Seksizm w esporcie. Czy możemy już mówić o problemie? „Może kiedyś to będzie tylko ciekawostka…”

Esport Foto: AFP

Chyba każdy, kto kiedykolwiek zetknął się z esportem przyzna, że jest to dyscyplina zdominowana przez mężczyzn. Zainteresowanie zawodniczkami jest znikome i traktuje się je co najwyżej jako ciekawostkę, czego najlepszym przykładem jest choćby nasza polska „Bullet Girl”. Dlaczego tak się dzieje? Ten temat został już poruszony nawet w kręgach akademickich.

Wszystkie przeprowadzone dotąd badania potwierdzają, że esportem interesują się głównie panowie. Mężczyźni stanowią zdecydowaną większość wśród graczy, widzów i czytelników esportowych serwisów. To głównie do nich kierowane są reklamy na esportowych eventach. Jednak w ogromnej liczbie ogólnie zainteresowanych esportem nie wolno pomijać pań, które również ekscytują się rozgrywkami, i które nierzadko same są świetnymi zawodniczkami. Jednak czy mają równe szanse, by się rozwijać?

To pytanie było tematem przeprowadzonej niedawno Europejskiej Konferencji Kobiet w Branży Gier na Uniwersytecie Londyńskim. Sprawa w brytyjskich mediach obiła się szerokim echem, pisano o niej nie tylko w branżowych serwisach, ale i w prasie mainstreamowej, między innymi w renomowanym „The Telegraph”. Założona w połowie XIX wieku gazeta zauważa, że zarobki kobiet i mężczyzn nieproporcjonalnie różnią się od siebie, i że kobiety muszą na swoją pozycję pracować nawet dwa razy ciężej. Czy możemy już mówić o problemie? „Dyskusja o esporcie na igrzyskach olimpijskich jest ciekawa i ważna, ale ta dziedzina ma teraz inny kłopot, z którym powinna się zmierzyć. Dlaczego tak niewiele kobiet i dziewczyn, na przykład w Wielkiej Brytanii, jest na topie w esporcie? Warto się nad tym zastanowić” – dodają dziennikarze serwisu Game Industry.

Podczas konferencji w Londynie o swoich doświadczeniach opowiadały Amy Snowdon, menedżerka drużyny League of Legends oraz Cordelia Chui, profesjonalna zawodniczka Hearthstone’a. – To trochę smutne, że czasami, gdy mówię o naszej drużynie, muszę na koniec dodać, że jesteśmy teamem kobiecym” – zauważa Snowdon. – Zawodniczek jest mało. Muszą być zwarte i silne; wspierać się – dodała.

Chui z kolei zauważa, że w ostatnim czasie i tak nastąpiła już niewielka poprawa. – Ogólnie mówiąc, teraz traktuje się nas trochę lepiej, jednak cały czas mierzymy się z różnymi docinkami. Kobiety są stygmatyzowane. Czasami gracze nie mówią o mnie serio. Fajnie jest później patrzeć na ich miny, jak ich spokojnie ogrywam – dodaje.

– To nie jest tak, że esport ma problem. Wyraźmy to jasno: Seksizm, rasizm, homofobia, transfobia - wszystkie formy mowy nienawiści nie występują tylko w esporcie, a wszędzie. Świat ma problem z seksizmem, a to przejawia się także w esporcie – zaznacza zawodniczka.

Czy rzeczywiście możemy mówić o problemie? Jeśli tak, to na jaką skalę? Szukać przykładów takich zachowań długo nie trzeba, jeszcze w dniu pisania tego artykułu podano informację, że Riot Games, wydawca League of Legends ukarał dwunastu graczy karami od tysiąca do dwóch tysięcy dolarów za „toksyczne, seksistowskie zachowanie". Obecnie dysproporcja w zainteresowaniu esportem mężczyzn i kobiet przypomina tę z męskiego i kobiecego futbolu. – Kto wie, może za kilkadziesiąt lat, jak opowiem o tym, co się działo w 2018 roku i wcześniej, nikt mi już nie uwierzy? – zakończyła temat Snowdon.

Źródło: Esportmania.pl

Zobacz komentarze