The International z perspektywy Team Secret. Jak do tej pory radziła sobie ekipa Polaka?

Nisha Foto: Adela Sznajder / ESL

Na The International 9 jest podobnie jak w europejskim futbolu - nie ma już słabych drużyn. W turnieju pozostało już tylko pięć ekip i w starciu z każdą z nich Team Secret musi mieć się na baczności, ponieważ kolejnej szansy nie będzie.

Przed turniejem głównym faworytem do tytułu mistrzowskiego bez wątpienia było Team Secret, którego barw broni m.in. Michał "Nisha" Jankowski. Dla Secret ten sezon DotA Pro Circuit był niezwykle udany. Drużyna wygrała dwa z pięciu majorów, do tego dokłądając finał w Kuala Lumpur oraz TOP 4 w DreamLeague Season 11. Choć fanów mógł zmartwić gorszy występ podczas Majora w Rosji (9 miejsce) to musimy pamiętać, że Nisha i jego kompani byli już pewni gry na TI, a trzy tygodnie wcześniej zdominowali ESL One Birmingham.

Faza grupowa TI w wykonaniu Secret była solidna. Drużyna wygrała 2:0 z Alliance, Keen Gaming, Newbee oraz Team Liquid. Jednak przydarzyły się też wpadki takie jak oddanie map Chaos Esports Club, TNC Predator i Mineski czyli drużynom, które na przestrzeni sezonu Team Secret regularnie rozbijało do zera. Do tego doszła porażka z PSG.LGD i zespół Nishy zajął drugie miejsce w grupie.

Ten wynik pozwolił Secret znaleźć się w drabince wygranych, a tam pierwszym rywalem liderów rankingu DPC było Evil Geniuses. W ostatnim czasie zdecydowanie nie jest to korzystny rywal dla Team Secret. EG pokonało zespól Nishy w fazie grupowej ESL One Birmingham, a w finale do zwycięstwa Secret potrzebowało wszystkich pięciu map. Niestety tym razem to zwycięzcy TI z 2015 roku okazali się lepsi i drużyna polaka spadła do drabinki przegranych. Tam Team Secret najpierw pokonało Mineski 2:1, a następnie odesłało do domu Infamous tym samym awansując do najlepszej ósemki turnieju.

Ten wynik nikogo jednak nie satysfakcjonuje. Nisha i jego kompani byli bezsprzecznie jedna z dwóch najlepszych drużyn na świecie od momentu, w którym Polak dołączył do zespołu. Bycie w najlepszej ósemce turnieju nie powinno być uznawane nawet za plan minimum, a jako porażkę. Na tym etapie turnieju nie ma już jednak słabych drużyn.

W czwartej rundzie drabinki przegranych rywalem Secret jest ViCi Gaming. To właśnie chińska formacja pokonała Team Secret w pierwszej rundzie drabinki wygranych podczas DreamLeague Season 11 do spółki z Virtus.Pro eliminując formacje Nishy z turnieju. W przypadku wygranej w kolejnej rundzie przeciwnikiem Team Secret będzie Team Liquid, które przed TI osiągało coraz lepsze rezultaty m.in. grało w finałach dwóch ostatnich Majorów.

Jeśli Team Secret pokona zarówno ViCi Gaming, jak i Team Liquid na ich drodze do tytułu pozostaną jeszcze dwaj rywale, PSG.LGD i OG. OG pokonało ekipę Nishy pod koniec czerwca na Majorze w Rosji, a triumf PSG.LGD nad Team Secret widzieliśmy już w fazie grupowej TI.

Przed drużyną naszego rodaka bardzo trudne zadanie. Każdy z pozostałych zespołów w ostatnich miesiącach albo pokonał Team Secret albo jest na fali wznoszącej. Niemniej Team Secret nie raz i nie dwa udowadniało, że z drabinki przegranych też można wygrać turniej i nie ma znaczenia kto stanie im na drodze.

Kolejny mecz Team Secret rozegrany zostanie 24 sierpnia o godzinie 4:00 czasu polskiego. Rywalem Secret będzie ViCi Gaming.

Zobacz komentarze