Kto stawia tylko na influencerów, ten się spóźnił. Przyszłość jest tam, gdzie są zaangażowani ludzie

Fantasy Expo Foto: Materiały prasowe

Krzysztof Stypułkowski, współtwórca firmy FantasyExpo, opowiada o swoich spostrzeżeniach na temat esportu, tłumaczy, jak zmieniła się scena w ostatnich latach oraz mówi o dalszych planach rozwoju firmy.

Marcin Stus: Fantasy Expo na rynku jest od...?

Krzysztof Stypułkowski: Od 2013 roku.

I jak od tego czasu zmienił się rynek?

Drastycznie. Wtedy Twitch dopiero raczkował, aby przebić się z wieloma tematykami zahaczającymi o gry, trzeba było się mocno napracować. Zobaczmy, jak to wyglądało w naszym przypadku. Któregoś dnia przyszedł do mnie Kamil Górecki i ogłosił, że chciałby zorganizować polski Comic con. Pomysł mi się spodobał. Historia zakończyła się zwieńczeniem w postaci Techland Fantasy Expo we Wrocławiu w październiku 2013 roku. To był moment, w którym esport niezbyt przypominał to, co widzimy dziś. Esport i gaming się wycwanił, bo zamiast trafić do telewizji, stworzył własną platformę - Twitcha, choć wtedy robiono tam dopiero pierwsze duże ruchy. W 2013 roku w Polsce funkcjonowały co najwyżej EPS-y od ESL i turnieje community związane z pewnymi portalami. I to wszystko.

Fantasy Expo Foto: Materiały prasowe

Organizacji w Polsce też nie było za dużo.

Praktycznie nie było drużyn, którym można by było kibicować. W CS-ie jedyną w miarę stabilną organizacją było Virtus.pro. Pamiętam, że funkcjonował jeszcze Dobry Gaming ze Szpero i Michem, które wygrało GeForce Cup we Wrocławiu. Pojawiało się kilka drużyn zagranicznych, które szybko stawały się niewypłacalne. Nie było też dużych lanów. Jedynym eventem był IEM i raczkujący esport na PGA. Pule nagród wynosiły po 10-40 tysięcy złotych. Dziś sytuacja jest zupełnie inna, mamy dużo organizacji. I dodam, że sami dołożyliśmy cegiełkę do rozwoju, jako pierwsi zorganizowaliśmy turniej FantasyExpo Challenge z pulą nagród przekraczającą 200 tysięcy złotych.

Przez długie lata mówiono, że esport rozwija się w niesamowitym tempie. Czy rzeczywiście tamte prognozy się sprawdziły?

Esport non stop się szybko rozwija, teraz trafia naprawdę szeroko. Moi rodzice i ludzie w ich wieku już wiedzą, co to za zjawisko. Pamiętam oczy mojej mamy, gdy weszła na nasz event i powiedziała "Boże, jakie to wielkie!". Dziś zwykły człowiek wie o zjawisku esportu, a gdy zacznie się jeszcze tym interesować, to sport elektroniczny wskoczy na kolejny bieg. Pomagają przy tym celebryci, muzycy, gwiazdy, wielkie turnieje. Esport się rozwija, czego dowodem jest zresztą nasza firma.

Fantasy Expo Foto: Materiały prasowe

Czy dopuszcza pan do myśli sytuację, że branżę spotka stagnacja, i że moda na nią przeminie?

Z esportem było już tak kilka razy. Budżety marketingowe w esporcie z 2005-2006 roku były bliskie tych, jakie są teraz. Tylko że wtedy liczbę marek można było policzyć na palcach jednej ręki, a teraz jest ich mnóstwo. Ostatnia stagnacja też już jest za nami, teraz się odbiliśmy i jest bardzo szybki rozwój.

Jak na spotkaniach biznesowych z partnerami odbierany jest esport?

To na pewno jest sposób dotarcia do młodych ludzi. Jest narzędziem do rozmawiania z nimi. To kilka milionów ludzi, większość jest młoda. Jeśli reklamuję się przed 4 mln ludzi w ciekawy sposób, to będę skuteczny. Dziś na spotkaniach biznesowych nie musimy opowiadać, czym jest esport. A jeszcze rok temu mieliśmy kilka takich ewangelizujących spotkań, gdzie tłumaczyliśmy dokładnie co i jak. Dziś to znany rynek, a to też duża zmiana.

Pańska firma mocno współpracuje z influencerami. Dziś to najlepszy sposób na dotarcie do ludzi?

Kto myśli w sposób, że influencerzy są jedyną metodą i odpowiedzią, jak dotrzeć do ludzi, ten się już trochę spóźnił. Kluczowe jest to, jaką społeczność ci ludzie mają wokół siebie. Przyszłość jest tam, gdzie angażuje się ludzi. Było już wielu influencerów, którzy mieli dużą oglądalność, ale ludzie szybko przenieśli się do kogoś innego. Oni nie zrobili dużych karier. Ważna jest współpraca z markami i swoją społecznością.

Fantasy Expo dziś i za trzy lata. Co się zmieni?

Nadal będziemy rozwijać to, w czym jesteśmy najlepsi, tylko że na skalę międzynarodową. Skupiamy się na pracy blisko społeczności graczy. Teraz to community będzie najważniejsze dla nas i innych firm. Rozumiem przez to konkretną grupę, która jest zaangażowana w mój brand. W Polsce czujemy już trochę szklany sufit. Rynek się rozwija ale my szukamy możliwości za granicą.

*- Materiał powstał przy współpracy z Fantsyexpo

Strategicznym partnerem akcji #Lepsiwgrze jest G2A.COM

G2A logo Foto: Materiały prasowe

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze