Byli Marines musztrują graczy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Nowy trend w świecie gier?

Thomas Hal Foto: OverActive Media

Amerykańska organizacja esportowa Splyce wyszła naprzeciw stereotypom i zatrudniła dwóch byłych żołnierzy, którzy wspierają zawodników League of Legends oraz Call of Duty. W końcu kto powiedział, że tylko gracze mogą zostać trenerami?

Patrick Sauer oraz Thomas Hall w przeszłości służyli w Marines, a teraz przenieśli się do stanu Nowy Jork, do siedziby swojej nowej esportowej organizacji. Usprawniają oni komunikację między graczami, a także pomagają im redukować stres i rozwiązywać konflikty wewnątrz zespołu. Nie ma chyba osób, które lepiej rozumieją te problemy, niż uczestnicy wojny w Afganistanie.

Patrick Sauer Foto: OverActive Media

Działania nietuzinkowej kadry szkoleniowej przynoszą już pierwsze sukcesy. Drużyna Call of Duty zajęła drugie miejsce w turnieju CWL Fort Worth, podczas gdy reprezentanci sekcji League of Legends znajdują się aktualnie w ćwierćfinale letniej odsłony LEC. Zdaniem Marty'ego Strenczewilka, współzałożyciela Splyce, nie jest łatwo w tak szybkim tempie osiągnąć zadowalający rezultat. – Często rozmawiamy ludźmi wysokiego szczebla, którzy mają fantastyczne pomysły, ale nie potrafią wcielić ich w życie. Nam się to udaje, głównie w Call of Duty i League of Legends. W międzyczasie pracujemy też nad resztą zespołów, choć ciężko jest tak szybko usprawnić sekcje wszystkich sześciu gier – powiedział Strenczewilk.

Hall zna esport nie od dziś. W trakcie pobytu w wojsku odpoczywał on od codziennych walk na froncie... grając. – Wirtualna wojna była naszym sposobem na oderwanie się od faktycznych bitew. Dzięki temu redukowaliśmy stres i oswajaliśmy się z faktem, że każdego dnia jesteśmy świadkami śmierci – skomentował były żołnierz. Sauer z kolei mówił, że na początku swojej przygody w armii często trafiał na złych liderów. Po pewnym czasie udało mu się spotkać prawdziwych przywódców, którzy przekazali mu swoją wiedzę. Chce on podzielić się zdobytym doświadczeniem z profesjonalnymi graczami.

Jeszcze kilka lat temu to psychologowie byli rewolucją w esporcie. Dziś wiemy, że są oni jak najbardziej potrzebni, a ich pomoc jest nieoceniona. Reprezentanci drużyny Astralis, trzykrotni zwycięzcy majora, wspominali wielokrotnie o wielkim wkładzie, jaki psycholog zespołu wkładał w jego rozwój. Na naszym podwórku również funkcjonują tacy specjaliści. Przykładem może być Natalia Koperska, która wspiera devils.one. Ostatnio "Diabły" dzięki jej pomocy były bliskie triumfu w finale Ultraligi. Być może angażowanie żołnierzy w treningi równie pozytywnie wpłynie na rozkwit drużyn.

Zobacz komentarze