię Call of Duty, gdzieś to też wiąże się z przeszłością. Bardzo wciągają mnie kampanie w CoD. Ostatnio przeszedłem cały tryb fabularny w Cold War, pamiętam też, że Modern Warfare 2 przeszedłem w jedną noc — przypomina sobie Janusz.

Jednym z najpopularniejszych FPS-ów obecnie na rynku jest jednak Counter Strike i nie mogło zabraknąć pytania o niego. Jak się okazuje, Walczuk grywał w CS-a, ale nie porwała go ta gra. Produkt Valve od zawsze kojarzył mu się z bardzo zręcznościową i taktyczną grą, w której, aby wygrać, nie można było pozwolić sobie na błędy. Dlatego też romans z Counter Strikiem nie potrwał za długo.

Chłopcy z ferajny

Dużo było o FIFIE, o Call of Duty, a właściwie nadal nie dowiedzieliśmy się, jaka jest ulubiona gra wszechczasów Janusza Walczuka. Jak się okazuje, jest to… Mafia II. — Pamiętam, że Mafia II wyszła, gdy szedłem do szóstej klasy podstawówki i przeprowadzałem się z powrotem na Żoliborz. To była pierwsza gra, którą przeszedłem w nowym miejscu zamieszkania — warto zaznaczyć, że Yah00 grał wcześniej w pierwszą odsłonę trylogii i bardzo dobrze ją wspomina głównie przez opowiadaną historię. — Jak zobaczyłem Mafię II, to też urzekła mnie ta fabuła. Myślę, że gdyby na kanwie opowieści z gry powstał film, to byłby hitem pokroju Chłopców z ferajny czy Ojca Chrzestnego — opowiada Walczuk. Na dodatek, padła nawet teza, że gdyby Mafię II wydawało Rockstar Games, ale z zachowaniem historii studia 2K to byłaby to najlepsza gra na świecie!

Dlaczego Janusz Walczuk pała aż tak ogromnym uczuciem do produktu 2K? Głównie ze względu na świetne postacie, liczne zwroty akcji, a także nieliniową fabułę. — Moją ulubioną postacią był Joe Barbaro, wybitny charakter. Vito w tej historii zawsze był taki chłodny i opanowany. Był dobrym narratorem gry, ale jako postać wypadł kompletnie bez wyrazu. Ponadto zwroty akcji związane z Leo Galante czy Henrym Tomasino były świetne, fabuła była taka niejednoznaczna, a samo zakończenie pozostawiało więcej pytań, niż dawało odpowiedzi. To jest wybitna gra i wielokrotnie do niej wracałem, nawet wiele lat po premierze — stwierdza rozmówca.

Walczuk stwierdził też, że podobną historię przeszedł ostatnio we wspominanym już Call of Duty: Cold War. Tam, tak jak w Mafii II fabuła skłaniała do przemyśleń i pokazywała, że nie wszystko w życiu jest czarne albo białe.

Zainteresowanie esportem?

W naszej rozmowie nie mogło zabraknąć także wątku esportowego. Niestety, Janusz nigdy szczególnie nie interesował się tą branżą. Jak sam przyznaje, nie czuje zajawki do tego, bo od zawsze był osobą, która wolała sama grać, niż oglądać jak inni grają. — Esport zawsze kojarzył mi się z takim graniem, aby w jak najszybszy i najłatwiejszy sposób zdobyć rundę, mapę, czy gola. A ja wolę jednak bardziej efektowną rozgrywkę. Niemniej jednak darzę ogromnym szacunkiem wszystkich, którzy grają profesjonalnie — opowiada.

Yah00 dodaje też, że nie lubi stawiać granic i jeśli na przykład brydż jest sportem, to esport jak najbardziej też nim jest. — Esportowcy wkładają ogromny wysiłek w to, aby stać się najlepszymi i to trzeba wspierać i gloryfikować. Oni są na poziomie nieosiągalnym dla zwykłych graczy. Jeżeli są sponsorzy, jest ktoś, kto wydaje pieniądze na organizacje takich turniejów to super, i ja to w pełni popieram — stwierdza Walczuk.

Na sam koniec, odbiegając już od tematu esportu, Janusz został poproszony o wskazanie swoich pięciu ulubionych gier wszechczasów. Bazując również na tym, o czym rozmawialiśmy już wcześniej, padła taka piątka:

  1. Mafia II
  2. Call of Duty: Modern Warfare 2
  3. FIFA 18
  4. Assassin’s Creed Brotherhood
  5. UFC 3

We wstępie postawiliśmy tezę, że rap i gry komputerowe mają ze sobą wiele wspólnego. Janusz Walczuk jest świetnym przykładem potwierdzającym tę tezę. Zobaczymy czy w kolejnych odsłonach naszych reportaży będzie podobnie.

Zobacz komentarze