Nastolatkowie znowu kochają szachy, ale nie te, które wszyscy dobrze znają. W co takiego grają?

Szachy Foto: Donald Judge / Flickr

Wydawałoby się, że szachami interesuje się wyłącznie starsze pokolenie, podczas gdy młodzi ludzie chętniej sięgają po gry komputerowe niż pionki. Okazuje się jednak, że nastolatkowie coraz częściej rywalizują ze sobą na szachownicy, tyle że wirtualnej. Co sprawia, że młodzież woli nowoczesne szachy od tych tradycyjnych? Czy obydwie wersje mają ze sobą coś wspólnego poza nazwą?

Od planszowych szachów czerpią teraz gry komputerowe, a najpopularniejszym aktualnie tytułem jest Teamfight Tactics, modyfikacja do popularnego League of Legends. Walczy on o popularność z najgłośniejszymi produkcjami ostatnich lat, takimi jak Fortnite, GTA V czy Counter-Strike: Global Offensive. Skala jest niezwykle imponująca – na początku lipca Teamfight Tactics było najchętniej oglądaną grą na platformie Twitch, średnio śledzi ją 100 tys. osób. Zainteresowanie środowiska graczy, a także niezwykłe zaangażowanie firmy Riot Games w rozwój tej modyfikacji, wróżą jej świetlaną przyszłość.

Teamfight Tactics Foto: Riot Games

Co wspólnego ma TFT z tradycyjnymi szachami? Okazuje się, że niewiele, ale jednocześnie wystarczająco, aby przy pierwszym kontakcie skojarzyć grę komputerową z planszową. Mamy do dyspozycji szachownicę, której pola nie są kwadratami, lecz sześciokątami. Przez to całkowity rozmiar pola bitwy znacznie się zmniejsza. Poza tym korzystamy z pionków, tyle że te są w pełni oparte na bohaterach League of Legends, zamiast na znanej nam wieży czy hetmanie.

Postacie gracza walczą z pionkami sterowanymi przez komputer bądź rzeczywistego rywala. Każdy atak pozwala im ładować punkty many, dzięki którym używają specjalnych umiejętności. Jedne pozwalają na zadanie ogromnych obrażeń figurom przeciwnika, inne opierają się na wspieraniu pozostałych bohaterów, np. poprzez ich leczenie.

Widzimy zatem, że pomimo podobieństw do szachów tradycyjnych, to różnice decydują o ostatecznym kształcie Teamfight Tactics. O ile w klasycznej wersji korzystamy z określonej liczby pionków, o tyle w bijącej rekordy popularności modyfikacji co rundę losujemy nowe postacie, które możemy ulepszać czy wyposażać w przedmioty. W normalnych szachach figury po zbiciu nie wracają na pole bitwy, tutaj natomiast możemy ich używać w każdej kolejnej walce.

Teamfight Tactics Foto: Riot Games

Planszowe szachy są sprawiedliwe i na przebieg rozgrywki mają wpływ wyłącznie nasze umiejętności, natomiast w komputerowych pula dostępnych pionków jest losowa, zmienia się co chwilę i sami możemy zdecydować, którą postać wybierzemy do naszej kompozycji. Przy stole rywalizujemy z jednym przeciwnikiem od kilkunastu minut do kilku godzin, a na ekranie monitora co chwilę ścieramy się z innym rywalem spośród siedmiu naszych przeciwników.

>> Zobacz również: Nalepsza zawodniczka Teamfight Tactics tłumaczy różnicę między umiejętnościami a losowością w grze

Co zatem sprawia, że ludzie, młodzi i nie tylko, sięgają po wirtualne szachy zamiast tych rzeczywistych? Wielu graczy League of Legends, dzięki któremu można grać w Teamfight Tactics, znajduje się w przedziale wiekowym 15-24. Ci ludzie wychowali się w czasach, w których od dziecka mieli mniejszy lub większy kontakt z technologią, w tym z internetem. To naturalnie sprawia, że chętniej niż starsze pokolenia sięgają po rozrywki związane z wirtualnym światem. Nie znaczy to rzecz jasna, że nastolatkowie nie mają styczności ze sportem czy nie spotykają się ze znajomymi. Po prostu łatwiej im przesiąknąć internetową rozrywką.

Warto zwrócić uwagę na to, że tradycyjne szachy są dyscypliną niszową nie tylko wśród młodych. Nie łatwo określić, ile graczy liczy sobie ta rozrywka. Według Międzynarodowej Federacji Szachowej jest ich ponad 600 milionów na całym świecie, ale nie wiemy, ilu z nich jest w sumie aktywnych. Ciężko zliczyć tych, którzy w czasie wolnym siadają do stołu gdzieś na końcu globu i grają. W internecie jest to prostsze, dlatego Chess.com, najpopularniejsza w sieci platforma, umożliwiająca grę w szachy, może poszczycić się ponad 20 milionami zarejestrowanych użytkowników. Czy to dużo?

