Chiński multimilioner nie żyje. Powodem prawdopodobnie otrucie

Lin Qi
Lin Qi Foto: YOOZOO

Świat obiegła informacja, że chiński multimilioner, założyciel studia zajmującego się grami wideo - Yoozoo Games, umarł w szpitalu w pierwszy dzień świąt. Policja badająca sprawę stwierdziła, że powodem śmierci było otrucie, a jednym z podejrzanych jest jego kolega z firmy - Xu.

Kim był Lin Qi?

Jeszcze w 2014 roku Lin Qi był pośród 350 najbogatszych ludzi w Chinach, a w 2020 jego wartość wynosiła około 6.8 miliarda juanów, czyli prawie 4 miliardy złotych. Założone przez niego w 2009 roku studio Yoozoo Games zajmuje się głównie grami wideo na urządzenia mobilne, które przez ostatnie lata stało się jednym z największych chińskich producentów gier mobilnych, a jego wartość rynkowa sięga miliarda dolarów. Yoozoo może poszczycić się między innymi bardzo popularną ostatnio grą "Game of Thrones: Winter is Coming.", a także kultową grą na komputery stacjonarne - Drakensang Online.

Czy Lin Qi naprawdę został otruty?

Szanghajska policja nadal prowadzi dochodzenie w sprawie śmierci 39-latka. Na ten moment głównym podejrzanym w sprawie jest kolega Lina - Xu. Rzekomo dnia 17 grudnia dodał on trucizny do herbaty Pu-erh, którą pił Lin Qi. Dnia 23 grudnia multimilioner znalazł się w szpitalu, jednak jego stan był cały czas stabilny. Niestety nie trwało to długo, a Lin zaczął czuć się coraz gorzej, co doprowadziło do jego śmierci 25 grudnia.

Co dalej z Yoozoo?

Na chwilę obecną firma oficjalnie poinformowała o śmierci założyciela oraz wyraziła szczere kondolencje dla całej jego rodziny. Po ogłoszeniu, że Lin Qi trafił do szpitala akcje studia na giełdzie spadły o 18%, a potężna firma zatrudniająca ponad 2000 osób musi się jakoś pozbierać po tragicznych wieściach. We wrześniu podpisali umowę z Netflixem, na mocy której miała powstać gra opierająca się na chińskiej powieści "Problem trzech ciał". Oprócz tego w oświadczeniu na stronie Weibo, Yoozoo dodało wpis o treści: "Będziemy razem, nadal będziemy się wspierać i wierzyć w dobro oraz nie spoczniemy w walce przeciwko złu". Firma mimo fatalnych zdarzeń z ostatnich dni jest zdesperowana by działać normalnie i nadal skupiać się na swoich nadchodzących produkcjach.

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze