„Proszę, zachorujcie na raka…”. Jak z hejtem w sieci radzi sobie najbardziej internetowa branża?

hejt w internecie Foto: AFP

Tragiczna śmierć prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza wywołała ogólnonarodową dyskusję na temat hejtu i mowy nienawiści. Skoro większość tego typu komentarzy pojawia się w internecie, to na to zjawisko szczególnie jest narażona branża esportowa, która przecież bez sieci nie może istnieć. Powszechne obrażanie jest tam na porządku dziennym. Życząc komuś śmierci, przekracza się kolejną granicę.

„Hej, społeczność CS:GO. Jest coś, o czym powinniśmy porozmawiać. To, co prezentujemy niżej nie jest w porządku dla nas, naszych zawodników, przeciwników, dla NIKOGO. Musimy to powstrzymać!” – taki komunikat opublikowała duńska ekipa North. W ten sposób wywołała debatę, która w esporcie jest po prostu konieczna. Poniżej umieszczono wybrane komentarze, jakie napisano pod adresem drużyny po jednym z przegranych meczów. Ich treść poraża. Jednak jeszcze bardziej znaczące jest to, że takie słowa piszą najczęściej czujący się bezkarnie ludzie, bez krępacji, pod swoim zdjęciem.

„Proszę, zachorujcie na raka, nooby”, „umrzyjcie, j…was”, „mam nadzieję, że wszyscy umrzecie”, „życzę waszym zawodnikom śmierci”, „obyście zdechli na AIDS”, „błagam, zdechnijcie” – oto niektóre wpisy.

Post wywołał ogromną reakcję, nie tylko środowiska esportowego, ale całej grupy innych osób z różnych branż. „To nie jest pojedynczy wypadek i nie pochodzi od konkretnej grupy demograficznej. Takie nienawistne, zastraszające wiadomości dostajemy regularnie. Dyskusja na ten temat jeszcze się nie zaczęła. Musimy to wspólnie powstrzymać” – apeluje North.

Popularność zyskuje hashtag #StopToxicity (stop toksyczności). Wygląda na to, że nie tylko w naszym kraju problem nienawiści w internecie jest tak duży. Widać jednak wspólny głos środowiska i chęć, by nie odnosić się ciągle do mniejszości, która powoduje zamieszanie. „Dajemy z siebie wszystko, by wygrywać, i by was zabawiać. Większość fanów to rozumie i docenia. Najważniejsze, by te nieliczne głosy nie zagłuszyły radości i podniecenia!” – napisali przedstawiciele grupy G2 Esports.

To kolejna dyskusja na temat nienawiści w sieci, jaką przechodzi branża esportowa. Niedawno starano się uporać z seksizmem. Zawodniczki nierzadko ogłaszały, że bywają niepoważnie traktowane tylko dlatego, że są kobietami. – To trochę smutne, że czasami, gdy mówię o naszej drużynie, muszę na koniec dodać, że jesteśmy teamem kobiecym – mówiła na specjalnej konferencji w Uniwersytecie Londyńskim. – Kto wie, może za kilkadziesiąt lat, jak opowiem o tym, co się działo w 2018 roku i wcześniej, nikt mi już nie uwierzy? – zastanawia się zawodniczka.

W Polsce nad złagodzeniem języka w esporcie pracuje się od pewnego czasu. W ubiegłym roku Polska Liga Esportowa zorganizowała szkolenia medialne. Chodziło o to, by uniknąć sytuacji, w której jeden zawodnik mówi publicznie drugiemu, że „skończy w betonowych butach”. – Środowisko esportu w Polsce jest młode, wielu zawodników również. To sprawia, że musimy przygotować ich na wyzwania. Riot Games wprowadził w zeszłym roku bana za używanie skrótu KYS (kill yourself – zabij się). Używanie takiej formuły jest zakazane. To dobry przykład tego, że zawodnik musi być świadomy, jakie konsekwencje mogą nieść jego wpisy i wypowiedzi– tłumaczyła Lena Bortko z PLE.

Hejt ma swój początek w internecie. I tam musi mieć swój koniec. To, jakim językiem posługuje się branża esportowa – oparta w całości na sieci – jest i będzie najlepszym odzwierciedleniem rzeczywistej walki z problemem w naszym kraju.

Źródło: Esportmania

Zobacz komentarze