Chiny czyli stadionowi pionierzy. Kraj szaleje na punkcie League of Legends, otwierane są obiekty

Worlds 2017 Foto: Riot Games

O rozwoju esportu chyba nikogo przekonywać nie trzeba. Praktycznie wszędzie w grę wchodzą miliony, wynagrodzenie graczy, widzowie, pule nagród czy inwestycje. Nic więc dziwnego, że powstaje teraz coraz lepsza infrastruktura. I nie mówimy tutaj tylko o siedzibach organizacji, czy bazach treningowych. Na całym świecie powstają esportowe stadiony, a wszystkiemu przodują Chińczycy.

Jak to wygląda na Zachodzie?

Na pewno nie mamy się czego wstydzić. Esports Stadium Arlington otwarty został w listopadzie 2018 roku. Jest to największy obiekt w Stanach Zjednoczonych dedykowany esportowi. Może pomieścić 2,5 tys. osób na ponad 9 tys, metrów kwadratowych.

Esports Stadium Arlington Foto: Esports Stadium Arlington

Stadion nie stoi pusty. Praktycznie co tydzień odbywa się tam turniej, konferencja czy wydarzenie. Pod koniec roku miał tam miejsce turniej w Super Smash Bros. Ultimate, który odwiedzili nawet żołnierze marines.

W Europie z kolei praktykowane jest gospodarowanie części istniejących już obiektów na esportowe stadiony. I tak gracze Excel Esports trenują na legendarnym Twickenham, który na co dzień służy jako pole zmagań w rugby. Z kolei Team Vitality gości na Stade de France, domu francuskich reprezentacji narodowych.

Nawet te osiągnięcia bledną jednak w porównaniu z tym, jaką skalę osiągnęła esportowa infrastruktura w Chinach.

Chiny czyli stadionowi pionierzy

Centrum esportu bez wątpienia jest Korea Południowa. To tam jeszcze na początku XXI wieku profesjonalni gracze nie tylko mogli utrzymać się z pensji, ale byli też traktowani jak gwiazdy. Korea dalej utrzymuje swój status i to tam esportowcy cieszą się największym uznaniem, jednak to Chiny wprowadzają esport na nowy poziom.

W chińskich rozgrywkach League of Legends udział bierze 17 drużyn. Liga jest w systemie franczyzowym, więc organizacje mogą skupić się na budowaniu jak najlepszych zespołów i przyciąganiu fanów. W tym celu LPL (League of Legends Pro League) dąży do tego, by wszystkie mecze w sezonie rozgrywać na stadionach należących do organizacji. Obiekty będą umiejscowione w różnych częściach kraju, więc teoretycznie, każdy fan Lague of Legends będzie miał drużynę ze swojego regionu, której może kibicować i chodzić na jej mecze. Pierwsze obiekty otworzono już w 2018 roku.

Na powyższym filmie zobaczyć możemy ceremonię otwarcie jednego ze stadionów, należącego do Royal Never Give Up (RNG). Dziennikarze Inven Global udali się tam z wizytą kilka miesięcy później, dokładnie fotografując całe wnętrze obiektu.

Stadion RNG Foto: InvenGlobal

Oprócz RNG swoje stadion mają m.in.: LGD Gaming, Oh My God, JD Gaming, LNG Esports oraz Team WE. Te organizacje swoje mecze w ramach LPL rozgrywają właśnie na własnych obiektach. Je dokładniej obejrzeć można dzięki anglojęzycznej ekipie komentatorskiej, która w 2018 roku stworzyła serię wideo "Culture Shock", która przybliża rozgrywki, drużyny, graczy i kulturę fanom z Zachodu.

Czy takie inwestycję się opłacają?

Na Zachodzie faktycznie możemy mieć wątpliwości, czy taka liga i budowa własnych stadionów ma sens. O tym przekonamy się już niedługo, ponieważ o podobnym modelu marzy Overwatch League, choć w powodzenie tego projektu mało kto jeszcze wierzy.

Natomiast w Chinach mówimy o zupełnie innej skali. Wiadomo, że uzyskanie wiarygodnych danych z chińskich platform streamingowych jest niemal niemożliwe, ale nawet mając to na uwadze 104 miliony widzów finału zeszłorocznych mistrzostw świata nie tyle robi wrażenie, co rzuca na kolana. Zwłaszcza porównując to z 3,7 mln fanów, którzy oglądali finał. Do tego dodajmy, że prawa do transmisji kolejnych mistrzostw świata zostały sprzedane za 113 milionów dolarów.

Na razie nic nie wskazuje na to, że rozwój League of Legends zahamuje. Ostatnio gra obchodziła dziesięciolecie wydania, a mimo tego w 2019 roku była najchętniej oglądanym tytułem na twitch.tv. Dlatego nie zdziwmy się, jeśli za dwa albo trzy lata wszystkie drużyny będą miały swoje własne, imponujące stadiony, a zawodnicy League of Legends doczekają się pomników i będą popularniejsi niż tradycyjni sportowcy. Przynajmniej w Chinach.

Zobacz komentarze