Drugi Polak w Williamsie! „Mail od teamu F1? Nie powiem, przyjemne uczucie”

Nikodem Wiśniewski
Nikodem Wiśniewski

Ma dostęp do kierowców Formuły 1, know-how teamu Williams oraz może swobodnie poruszać się po fabryce brytyjskiej ekipy w Grove. O powrocie Kubicy do królowej motorsportu wiedział wcześniej niż inni. Nikodem Wiśniewski znajduje się w światowej czołówce kierowców simracingowych i odnosi duże sukcesy w zawodach esportowych. Poza tym jest kolejnym dowodem na to, że droga z symulatora do kierowcy wyścigowego jest możliwa. Brał udział w zawodach GT Academy i dotarł do ścisłego finału, gdzie ścigał się prawie 400-konnymi Nissanami 370Z na torze Yas Marina w Abu Zabi. Jeździł także w Barcelonie, Brnie i kilku innych miejscach. Poznajcie jego historię.

Marcin Stus: Słyszałeś, co ostatnio powiedział Lando Norris?

Nikodem Wiśniewski: Tak i powiem więcej, Lando miał rację. Nowy kierowca wyścigowy McLarena zwrócił uwagę na to, że symulator to dobra droga do tego, by się mocno podszkolić, nauczyć się toru czy lepiej poznać samochód, zwłaszcza, gdy nie można sobie pozwolić na klasyczne szkolenie kierowców. Zauważ, że taka tradycyjna droga do Formuły 1 prowadzi przez karting. Jak spojrzysz na kierowców, którzy są dziś w dwudziestce, to od dziecka trenowali właśnie w ten sposób, Robert Kubica także. Ale dziś pojawiła się też inna opcja – symulator, który daje wspaniałe możliwości, ponieważ jest bardzo realistyczny. Jest ciekawym dodatkiem, na pewno pomocnym dla każdego kierowcy. Jednak nie oszukujmy się – nic nie zastąpi godzin wyjeżdżonych na torze. 

Drugi Polak w Williamsie. Brzmi nieźle, co? Zaraz, zaraz, chyba nawet pierwszy, jeśli patrzeć chronologicznie?

Nie nie, Robert był pierwszy, nie zapominaj, że dość długo był jeszcze kierowcą testowym.

Nikodem Wiśniewski
Nikodem Wiśniewski

Jaka opinię ma Kubica w teamie?

Robert w Williamsie uważany jest za bardzo pracowitego gościa. Wszyscy cieszą się, że wraca, jest poczucie, że postawienie na niego to dobra decyzja. O tym, że ma wrócić do F1 mówiło się trochę wcześniej, zwłaszcza, że w zeszłym roku kontrakt miał praktycznie pewny.

No dobrze, droga Kubicy do fotela w F1 jest dobrze znana i omówiona. Jak ty znalazłeś się w Williamsie?

Przyjechałem do Niemiec na tor Nürburgring, gdzie brałem udział w esportowych zawodach. W przerwie zauważyłem stoisko WRC Esports, gdzie można było spróbować swoich sił w rajdach. Najlepsza trójka miała zapewniony wyjazd na Rajd Niemiec, a tam odbywały się finały światowe. Zaliczyłem przejazd, myślałem, że wypadł OK, ale bez rewelacji. Patrzę – a tu okazuje się, że jestem pierwszy, że to najlepszy czas. Podczas finałowych zawodów miałem trochę pecha i ukończyłem je na drugim miejscu. Dojechałem wtedy przed jednym z kierowców Williams Esports, który był pod wrażeniem mojego tempa. Pytał, czy jestem w jakimś teamie, bo z pewnością przydałby im się ktoś nowy. Akurat wtedy byłem wolnym zawodnikiem, więc powiedziałem, że byłaby to świetna opcja, jednak traktowałem to trochę z przymrużeniem oka. Kilka dni później wchodzę na skrzynkę, a tam mail od teamu Williams. Nie powiem, przyjemne uczucie.

>> Nikodem Wiśniewski na torze w Brnie

>> Jak wygląda trening na symulatorze?

Jesteś znany jako kierowca simracingowy, czyli pracujesz na symulatorach, które wyglądają bardzo realistycznie. Na filmikach wygląda to tak, że strasznie chciałoby się tego spróbować, jest jak na prawdziwym torze.

Jeżdżę głównie na symulatorach, ale sam wiesz, ciągnie mnie na tor. Jednak jazda w realu, w fajnych miejscach to coś, dla czego warto to robić. Trzy lata temu miałem okazję przeżyć coś super – jeździliśmy po torze Yas Marina w Abu Zabi, tym samym, na którym odbywają się wyścigi Formuły 1. Prowadziłem chociażby Nissana GT-R czy Nissana 370Z w wyścigowej specyfikacji. Prędkości może nie są może jakieś zawrotne, bo osiągałem jakieś 200 km/h, ale na pewno to było fajne przeżycie.

Jak to się zaczęło? Też bym się tak przejechał, może jeszcze nie jest za późno.

Jako dzieciak lubiłem grać w wyścigówki. Jak się jeszcze bardziej wkręciłem, kupiłem sobie taki zestaw – kierownicę, która obracała się o 180 stopni i pedały. Nie był to szczyt techniki, ale na tamte czasy na pewno coś. Dołączyłem do pierwszego teamu – FEEDER Sport Poland. Wyścigami zainteresowałem się jeszcze bardziej, gdy Robert Kubica jeździł w F1. W czasach, gdy został kierowcą BMW Saubera, miałem jakieś 15 lat. Zainwestowałem w sprzęt i szło mi coraz lepiej. Potem, gdy musiałem zmienić krajowe podwórko na arenę międzynarodową, nawiązałem współpracę z Ragnar Simulator. Często bywam w SimCenter w Częstochowie oraz Gdyni, bo tam mogę trenować i rozwijać swoje umiejętności, zwłaszcza przed realnymi wyścigami.

Nikodem Wiśniewski
Nikodem Wiśniewski

Umawiając się na rozmowę, powiedziałeś, że pasuje ci wieczór, bo jesteś zajęty. Pracujesz dodatkowo?

Tak, jednak muszę normalnie pracować, żeby się utrzymać. Pracuję w administracji, poza tym trenuję profesjonalnych zawodników! Czasami też na różnych eventach obsługuję symulator, pokazuję go ludziom. Prowadzę normalne życie. To, co robię, jest jednak czymś w rodzaju zaawansowanego hobby. Fajnie, że udaje się coś na tym zarobić, mam dwóch sponsorów z Polski – Ecumaster oraz Ragnar Simulator, którzy mnie wspierają. Jeżdżenie dla Williamsa daje jeszcze większe możliwości, by się reklamować, być zauważonym.

>> Nikodem Wiśniewski na Twitterze, Facebooku i Instagramie.

Żyjesz wyścigami 24 godziny na dobę?

Muszę ci się przyznać, że w ostatnim czasie Formuła 1 nie była dla mnie na pierwszym miejscu, za to oglądałem bardzo dużo piłki nożnej. Co do motorsportu – interesowałem się innymi kategoriami: wyścigi długodystansowe, WRC, lubię też Moto GP. Oczywiście teraz, kiedy będziemy mieli Polaka w Williamsie, i nie mówię tu o sobie, na pewno wrócę do śledzenia F1 z większym zaangażowaniem. Zapewne tak, jak tysiące innych Polaków.

Źródło: Esportmania

Zobacz komentarze