Jego materiały obejrzano już 1,85 miliarda razy. Tak wygląda wzorowa kariera w tej branży

Ninja Foto: Red Bull

W kwietniu 2018 roku przebił liczbą interakcji pod swoimi materiałami największe gwiazdy sportu – LeBrona Jamesa i Cristiano Ronaldo. Jak tego dokonał? Po prostu mówi o grach. Jego popularność odzwierciedla wciąż rosnące zjawisko esportu, a szalone liczby wykręcane przez jego fanów pokazują, z jak dużym rynkiem mamy do czynienia. Ciekawe, czy gdyby kilka lat temu Ninja usiadł w fotelu i zastanowił się, jak wyglądałaby jego wymarzona kariera, to czy cokolwiek by w niej zmienił.

Dziś 28. urodziny obchodzi osoba przez wielu nazywana "streamerem wszech czasów". Na YouTube subskrybuje go ponad 22 mln użytkowników, na Twitchu 14 mln, a do tego należy dołożyć kilka milionów z innych serwisów. Popularność tego skromnego chłopaka z przedmieść Chicago jest niewiarygodna, ale trzeba przyznać, że wcale go nie przerosła. O Tylerze "Ninjy" Blevinsie zapewne nikt by nie usłyszał, gdyby nie przypadek.

– Pewnego dnia jego brat przyniósł do domu grę z serii Halo. – John ją skądś wziął i ona odmieniła zupełnie wszystko. Patrzyłem, jak gra i podziwiałem, jak dobra to produkcja – mówił. Sam złapał bakcyla, był nawet graczem wielu znanych ekip, m.in. Cloud9, Renegades czy Team Liquid.

Zaraz po liceum, gdzie trenował piłkę nożną, zdecydował, że jego przyszłość będzie związana z profesjonalnym graniem w gry i ich streamowaniem. Jak widać, oglądanie i komentowanie gier miał po prostu w genach, bo jako już jako 20-latek zaczynał być kojarzony z tym zajęciem. Dziś Amerykanin związany jest głównie z Fortnite'em, którego popularność odzwierciedla wielki sukces samego streamera. A na ten Ninja pracował organicznie przez wiele lat, a dziś może się pochwalić wieloma rekordami, które wydają się niemożliwe do pobicia. Na przykład ten dotyczący jednoczesnego oglądania jego streama – było to 700 tysięcy osób!

Skoncentrowanie się na Fortnite popłaciło. Jeszcze we wrześniu 2017 roku miał 500 tysięcy subskrybentów, ale ta liczba zaczęła rosnąć w szalonym tempie. Na jego streamach występowali m.in. raperzy Drake i Travis Scott czy gwiazdy futbolu amerykańskiego. Szacuje się, że obecnie zarabia ponad 500 tysięcy dolarów miesięcznie. – Niektórzy ludzie żartują sobie z tego, że wziąłem rok przerwy, by zająć się streamowaniem na pełny etat, jednocześnie rezygnując ze szkoły i pracy. Ja im odpowiadam: "Nie, zrobiłem coś zupełnie odwrotnego!". Najbezpieczniej by było iść do szkoły i po godzinach rozwijać swój projekt. Ja za to pracowałem nad streamingiem po 40 godzin tygodniowo, jednocześnie chodząc na 2–3 kursy w college'u. Wzięcie na siebie mniejszej liczby zajęć w tym przypadku miało bardzo duży sens – wspomina.

Blevins został też pierwszym esportowym graczem, którego twarz pojawiła się na okładce magazynu ESPN, co było nie lada przełomem w tym sportowym czasopiśmie. Mało tego, tygodnik "Time" umieścił go nawet na liście stu najbardziej wpływowych ludzi świata. 

– To ogromne wyróżnienie. Zaniemówiłem, gdy dowiedziałem się, że jestem w top 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie – podzielił się Tyler na Twitterze. Ninja pojawił się na liście tygodnika "Time" za sprawą nominacji od JuJu Smitha-Schustera, zawodnika futbolu amerykańskiego. – Był niekwestionowanym numerem jeden w swojej dziedzinie, a to coś, co ogromnie szanuję jako sportowiec i fan. Teraz Tyler miesza w pojedynkę świat gamingu i popkultury –skomentował ten wybór gwiazdor NFL.

Ninja niedawno związał się z marką Red Bull, w ramach akcji promocyjnej był nawet w Polsce, a puszki napoju z jego podobizną dostępne były w sklepach. Na inne oferty sponsorskie nie ma co narzekać. Nic dziwnego, w końcu jego materiały obejrzano już 1,85 miliarda razy! (stan na 12 maja 2019).

Tak właśnie wygląda kariera marzeń w esporcie.

Zobacz komentarze