Szachownica chess.com Foto: chess.com

Teamfight Tactics od czasów premiery ogląda non stop blisko 100 tys. osób. W 2018 roku w League of Legends grało ponad 100 milionów ludzi miesięcznie. Aktywna baza graczy w LoL-u stwarza ogromny potencjał od rozwoju, szczególnie że tryb TFT funkcjonuje dopiero od kilku tygodni, a szachy znamy od setek lat i przez to każdy je kojarzy. Liczby są imponujące, choć jeszcze jakiś czas temu mówiło się o problemach Riot Games z podtrzymaniem popularności League of Legends. Nowa odsłona szachów wydaje się jednak czymś, co w oczach twórców pomoże pozyskać nowych fanów i zachęcić do powrotu tych, którzy kiedyś od LoL-a odeszli.

TFT ma tę przewagę, że jest atrakcyjniejsze wizualnie od planszowego pierwowzoru. Zamiast surowej szachownicy siadamy przed wygenerowanym przez komputer terenem, który jest bardzo przyjemny dla oka. Szczególnie dla młodszego odbiorcy, od dziecka przyzwyczajonego do kolorowych i pełnych efektów specjalnych filmów, reklam czy gier. To naturalnie przykuwa uwagę i zachęca do pozostania na dłużej. Nie można pominąć też tego, że wykorzystanie motywu szachów jest niezwykle dobrym ruchem marketingowym, bo przecież każdy zna tę grę, nawet jeśli sam nie jest jej fanem. Tyle że Riot Games ten fenomen wykorzystało, a nie stworzyło.

Boom na wirtualne szachy w nietypowej odsłonie zaczął się w styczniu 2019 roku wraz z Auto Chess, modyfikacją do gry DotA 2, największego rywala League of Legends. Popularność tego trybu chciało początkowo wykorzystać studio odpowiedzialne za Dotę 2, czyli Valve. Gabe Newell i spółka stworzyli oficjalną wersję Auto Chess pod nazwą Dota Underlords. Początki były całkiem nieźle, ale szybko fanów przejął Riot Games, wypuszczając na światło dzienne Teamfight Tactics.

Dota Underlords Foto: Valve

Zagranie twórców League of Legends jest o tyle ciekawe, że sama gra powstała na podstawie pierwszej Doty, modyfikacji do Warcrafta III, a inspiracją do stworzenia Teamfight Tactics były z kolei Dota Underlords czy Auto Chess. W obydwu przypadkach Riot Games w perfekcyjnym momencie wszedł na rynek ze swoim produktem i przekonał do niego graczy.

>> Zobacz również: Mamy światową gwiazdę, a DotA 2 nadal nie jest popularna w Polsce. W końcu gracze muszą mieć za co żyć

Już teraz Riot Games, a także niezależne podmioty, decydują się na organizację turniejów w Teamfight Tactics. Wydarzenia te będą wyznacznikiem, na podstawie którego będziemy mogli spekulować, czy popularność gry utrzyma się na aktualnym poziomie bądź wzrośnie. Jeśli studio skupi się na rozwoju i promocji wirtualnych szachów, będzie miało okazję do dotarcia na szczyt.

Teamfight Tactics wydaje się stwarzać ogromne możliwości dla profesjonalnej rywalizacji. Już teraz twórcy zapowiedzieli chociażby tryb rankingowy, który ma szansę na zatrzymanie graczy na stałe i przy okazji może wpłynąć na rozkwit esportu w tym tytule. Choć Apex Legends takowego nie potrzebował, aby pojawiły się pierwsze turnieje, to TFT na pewno na tym nie ucierpi.

Głównym zarzutem przeciwko esportowi w Teamfight Tactics jest losowość, która potrafi być poskromiona przez profesjonalnych graczy, ale nadal występuje. Działa podobnie jak w Fortnite, tyle że tu nie mamy wpływu na to, jakich bohaterów dostaniemy, a w tytule od Epic Games nie wiemy, na jaką broń trafimy. W obydwu przypadkach trzeba działać z tym, co się ma i właśnie sposób wykorzystania tych postaci czy przedmiotów decyduje o tym, jak dobry jest dany gracz. Choć losowość potrafi być okrutna i narzekają na nią nawet topowi zawodnicy.

W najbliższym turnieju, czyli Teamfight Tactics Showdown, weźmie udział 64 zawodników. 17 lipca zostaną oni podzieleni na dwie grupy i w pięciu meczach zawalczą o 100 tys. dolarów. Pula nagród następnego dnia wyniesie już 20 tys. dolarów, a awansuje do niej najlepsza szesnastka. Spośród niej wyłoniona zostanie ósemka, a najlepszy z niej otrzyma 5 tys. dolarów.

Dla osób zainteresowanych tym, jak wyglądają one w praktyce, przygotowaliśmy poradnik wideo, który omawia podstawowe aspekty gry. Można go obejrzeć poniżej.

Zobacz komentarze