18-latek z Polski, który żyje w cieniu, a mówi o nim cały świat

Nisha Foto: Adela Sznajder / ESL

W tym roku pisze maturę, a na turniejach zarobił już blisko 300 tysięcy dolarów. Gra w zespole numer 1 na świecie, a sam jest jednym z najlepiej rozwijających się profesjonalistów w swojej dziedzinie. W marcu podniósł puchar w katowickim Spodku, a już niedługo pojawi się na najbardziej prestiżowym wydarzeniu, gdzie pula nagród nie schodzi poniżej 20 milionów dolarów. Kim jest Michał "Nisha" Jankowski, skąd się wziął i dlaczego powinien być wzorem każdego aspirującego esportowca?

W świecie esportu mamy dwóch słynnych Jankowskich. Marcin skutecznie promuje Polskę na międzynarodowej scenie League of Legends. Choć to o nim głównie słychać w naszym kraju, warto zwrócić uwagę na równie intrygującego Michała. Nisha to jeden z największych talentów gry Dota 2, będącej największym konkurentem produkcji studia Riot Games. Tego chłopaka nie zobaczycie w social media, a w internecie znajdziecie może jeden wywiad z minionego roku. Jankowski to tytan pracy, człowiek, który żyje w cieniu i poświęca wszystko, aby być mistrzem. To rzemieślnik, który pomimo młodego wieku rywalizuje na najwyższym poziomie. Jak stał się numerem jeden Dota 2 w Polsce i, być może, światowej sceny tej gry?

>> Nisha pokonuje Team Liquid w Disneylandzie i wygrywa drugiego Majora w karierze!

Nisha gra profesjonalnie od 14 roku życia. Na początku swojej drogi należał do polskiego zespołu Let's Do It. Tam też wraz ze swoim starszym bratem Przemysławem "Supremem" Jankowskim, a także kapitanem drużyny Rafałem "eL lisasHem" Wójcikiem, wziął udział w kwalifikacjach do ESL One Frankfurt 2015. W międzyczasie dołączył z kolegami do niemieckiej organizacji ALTERNATE aTTaX, gdzie po chwili wspólnej gry nastąpiły zmiany w składzie. Z zespołem pożegnał się brat Michała. Patrząc na drogę, którą przeszli obydwaj Jankowscy, można powiedzieć, że Przemek ma prawo do zazdrości. Jego brat ciągle się rozwija, a on gdzieś po drodze potknął się i nie wrócił do szczytowej formy.

Polacy wygrali w barwach nowej drużyny kilka mniejszych turniejów, ale nie zaznali większych sukcesów i w 2017 roku powrócili do starej nazwy zespołu. Ponowne granie jako Let's Do It nie trwało długo, gdyż ich potencjał dostrzegło duńskie Team Singularity, choć zagościli oni tam zaledwie przez dwa miesiące. Przełomem dla Nishy było dostanie się pod skrzydła Team Kinguin. Organizacja znana jest w Polsce głównie za sprawą składu rywalizującego w Counter-Strike: Global Offensive, który niedawno przerodził się w devils.one. Jankowski w "Pingwinach" zagrał na majorze, czyli esportowym wydarzeniu najwyższej rangi. Niestety, jego ekipa uplasowała się jedynie na pozycji 9-12.

>> "Heroes 3 ma przyszłość w esporcie". Organizator mistrzostw Polski o odrodzeniu popularności gry i... nowym zamku

Największą szansą w drodze na szczyt okazało się dołączenie do Team Secret. Kapitan Clement "Puppey" Ivanov motywował decyzję o zaproszeniu Nishy do zespołu tym, iż Polakom udało się w przeszłości pokonać ich formację. Dzięki temu mógł on dostrzec potencjał w młodym chłopaku. Warto zwrócić uwagę na to, że Michał zdecydowanie odstawał od reszty kolegów. Kiedy miał gorszy dzień, jego ekipa często nie była w stanie wygrać meczu. Był on filarem, na którym oparto polski skład. Teraz jest on trzonem międzynarodowej drużyny Team Secret. Zdaniem Puppey'ego zespół w obecnym składzie czuje chemię i ma ogromne zgranie, a sam Jankowski kompletnie nie przejmuje się tym, co go otacza. W trakcie gry skupia się wyłącznie na tym, co dzieje się na ekranie, niezależnie od tego, czy rozgrywka odbywa się przez internet, czy na wydarzeniu lanowym.

Wymiana poprzedniego zawodnika na Nishę wywołała mnóstwo kontrowersji. Po występie na ESL One Hamburg 2018 wśród fanów rozpoczęła się dyskusja dotycząca tego, czy Polak wytrzyma presję na szczycie. Pojawiały się też głosy mówiące, iż każdy u boku Puppey'ego jest w stanie wejść na wysokie obroty, lecz gdy potem ich drogi się rozchodzą, wychowanek nie daje rady utrzymać się na mistrzowskim poziomie. Michał już w barwach poprzednich organizacji udowodnił, że jest znakomitym graczem. Świadczy o tym fakt, że występował na prawie każdej możliwej pozycji: na środku, trudnej linii czy wsparciu, a teraz gra jako carry i to wokół niego skupia się cała drużyna.

Nisha to rzemieślnik-introwertyk. Gdy redaktor portalu esportowego chciał przeprowadzić z nim wywiad po tegorocznym sukcesie w Katowicach, ten odmówił. Nieoficjalne źródła donoszą, iż Jankowski zacznie udzielać się szerzej dopiero po zwycięstwie w turnieju The International 2019. Taka postawa może dziwić, ale przede wszystkim powinna inspirować wszystkich profesjonalistów. Michał ma jeden cel: być najlepszym zawodnikiem DotA 2 na świecie. Nie poświęca on czasu na błaznowanie, tylko na ciężkie, wielogodzinne treningi. To owocuje i pozwala mu wykorzystać potencjał. W każdym meczu widać, jak perfekcyjnie rozumie on swoich bohaterów i samą grę.

Zwyczajnie nie da się nie dostrzec tego, jak bardzo opanowanym i skutecznym zawodnikiem jest Nisha. Swojego czasu w rankingu top 15 graczy w Europie znajdowały się jednocześnie trzy konta należące do niego. Jankowski perfekcyjnie rozumie DotA 2 i potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji. Dostosowuje się do rozgrywki niezależnie od wprowadzanych aktualizacji, a czasami podejmuje naprawdę szalone decyzje, które często okazują się skuteczne. Trzeba podkreślić, jest on genialny pod względem indywidualnym, ale też potrafi idealnie zgrać się z kolegami z drużyny.

Nisha wygrał swojego pierwszego majora w Chongqingu i kolejnego w Disneylandzie, na który w nowym składzie starał się dostać także jego brat i dawni członkowie Let's Do It. Choć DotA 2 w Polsce praktycznie nie istnieje, czego wyrazem jest upadek wszelkich lig czy portali tematycznych, to miło byłoby oglądać dalsze sukcesy polskiej gwiazdy esportu. Wróżę mu świetlaną przyszłość, ponieważ chłopak wie, dokąd zmierza. Szesnastoletni Syed "Sumail" Hassan po zwycięstwie na The International 2015 pokazał swoje przerośnięte ego. Mam nadzieję, że osiemnastoletni Michał odniesie sukces na zbliżającej się edycji tego wydarzenia.

Yazied "YapzOr" Jaradat, członek Team Secret, nazwał Jankowskiego duchem. Być może Nisha po podniesieniu pucharu na TI 19 otworzy się na media społecznościowe i ruszy polską scenę DotA 2 do przodu. Tego z całego serca mu życzę.

Zobacz komentarze