Austria ma świetną pomoc, ale jest też pięta achillesowa. Jak wypada na tle Polski na wirtualnej murawie?

Polska - Austria

Ostatni mecz reprezentacji Polski pozostawiał wiele do życzenia, słaba gra biało-czerwonych w meczu ze Słowenią wywołała falę krytyki na selekcjonera Jerzego Brzęczka. Nasz kolejny rywal - reprezentacja Austrii - wygląda solidnie, ale jak jej zawodnicy wypadają na tle naszych orłów w grze FIFA19? Sprawdziliśmy to! Wybraliśmy takie same składy jakie zagrały przeciwko Słowenii oraz Łotwie.

Kompletny chaos i brak pomysłu na grę to cechowało Polaków w pierwszym przegranym meczu podczas eliminacji do EURO 2020. Słowenia zagrała lepiej spotkanie mimo wyraźnie słabszej kadry na papierze. Josip Iličić wziął grę na swoje barki i poprowadził Słoweńców do wygranej. My natomiast musimy zapomnieć o bolesnej porażce na wyjeździe i skupić się na najbliższym meczu z Austrią. Jedynym optymistycznym punktem jest to, że wystąpimy na murawie naszej „twierdzy”, czyli stadionu Narodowego. Postanowiliśmy porównać kadrę Polski i Austrii na podstawie gry FIFA, która w miarodajny, rzetelny sposób ocenia umiejętności graczy w rzeczywistości.

Polska - Austria
SLO - POL

Bramkarz:

W reprezentacji Austrii między słupkami stoi zdecydowanie słabszy golkiper, niż w spotkaniu ze Słowenią, więc droga do siatki powinna być łatwiejsza, oczywiście, jeżeli oddamy strzał, bo z tym bywa różnie. U nas między słupkami prawdopodobnie znowu stanie Łukasz Fabiański, który w meczu ze Słoweńcami zaprezentował się przeciętnie, widać tu straszną dysproporcję w ocenie ogólnej. Polak jest oceniony na 80 natomiast Stankovic zaledwie na 69. Gdyby w naszej bramce znalazł się Wojciech Szczęsny ta przepaść wzrosłaby do 20 punktów, bowiem zawodnik Juventusu na swojej najlepszej karcie specjalnej posiada overall 89!

Obrona:

Zabrakło filaru naszej defensywy w meczu w Lublanie, mowa oczywiście o Kamilu Gliku. Niestety zawodnik Monaco, który oceniony jest, aż na 85 przez ostatni okres nie błyszczy w lidze francuskiej, a wręcz jest zamieszany w stratę bardzo dużej liczby bramek. W jego miejsce wszedł Michał Pazdan, który otrzymuje dobre noty za występy w lidze tureckiej. Szkoda, że formy nie przełożył na kadrę, bo posiada podobną ocenę ogólną co obrońcy Słowenii, którzy pokryli Lewandowskiego oraz Piątka, a Pazdan nie radził sobie z o wiele słabszymi rywalami. W poniedziałkowym meczu z dużym prawdopodobieństwem zobaczymy już Glika obok Jana Bednarka. W defensywie Austriaków spotkamy się z mocnym środkiem obrony z Bundesligi. Środkowi obrońcy ocenieni są na 77 oraz 84 dzięki karcie „w formie” za dobre występy. Boki obrony uzupełniają zawodnicy Red Bull Salzburg, którzy raczej nie wyróżniają się niczym specjalnym.

Pomoc:

Tu widać dużą różnicę miedzy Polakami, a Austriakami. Alaba oraz Sabitzer to główne „mózgi” formacji środka pola odpowiedzialne za rozgrywanie. Gdybyśmy mieli porównać, to Piotr Zieliński jest w charakterystyce Sabitzera tylko, że o klasę niżej. David Alaba dzięki karcie Futties ocenionej na 93 robi prawdziwą furorę w środku pola. Do tego dołożymy Baumgartlingera, który posiada fantastyczne podanie na kilkadziesiąt metrów, to tworzy nam się pomoc marzeń. U nas przydałoby się lekko zmodyfikować linię pomocy. Mateusz Klich rozegrał słabe spotkanie w Lublanie, można by tu spróbować Krystiana Bielika, który z piłką przy nodze czuje się fantastycznie, w połączeniu z Krychowiakiem, który oceniony jest na 79 dzięki karcie z edycji Champions League mogliby stanowić dobre połączenie w środku pola. Karty Kamila Grosickiego oraz Piotra Zielińskiego prezentują się dobrze, natomiast wypadają blado porównaniu z pomocą Austrii.

Atak

W meczu ze Słowenią wyraźnie zabrakło Krzysztofa Piątka, który był kompletnie niewidoczny. Lewandowski standardowo starał się pracować za wszystkich, ale to za mało. Patrząc na ich wysoko ocenione karty, spodziewaliśmy się duetu marzeń w napadzie na eliminacje EURO 2020. Z kolei po drugiej stronie barykady za zdobywania bramek odpowiedzialny jest Marko Arnautovic, który do niedawna był klubowym kolegą Łukasza Fabiańskiego w West Hamie. Dziś strzela bramki w chińskiej superlidze w barwach Shanghai SIPG. Jego karta FUTLiners lekko odstaje od naszych goalleadorów. Arnautović jest fenomenalny w powietrzu i jego 192 cm wzrostu mogłoby stanowić duży problem dla Michała Pazdana, który do rosłych nie należy.

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze