RapGra: Belmondo. "W kontekście gier najwięcej zawdzięczam swoim dziadkom"

Dla wielu osób jest to człowiek fenomen. Raper, który swoim kunsztem potrafi niejednokrotnie zaskoczyć słuchaczy. Posiada niekonwencjonalny styl, którego nie da się ot tak skopiować, a poza tym również gra w gry komputerowe. O kim mowa? Chodzi oczywiście o Tytusa "Belmondo" Szyluka, twórcę tak charakterystycznych utworów, jak, chociażby "Dzień dobry", "Message" czy "Gnocchi". Dlaczego przez kilkanaście lat zupełnie nie był graczem? Co zawdzięcza swoim dziadkom w kontekście przygody z grami? Czy podoba mu się transmitowanie na żywo? Tego wszystkiego dowiecie się z trzeciego reportażu z serii RapGra!

Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Typowe początki

Każdy gracz musiał jakoś zacząć. W przypadku Tytusa przygoda z grami rozpoczęła się bardzo szybko, ponieważ już na etapie wczesnego przedszkola. Pojawiły się wówczas (a były to lata 90.) pierwsze, jak określa to sam rozmówca, ”pseudo Gameboye”, można było na nich grać w Tetrisa i inne niezbyt skomplikowane mini gry. Co ciekawe, jednym ze szczególnych wspomnień Szyluka z tamtego czasu jest to, że gdy włączało się takową konsolę, to leciała melodia ”Ody do radości”, która, jak powszechnie wiadomo, obecnie jest hymnem Unii Europejskiej.

Wraz z czasem zamiłowanie Tytusa do gier wzrastało. – Jakoś w zerówce dostałem swoją pierwszą konsolę. Był to Pegasus od mojego dziadka Jasia, któremu będę za to zawsze ogromnie wdzięczny – wspomina rozmówca. Wtedy też wybuchła moda na kartridże typu ”1000 w 1”, więc wybór gier był bardzo szeroki. Pierwszy raz do świadomości młodego Szyluka dotarły wówczas takie klasyki świata gier, jak Super Mario Bros, Contra czy Tank 1990.

À propos Contry, na umieszczenie w tekście bez wątpienia zasługuje opowiedziana przez naszego rozmówcę historia: – Bardzo serdecznie chciałbym pozdrowić mojego kuzyna, Maćka Szyluka. Pamiętam, że gdy miałem sześć lat i grałem w Contrę, to dzwoniłem do niego, a on tłumaczył mi przez telefon, co zrobić, aby mieć 99 żyć. Jedynie dzięki temu byłem w stanie przejść tę grę, dlatego wielkie pozdrowienia dla niego. Wracając jeszcze na chwilę do samej konsoli, to Belomndawg przyznaje, że choć nadal nie wie, jak działa pistolet do strzelania w kaczki na telewizorze kineskopowym, to jednak do Pegasusa ma ogromny sentyment.

Pora na Nintendo

Po Pegasusie przyszła pora na Gameboya z prawdziwego zdarzenia. W tym przypadku ogromnym sercem wykazał się drugi dziadek Tytusa. W tamtym czasie rozkwit popularności zaliczyły również legendarne już Pokemony. To właśnie na ich kanwie, na Pierwszą Komunię Świętą Szyluk zamiast bardzo popularnego wówczas PlayStation 2, dostał Nintendo 64. - Jak dobrze pamiętam, to właśnie od tamtego wydarzenia rozpoczęła się moja przygoda z estetyką low poly - wspomina.

Choć jak sam przyznaje, nie miał wielu kartridżów, to na pomoc przychodził Nintuś. Był to sklep-wypożyczalnia w Gdyni z licznymi grami i kartridżami, z którego Szyluk wypożyczył Raymana i Jamesa Bonda. Co ciekawe, Nintuś działał jeszcze przez wiele lat aż do roku 2019. Poza wspomnianymi już dwoma grami na Nintendo 64 Belmondawg spędzał długie godziny przy między między innymi Banjo-Kazooie, Dark Rift oraz Wipeout 64.

>>>Współtworzy hity Taco Hemingwaya, a mógł zostać esportowcem. Borucci opowiada o swojej pasji do gier<<<

Jak to było z komputerem?

Dość dużo wspomnień z dzieciństwa Szyluka związanych jest z przeróżnymi konsolami. Zarówno tymi mniejszymi, jak i większymi. Pojawia się jednak dość nurtujące pytanie: jak to było z komputerem stacjonarnym w czasach, gdy Tytus był jeszcze dzieckiem?

W przypadku standardowych PC-tów niestety było bardzo nieregularnie. Jeżeli już miałem z jakimś styczność, to raczej u ziomali. Pierwszą pecetową grą, na którą miałem ogromną zajawkę, był Tony Hawk Pro Skater 2, w którego grałem właśnie u kolegów. W czasie boomu na niego wiele dzieciaków zdecydowało się rozpocząć jazdę na desce. To było jakoś w drugiej lub trzeciej klasie podstawówki.

Pewna zmiana nastąpiła w szóstej klasie szkoły podstawowej. Wtedy też Szyluk otrzymał na urodziny od ówczesnego konkubenta swojej mamy własny komputer. Jak wspomina rozmówca, był to straszny grat, który ledwo działał. O jakichś nowszych grach można było jedynie pomarzyć. Jedynym tytułem, który był wystarczająco ciekawy i chodził dość sprawnie, było Oddworld: Abe’s Oddysee.

