Kiedy Kubica jest online, to cała społeczność iracingowa od razu patrzy gdzie jedzie i dołączają do niego mówiąc "jeździłem z Kubicą"

Simracing
Simracing Foto: Materiały prasowe

Simracing to rozrywka, która w Polsce nie posiada jeszcze ogromnej rzeszy fanów, lecz stale się rozwija. Jak wskazują eksperci, jeżeli połączymy wszystkie czynniki, już wkrótce simracing może mieć swój impakt na światowej scenie esportowej.

Chyba nie ma na świecie gracza komputerowego, który kiedyś nie spróbował swoich sił w jakiejś "ścigance". W naszym kraju niezwykłą popularnością cieszyła się produkcja Need For Speed, teraz to się zmienia. Fani oczekują realizmu, grając w gry, chcą czuć się jak prawdziwi kierowcy mierzący się na torze, stąd decydują się na wybór dużo bardziej urealnionych symulatorów np. Assetto Corsa. Rozwój sceny powoduje, że pojawiają się simracerzy na co dzień ścigający się w prawdziwych rajdach, przykładem jest Damian Lempart.

"Damian Lempart, to osoba, która ściga się w naszej lidze oraz na prawdziwych torach. Teraz będzie startowała w serii TCR europejskiej, ale również jest obecny na scenie simracingowej. Oprócz ścigania się cały czas żyje w tej społeczności. Robi poradniki o tym, jak ustawiać pojazdy, jak te ustawienia przekładają się na realne osiągi i porównania między rzeczywistością a wirtualną rozgrywką. Druga osoba, która mi przychodzi na myśl to Kamil Franczak, który wygrał ogólnoświatowe zawody w Asseto Corsa Competizionie. Nagrodą za ten wyścig była przejażdżka sportowym Lamborghini serii GT3, mówił, że uczucia jazdy z nim są praktycznie takie same jak w simracingu, brakuje tylko i wyłącznie przeciążenia, bo to trudno zasymulować" - mówi Andrzej Wasilewski założyciel Republic of Simracers.

Andrzej Wasilewski dodaje, że oprócz zawodników łączących obie formy rywalizacji są sportowcy, którzy grają w simracing, ale tylko rozrywko, nie wiążą z tym przyszłości, takim przykładem jest Robert Kubica i inni zawodnicy F1:

"Kiedy Kubica jest online, to cała społeczność iracingowa od razu patrzy gdzie jedzie i dołączają do niego mówiąc "jeździłem z Kubicą". Jest dużo filmików w internecie z tego, jak Kubica radzi sobie na wirtualnym torze. Są też inni kierowcy F1, którzy bawią się w iRacing, np. Max Verstappen czy Lando Norris. Lando Norris jest też najbardziej medialnym kierowcą iRacing, często streamuje swoje rozgrywki".

Rozwój branży spowodował, że doczekaliśmy się w Polsce wreszcie wzmożonego zainteresowania tą formą rozgrywki, i powstaniem rozgrywek Polskiej Ligi Esportowej.

"Cieszę się, że Polska Liga Esportowa wzięła pod skrzydła simracing i promuje te rozgrywki, mam nadzieję, że to nie koniec rozwoju i po tym sezonie będzie kolejny oraz zostaną dodane nowe gry np. "Project Cars 2". Jednak, gdy patrzymy na imprezy w Polsce np. Intel Extreme Masters, czy PGA to nie ma tam dużej rangi zawodów simracingowych, to musi się zmienić. Jeżeli gracze zaczną pojawiać się na wielkich scenach, to automatycznie jeszcze większa publiczność się tym zainteresuje, bo łatwo to zrozumieć i jest ciekawe" - komentuje Piotr "kycu" Kaszyca, komentator simracingu.

Andrzej Wasilewski dodaje, że u naszych zachodnich sąsiadów rozwój tej kategorii esportowej jest dużo większy:

"Niemiecka organizacja sportowa ADAC zatwierdziła simracing jako dyscyplinę sportową, starają się to mocno promować. W Polsce jest to zdecydowanie na innym poziomie, jeszcze przed Republic of Simracers była jakaś społeczność, ale nie miała planu na rozwój. Teraz to wygląda lepiej, te wyścigi ogląda się praktycznie jak te realne, poziom grafiki, rywalizacja wygląda prawie zupełnie jak w rzeczywistości. Pojawiają się też organizacje esportowe np. Together Esports, które już wcześniej było na scenie LOLa, FIFY czy CS'a, a dopiero niedawno zdecydowało się na simracing, tworzą się też organizacje typowo tylko i wyłącznie simracingowe. Przychodzą też duże firmy, np. ASUS ma własną drużynę w iRacingu".

Wszystkie te składowe tworzą naprawdę ciekawy produkt o nazwie simracing. Wydaje się to o tyle interesujące, że oprócz typowo esportowych graczy rozwijać w branży będą się też zawodowi kierowcy. Symulatory samochodowe są używane do testów przez największe marki motoryzacyjne. Wydaje się, że teraz jest najlepszy moment do zainteresowania się tą formą rozrywki, a tym samym rozgrywki. Piotr "kycu" Kaszyca radzi nam jak zacząć swoją przygodę:

"Potrzebne jest nam około 300-400 zł, za tyle jesteśmy w stanie kupić dobrej jakości kierownicę używaną z force feedbackiem(sprzężeniem zwrotnym), do tego gra. Na początek idealnym tytułęm wydaje się "Project Cars 2". Jest to połączenie symulacji z arcadem. Jeżeli się dobrze ustawi tę grę, jest to praktycznie pełna symulacja, fajna jest też kariera dla pojedynczego gracza, gdzie wszystko jest świetnie opisane. Później gdy już zobaczymy, z czym to się je, polecałbym Assetto Corsę".

Kycu dodaje również, dlaczego warto w sobotnie wieczory obejrzeć transmisję z wyścigu simracingu:

"Jest dużo emocji, ciekawych akcji, nie zabraknie też śmiechu, możemy poznać tory, które są odwzorowaniem rzeczywistości, a dodatkowo zobaczyć rozgrywkę, która już wkrótce ma szansę podbić esportowy świat".

Pełny harmonogram wyścigów w ramach Polskiej Ligi Esportowej znajdziecie tutaj.

Zobacz komentarze