Nastoletni Polacy zawalczą w Nowym Jorku o 30 milionów dolarów i tytuł mistrza świata w Fortnite

Polscy finaliści Fortnite World Cup - teeq, JarkoS i Luki Foto: Materiały prasowe

Trójka niezwykle utalentowanych nastolatków opuściła niedawno Polskę i poleciała do Stanów Zjednoczonych, aby zawalczyć o tytuł mistrza świata w Fortnite. Wraz z najlepszymi graczami z całego świata zmierzą się w turnieju, którego pula nagród wynosi 30 milionów dolarów. Kim są młodzi Polacy, czym się wyróżniają i co sprawiło, że 28 lipca pojawią się na stadionie Artura Ashe w Nowym Jorku?

1) Maciej "teeq" Radzio

16-latek reprezentuje organizację Dynamind, która aktualnie zrzesza wyłącznie graczy Fortnite. W wywiadzie dla Esportmanii mówił, że szkołę średnią wybrał całkiem przypadkowo i aktualnie przede wszystkim skupia się na profesjonalnymi graniu. Ciężko mu się dziwić, skoro w kwalifikacjach do Fortnite World Cup zarobił już 7 tys. dolarów i zapewnił sobie kolejne 50 tys. za sam udział w mistrzostwach świata.

Maciej "teeq" Radzio Foto: Dynamind

Maciej w wolnym czasie streamuje, spotyka się ze znajomymi i gra w Metin2. Wierzy, że przed produkcją studia Epic Games stoi świetlana przyszłość i esport w niej będzie się rozwijał przez najbliższe lata. Walka o ogromne kwoty nie stresuje go. Teeq na spokojnie podchodzi do rywalizacji i nie denerwuje się losowością, z którą często jest kojarzony gatunek Battle Royale.

Maciej żałuje, że nie udało mu się wraz z jego partnerem Oskarem "3vilem" Żeljazkowem awansować do finałów Fortnite World Cup w parach. W zasadzie dziwi go, że żadna polska dwójka zawodników się do nich nie dostała. Za swoich największych rywali uznaje amerykańską formację Eleven Gaming, której reprezentanci w ostatnich tygodniach wielokrotnie pokazywali, że do Nowego Jorku jadą po zwycięstwo.

2) Jarek "JarkoS" Kaleta

Zrobiło się o nim naprawdę głośno po tym, jak podniósł Puchar Polski w Spodku. Tam właśnie wygrał polską edycję ESL Katowice Royale i pokazał się światu jako talent. Wyróżnił się chociażby tym, że był jednym z dwóch graczy, którym udało się wygrać dwa z siedmiu meczów. Do tego zarobił niemałą sumę 10 tys. dolarów.

Jarek "JarkoS" Kaleta i Aleksander "zeek" Zygmunt Foto: AGO Esports

Jednak w lutym rozstał się ze swoją drużyną Check-Point Team. Nie trzeba było długo czekać, aż w końcu został zakontraktowany przez AGO Esports, aktualnie x-kom AGO. Choć oferty składały mu także podmioty zagraniczne, zdecydował się zostać w kraju. Spekulacje na temat dołączenia do popularnych "Jastrzębi" trwały jeszcze przed podpisaniem umowy, ponieważ już wtedy grał on w parze razem z Aleksandrem "zeekiem" Zygmuntem, wtedy reprezentantem AGO Esports.

W 5. tygodniu eliminacji do Fortnite World Cup, JarkoS zaskoczył Europę i potwierdził swoje niesamowite umiejętności. W tabeli klasyfikacji zajął drugie miejsce na trzy tysiące uczestników i tym samym awansował do nowojorskich finałów. Na jego umiejętności znaczący wpływ ma to, że w Fortnite gra już od premiery, choć profesjonalistą jest od półtora roku.

Nie zdziwił go fakt, że, jak sam to określa, "wybił się" w kwalifikacjach do mistrzostw świata. Ciężko pracował na swój sukces, a dodatkowym motywatorem stały się ogromne pieniądze w Fortnite. Pokazały mu one, że gra może być tym, co pozwoli mu się utrzymać przez najbliższe lata. Rodzice wspierają Jarka w pasji, a on sam stara się łączyć edukację z wirtualną rywalizacją.

3) Łukasz "Luki" Król

Do niedawna niezrzeszony w żadnej organizacji 15-latek jest dla społeczności Fortnite tajemniczą osobą, którą dotychczas częściej kojarzyli gracze niż fani. Zna go chociażby wspomniany finalista Maciej "teeq" Radzio. Wraz ze swoim trenerem Rafałem "BaBeliUtem" Zajączkowskim przyznał, że zawodnicy organizacji trzymali kciuki za Łukasza w drodze na mistrzostwa świata.

Łukasz "Luki" Król Foto: devils.one

Do finałów awansował w trzecim tygodniu eliminacji solo. Tam pokazał się się z najlepszej możliwej strony, ponieważ zajął pierwsze miejsce i przegonił niezwykle utalentowanych zawodników jak E11 Tschiiinken czy NRG MrSavageM. Tym samym został pierwszym Polakiem, który awansował do Fortnite World Cup.

Jego talent dostrzegł Maciej "sawik" Sawicki, założyciel organizacji devils.one, która ma już swoją dywizję w Fortnite, a także League of Legends, sim racingu czy Heroes III. To właśnie pod jej skrzydła trafił 15-letni Łukasz po zakwalifikowaniu się do mistrzostw świata. – Kontraktowanie tak młodych zawodników to duże wyzwanie dla organizacji esportowej zarówno ze względów prawnych, jak i administracyjnych – pisał sawik.

– Niemniej jeszcze trudniejsze są miękkie kwestie takie jak relacje z rodzicami (zarówno zawodnika, jak i organizacji) czy pogodzenie kariery z edukacją. Mówimy bowiem o graczach, którzy w krótkiej perspektywie mogą zarabiać pieniądze znacznie większe niż rodzice, a towarzysząca finansom sława przynosi nie tylko korzyści, ale także dużą odpowiedzialność. Złe decyzje czy lekkomyślność mogą zamienić ogromną szansę w przyczynę poważnych problemów – kontynuował.

Fortnite World Cup Foto: Epic Games

Przed trójką nastolatków stoi nie lada wyzwanie. Zgodnie ze słowami sawika, stoi przed nimi ogromna szansa, ale przy tym jeszcze większa odpowiedzialność. Niezależnie od tego, czy zajmą pierwsze, czy ostatnie miejsce w turnieju, zarobią niezwykłe jak na swój wiek pieniądze. Od sprawnej współpracy graczy z organizacjami i rodzinami zależy, czy zarobione dolary pomogą im się rozwinąć i zmotywują ich, czy wręcz przeciwnie sprawią, że osiądą na laurach. Wydaje się jednak, że o to drugie nie musimy się martwić, bowiem cała trójka wykazuje się nie lada zapałem do rywalizacji, a z rozmów chociażby z Maciejem wynika, że nastoletni profesjonaliści są naprawdę dojrzali jak na swój wiek.

Zobacz komentarze