Bolesna rozłąka i powrót po latach

Następnie pojawiła się wyjątkowo długa rozłąka z jakimikolwiek grami wideo. Przez dobrych kilkanaście lat Belomndawg nie miał z nimi praktycznie żadnej styczności. Było to podyktowane wieloma czynników. Teraz jednak pojawiła się możliwość powrotu do pasji z dzieciństwa.

Swój powrót Tytus opisuje tak: - Szansa, żeby znowu zacząć grać w gry, pojawiła się jakoś w grudniu zeszłego roku, wtedy też odpaliłem pierwszego streama. Po wielu latach zacząłem nadrabianie zaległości z jakiegokolwiek grania. Teraz poruszając się po gierkach, czuję się bardzo niepewnie, ale dlatego właśnie na moim kanale POPPYN rusza seria o tytule ”Noobbyn”, w której trakcie będę na nowo uczył się grać.

Skąd w ogóle wziął się pomysł na transmitowanie na żywo? Szyluk stwierdził, że od zawsze go to interesowało. Teraz, mając możliwość streamowania, czuje się, jakby przeżywał najlepsze lata dzieciństwa na nowo i bardzo mu się to podoba. Jak już wspominaliśmy, przez długi czas Tytus nie miał możliwości grać w gry i bardzo tego żałuje.

Obawiam się trochę jednak, że YouTube, na którym streamuję, jest zarezerwowany nieco dla innego kontentu. Wiele osób radziło mi przejście na Twitcha. Jednak czas pokaże, czy będę robił to dalej, nie mam żadnych oczekiwań wobec streamów, także zobaczymy jak będzie – stwierdza Belmondawg.

>>>Tata pokazał mu świat Call of Duty, mama zakazywała GTA. Janusz Walczuk jakiego nie znacie<<<

Nauka na nowo

Jak przyznaje Tytus, dopiero teraz uczy się i poznaje świat współczesnych gier komputerowych. Jeden z tytułów, który wyjątkowo go zachwycił był Wiedźmin 3: Dziki Gon. – Uważam, że jest to gra praktycznie perfekcyjna, idealna. Ta grafika, ten klimat, te dialogi, to wszystko powoduje, że mogę siedzieć i grać godzinami w Wiedźmina – opisuje.

Innym produktem studia CD Projekt Red, który również wpadł w oko naszego rozmówcy, jest oczywiście Cyberpunk 2077. – Kupiłem Cyberpunka i choć na moim laptopie nie działa zbyt dobrze, to jednak nie jest aż tak źle, jak na konsolach. Wydaje się on przyjemną grą, ale odnoszę wrażenie, że środek ciężkości jest położony gdzie indziej, niż w przypadku Wiedźmina. Dziwi mnie też, że twórcy zdecydowali się nazwać grę całą dziedziną, jaką jest ”Cyberpunk”. To tak jakbym ja robiąc płytę, nazwał ją ogólnie ”Hip-hop” – stwierdza.

Inne gry, z którymi Szyluk na różnych etapach swojego życia miał do czynienia to między innymi cały cykl Grand Theft Auto, który zna od samego początku, ponieważ grał w dzieciństwie w pierwsze części u kolegów. W najnowszą - piątą - odsłonę cyklu również miał okazję się sprawdzić. Podobnie jak w przypadku Wiedźmina, nadał jej miano gry idealnej.

Pogląd na esport

Jak Młody Gdynianin zapatruje się na esport? - Słyszałem ostatnio, że granie w tytuły typu League of Legends albo innego tego rodzaju kwalifikuje się jako sport. Od siebie mogę powiedzieć, że właściwie nie mam żadnego zdania na ten temat. Nie mi to oceniać, ja jestem tylko prostym Belmondziarzem - mówi Tytus.

Tak, jak w przypadku poprzednich rozmówców, poprosiliśmy o podanie TOP5 gier wszech czasów. Tak się ono prezentuje w przypadku Belmondawg:

  1. Downhill Domination (gra dostępna na PlayStation 2, podobna do Tonego Hawka, ale polegająca na zjeżdżaniu rowerem po downhillu. Według Tytusa grywalność na najwyższym poziomie)
  2. Tony Hawk Pro Skater 2 (w ten tytuł grał najwięcej, spodobało mu się zachęcenie młodzieży do jazdy na desce, dzięki klimatowi nadal wraca do tej gry)
  3. Worms Armageddon (za świetny tryb wieloosobowy)
  4. Super Mario 64 (za monstrualną ilość światów, piękną muzykę, świetny klimat i bycie po prostu legendą)
  5. Street Rod (menedżer prowadzenia salonu samochodowego, bardzo stara gra stworzona przez polskich programistów, dedykowana na komputery DOS-owe)

Na sam koniec warto zacytować przesłanie od Tytusa dla młodzieży: - Grajcie w gry i nie zastanawiajcie się, czy to jest mądre, czy nie. Jak wam ludzie dookoła będą mówić, że nie warto, to nie słuchajcie do końca. Granie w gry niesamowicie rozwija zdolność rozwiązywania wszelkich problemów, questów czy zagadek, co przydaje się w realnym życiu.

Tematy

Belmondo

cyberpunk 2077

Wiedźmin 3

nintendo

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej