Od pomocnika w warzywniaku do gwiazdy esportu. „Kubik” o pracy komentatora, analityka, trenera

Maciej "Morgen" Żuchowski, Kuba "Kubik" Kubiak Foto: ESL

Analizuje mecze Virtus.pro, komentuje spotkania, prowadzi kanał, na którym dzieli się wskazówkami taktycznymi dla graczy. Początki jednak nie wyglądały tak kolorowo. W wywiadzie dla Esportmanii „Kubik" opowiada o swojej drodze do miejsca, w którym się znalazł, ale także opowiada o pracy komentatora CS:GO oraz o obecnej sytuacji polskiego esportu.

Marcin Stus: Laska z filmu „Chłopaki nie płaczą” mawiał: „trzeba odpowiedzieć sobie na ważne pytanie. Co lubisz w życiu robić. A potem zacząć to robić”. Wyglądasz na człowieka, który już to przerobił.

Kuba „Kubik” Kubiak: Tak, robię to, co kocham, nie ma co ukrywać. Chociaż początki nie były łatwe, bo trzeba było łączyć pasję z pracą i uczelnią. To była robota rzędu 14–15 godzin dziennie. Teraz, gdy udało się pracować na etacie w branży, jest dużo łatwiej. Fajnie mi się to wszystko ułożyło.

Wiele lat pracowałeś, by dojść do tego miejsca, prawda? Ale to chyba nie była siermiężna robota, tylko połączenie przyjemnego z pożytecznym.

Z pierwszych turniejów wyciągałem maksymalnie kilkaset złotych miesięcznie. Musiałem chodzić do normalnej pracy – u koleżanki w Żabce, u kolegi w warzywniaku… Wieczorami po powrocie do domu bawiłem się w gry komputerowe. Aż nastąpił ważny moment w życiu – przeprowadzka, lepsze łącze internetowe, rozpoczęcie streamowania, pokazywania swojej gry na żywo. Z czasem stało się to najważniejszym zajęciem. Granie i streamowanie zajmowało mi do ośmiu godzin dziennie.

"Jeśli chodzi o dynamikę, to CS-a możemy porównać do siatkówki" Foto: Paweł Storoż / Paweł Storoż

W takim razie wypowiedz się jako ekspert w pewnej sprawie. Kiedyś rozmawiałem z Markiem Szkolnikowskim z TVP (wywiad TUTAJ), który powiedział, że osoba, która wymyśli ciekawy sposób pokazywania szerokim odbiorcom esportu, zostanie bogata i zrewolucjonizuje ten biznes. Myślisz, że esport pokazywany w takiej formie jak dzisiaj, jest atrakcyjny?

Są osoby, które specjalizujące się w sprawianiu, by nasza branża była przyjemniejsza dla widza. Ja zajmuje się esportem, więc dla mnie obecna forma jest czytelna, jednak rozmawiam z ludźmi i wiem, że dla niektórych z nich pewne sprawy są niezrozumiałe. Cały czas jest progres, to wszystko zmierza w dobrym kierunku, żeby rozgrywka była prostsza.

Czasami jest tak, że ja już jestem zadowolony, wszystko wiem, a nagle wprowadzone zostają jakieś poprawki do gry. Cała branża jest innowacyjna, szybko się zmienia.

Counter-Strike to najbardziej telewizyjna gra?

Tak, i najbardziej widowiskowa. Są gry, które można porównać do normalnych sportów, jeśli chodzi o jakość rozgrywki. Mamy takie, gdzie napięcie jest budowane przez 20–30 minut po to, aby wydarzył się moment kulminacyjny porównywalny do piłki nożnej. Gol nie pada co dwie minuty. Ale są też inne dyscypliny jak siatkówka – gra punkt za punkt, ciągle coś się dzieje. Jeśli chodzi o dynamikę, to CS-a możemy porównać właśnie do niej.

Opowiedz o momencie, w którym z gracza zostałeś analitykiem.

Zacząłem pracę jako trener w drużynie polskiej, która należała do organizacji zagranicznej. Wtedy już jako gracz nie wyglądałem najlepiej, bo miałem mało czasu. Dostałem propozycję bycia szkoleniowcem. Była to dla mnie pierwsza praca na etacie, gdzie miałem zapewnioną miesięczną pensję…

…lepszą niż w Żabce?

Zdecydowanie lepszą. Organizacja była zagraniczna, więc rozliczaliśmy się w innej walucie. Po tym, jak byłem trenerem, przeszedłem z powrotem w stronę komentowania, a w wolnym czasie pokazywałem ludziom swoje analizy i wskazówki. Nie ukrywam, że nie były na zbyt wysokim poziomie. Chciałem dotrzeć do widza, który dopiero rozpoczynał swoją przygodę drużynową. Najbardziej lubię pomagać takim ludziom. Po jakimś czasie zgłosili się do mnie zawodnicy Virtus.pro z pytaniem, czy nie chcę robić analiz na wyższym poziomie, starać się im doradzać. Pokazywanie się i dbanie o wizerunek pomogło mi zostać zauważonym.

Jak przygotowujesz się do meczów, które komentujesz?

Posłużę się porównaniem piłki nożnej i siatkówki. Komentator siatkówki ma przed sobą akcję, która cały czas się dzieje. Nie musi, tak jak ja zresztą, przygotowywać masy ciekawostek, bo w czasie meczu często nie ma nawet czasu, by to przekazać. W piłce nożnej jest inaczej. Teoretycznie można przez pół godziny tylko czytać nazwiska zawodników. Ale mogą to wykorzystać inaczej, opowiadać ciekawostki, momenty historyczne, statystyki itp.

W mojej grze, jako że jest dynamiczna, nie trzeba przesiedzieć, powiedzmy, dwóch godzin przed meczem i czytać masy rzeczy. Będąc na bieżąco na scenie, sprawdzając wyniki ostatnich spotkań, odpalając statystyki, patrząc na ostatnio wybierane mapy, można komentować. Poza tym zerkam, jak drużyna radzi sobie w ataku, jak w obronie. To są podstawowe informacje, które mam przygotowane przed spotkaniem. Ale są też osoby, które zajmują się analizą w studiu. One muszą przygotować dużo więcej informacji. To jest robione w razie czego – gdyby pojawiła się jakaś pauza techniczna. Mi wystarczy dziesięć minut przed spotkaniem. Samo spotkanie jest często tak dynamiczne, że powiem może ze dwie ciekawostki na cały mecz. Staram się wypracować swój styl.

A w innych grach?

League of Legends dynamiką można porównywać do piłki nożnej, jeśli chodzi o budowanie napięcia. Komentator musi przygotować tu masę informacji, by mieć, o czym opowiadać. Pamiętamy przy tym, że musimy trafić jednak do młodszego odbiorcy i pozwalać na dużo więcej żartów podczas transmisji, na luźniejszy styl.

"Esport był na początku branżą bardzo młodych osób. Dziś ci, którzy ją tworzyli, są już koło trzydziestki" Foto: eMine.Pro

Co myślisz o kobietach w esporcie? Ostatnio rozgorzała dyskusja o seksizmie w tej branży.

Na pewno nie zgadzam się z opiniami, że esport dla kobiet jest robiony na siłę. Tak się składa, że moja dziewczyna przez długi czas była graczem półprofesjonalnym; profesjonalistek w Polsce niestety nie ma. Brakuje ekosystemu, by to się wszystko napędzało. Czym więcej zawodników, tym więcej turniejów. Więcej turniejów to więcej nagród, sponsorów, itd. Zawodniczek nie ma dużo, dlatego to wszystko tak wygląda. Trzeba będzie zobaczyć, jak się ogląda turniej dla pań Intel Challenge w Katowicach. Statystyki chyba nie będą superniskie.

A jak społecznie odbierany jest teraz w Polsce esport? Czy jest to dynamiczna branża młodych ludzi, czy raczej działa to tak, jak w słynnym wywiadzie z Piotrem Kraśko w Dzień Dobry TVN. Może takie przekonanie o esporcie panuje.

Na szczęście takich skrajnych poglądów raczej nie widać. Na początku to była branża bardzo młodych osób, ale teraz pamiętajmy, że osoby, które tworzyły esport w Polsce są już koło trzydziestki. Średnia się podnosi. Wchodzi więcej inwestorów, osób, które też doświadczenie sportowe starają się wykorzystać. Osób, które są od razu nastawione na „nie” jest coraz mniej. Oby pozwalali sobie coś pokazać i wprowadzić się w temat.

Źródło: Esportmania

Zobacz komentarze