Mistrzostwo świata nie dla nas. Półfinał musiał zostać powtórzony!

FIFA 11 na 11 Foto: Materiały prasowe

Reprezentacja Polski w FIFA 11 na 11 przegrała w finale mistrzostw świata. W meczu poprzedzającym najważniejsze starcie, doszło do niemałych kontrowersji. Półfinał trzeba było rozegrać drugi raz!

Upragniony finał był blisko. Po wygranej z Arabią Saudyjską w półfinale. Jednak zawodnicy z Arabii złożyli protest, ze względu na to, że jeden z zawodników polskiej kadry zmienił swój nick. Z tego powodu wpłynął wniosek o walkowera na naszą niekorzyść. Na całe szczęście nie doszło do W/O, a do ponownego rozegrania dwumeczu w niedzielę tuż przed samym finałem. Polacy musieli jeszcze raz udowodnić swoją wyższość nad rywalem. Pierwszy mecz zakończył się wynikiem 3:1 na naszą korzyść, co tylko podbudowało Polaków i wystarczyło postawić kropkę nad „i”. Kolejne 90 minut miało być formalnością i tak też było biało-czerwoni z uśmiechem na ustach wbijali kolejne bramki, by ostatecznie zakończyć spotkanie wynikiem 2:0, uciszając zawodników Arabii i awansując przy tym do wielkiego finału drugi raz.

No i nadszedł czas na wielki finał mundialu. Nie było czasu na odsapnięcie, bo mecz finałowy z Danią ustawiony był na godzinę 22:30, czyli od razu po zakończeniu meczu z Arabią Saudyjską. Pierwsze spotkanie zaczęło się nerwową grą "Orłów Motiona", lekkie problemy z rozgrywaniem dały o sobie znać i łatwo traciliśmy piłkę w środkowej strefie boiska. Cała pierwsza połowa była rozgrywana pod dyktando Danii.

Ataki naszych przeciwników rosły z minuty na minutę, ale nasza defensywa świetnie sobie radziła. W końcu rozszczelniliśmy linię defensywną, a napastnik Danii bez chwili zastanowienia strzałem po ziemi pokonał naszego bramkarza i w 85 minucie wyprowadził Danię na prowadzenie. Chwilę po wznowieniu piłki ze środka boiska wyszliśmy z pierwszym groźnym atakiem ofensywnym w tym meczu i za sprawą TheFamousOne wyrównaliśmy stan spotkania, a po chwili sędzia główny zagwizdał po raz ostatni. W przerwie spotkania byliśmy w stanie usłyszeć krótki wywiad z selekcjonerem Polski. W głosie trenera wyczuwalne były wielkie emocje i on sam przyznał, że mimo, że nie znajduje się bezpośrednio na boisku to silnie odczuwa każde podanie i stresuje się w każdej stykowej sytuacji. Dodatkowo zapowiedział, że Polacy na drugie spotkanie wyjdą bez zmian oraz z nastawieniem z drugiej połowy pierwszego spotkania, gdzie właśnie wtedy odzyskaliśmy inicjatywę i to my rozdawaliśmy karty w środku pola.

Jak Motion zapowiedział, tak też się stało i już w pierwszej akcji drugiego meczu Natsu był niesamowicie bliski zdobycia bramki, ale pech chciał, że trafił w słupek. Chwilę później Polska wyszła na prowadzenie za sprawą niezawodnego TheFamousOne. Totalnie zdominowaliśmy początek pierwszej połowy, mimo świetnym okazji do strzelenia bramki, nie udawało się to biało-czerwonym, bo w bramce Danii stał najlepszy bramkarz turnieju, który raz po raz bronił strzały Polaków. Tym razem nie było inaczej i stare porzekadło dało o sobie znać - niewykorzystane sytuacje zemściły się na Polakach. Dwukrotnie takim samym rozegraniem rzutu wolnego popisała się Dania, strzelając dwie bramki i wychodząc na prowadzenie.

W drugiej połowie Polacy musieli wziąć się ostro do roboty, by odrobić jednobramkową stratę i doprowadzić do ewentualnej dogrywki. Mimo ataków biało-czerwonych tak się jednak nie stało i Polska kadra powtórzyła sukces z 2014 roku, gdzie w finale przegraliśmy z reprezentacją Anglii. Były wielkie emocje, duże oczekiwania, ale chłopaki dali z siebie maksimum swoich możliwości, być może zabrakło szczęścia, a być może po prostu przeciwnik był lepiej przygotowany. Najważniejsze to teraz wyciągnąć wnioski i przygotować się na następną imprezę. Nam zostało jedno… Już za 4 lata Polska będzie mistrzem świata!

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze