4 pomysły na to, jak przekonać rodziców do kariery profesjonalnego gracza

Unsplash

Każda osoba, która marzy o wejściu na ścieżkę kariery profesjonalnego gracza, stoi przed ogromnym wyzwaniem. Treningi i liczne wyrzeczenia są niełatwymi do pokonania przeszkodami, ale istnieje również inna bariera, a są nią... rodzice. Jak porozmawiać z nimi o pasji do esportu, gdy nie podzielają tego zainteresowania?

Korzystaj z przykładów

Ludzie przesiąkają historiami poszczególnych osób jak gąbka. Gdy z blaskiem w oczach opowiadamy mamie bądź tacie o legendarnych sportowcach, takich jak chociażby Michael Jordan, często cieszą się oni, że mamy ciekawych idoli. Co jednak w przypadku, gdy chcemy być jak Marcin "Jankos" Jankowski i zamierzamy powierzyć swoje życie grom? Pewnie zachęcą nas do puknięcia się w głowę i zajęcia czymś normalnym.

pashabiceps3 Foto: Virtus.pro

Warto spróbować przedstawić im sylwetki takich osób jak chociażby Jarosław "pashaBiceps" Jarząbkowski, który udowadnia, że można zarówno dobrze wyglądać, jak i rywalizować w CS:GO. Historia jego i Złotej Piątki jest też obrazem walki z przeciwnościami losu i nieuczciwym traktowaniem, chociażby przez organizacje, które w przeszłości nie wypłacały Polakom wynagrodzenia.

Równie ciekawą postacią jest Rasmus "Caps" Winther, 19-letni zawodnik G2 Esports w League of Legends, który wielokrotnie udowodnił swój potencjał, chociażby podczas MSI 2019. W tym przypadku istotny nie jest właściwie on sam, lecz jego tata, który nieustannie wspiera go w turniejach esportowych. Najważniejsze w tym jest jednak to, że nie robi tego przez telefon, lecz pojawia się na wszystkich kluczowych rozgrywkach, by z głębi serca wspierać syna. Taki przykład niesamowitej więzi dziecka z rodzicem może pokazać, że granie nie polega wyłącznie na zamknięciu się w ciemnym pokoju i stukaniu w klawiaturę do rana.

Gdy żaden esportowy bohater nie zadziała, czas wyciągnąć ciężkie działa w postaci Neymara czy Jerzego Janowicza, sportowców pasjonujących się grami. Obydwaj szybko zjednali sobie społeczność graczy, ponieważ zarówno piłkarz, jak i tenisista, spędzają wolne chwile w CS:GO.

NeymarJr Foto: Reuters

Wspomnij o pieniądzach

Jeśli o turniejach mowa, to nie sposób pominąć ogromne kwoty, które są ich nieodłączną częścią. Niestety albo stety, ludzie szaleją, gdy przedstawia im się wysokie zarobki, a topowi gracze nie mają na co narzekać. O ile pule nagród rozgrywek niższego szczebla często krążą gdzieś wokół kilku czy kilkudziesięciu tysięcy dolarów, to w przypadku ważnych zawodów liczba ta rośnie, czasami do szalonych rozmiarów. Nie każdy dostanie się na mistrzostwa świata w Dotę, LoL-a czy CS:GO, gdzie można wygrać miliony, ale w wydarzeniach nawet na lokalnym podwórku walczy się o setki tysięcy złotych. Mam na myśli choćby tegoroczne odsłony Good Game League czy Games Clash Masters.

Pieniądze można śmiało połączyć z przedstawieniem graczy np. za sprawą naszego rodaka, Michała "Nishy" Jankowskiego, 18-letniej gwiazdy Team Secret w DotA 2. Profesjonalnie gra od 14 roku życia, a już przez niedługi okres kariery zarobił blisko 300 tysięcy dolarów z samych zawodów. Przy tym wydaje się być introwertykiem, bo niechętnie udziela wywiadów i nie prowadzi mediów społecznościowych, ale najwidoczniej taka jego natura. Więcej o Nishy przeczytacie tutaj.

Organizacje niechętnie dzielą się informacjami o wypłatach zawodników, choć po odejściu TaZa i spółki z devils.one dowiedzieliśmy się, że organizacja przeznaczała na nich 150 tysięcy złotych miesięcznie, a mowa tu o pięciu graczach i trenerze. Większą część tej kwoty zapewne pokrywały pensje. W LCS z kolei średnie zarobki roczne wynoszą 300 tysięcy dolarów i to potwierdzili sami przedstawiciele ligi.

Zarobki_Polacy

Małymi krokami wprowadź ich w swój świat

Od czego by nie zacząć, trzeba to robić stopniowo. Jeśli rodzice nie rozumieją, na czym polegają gry komputerowe, to posadzenie ich przed ekranem i puszczenie transmisji z profesjonalnych meczów na niewiele się zda. Alternatywą jest szczera i spokojna rozmowa o swojej pasji. Zamiast zasypywać mamę czy tatę ilością informacji, której i tak nie przetworzą, warto zahaczyć o jeden temat i spróbować go pociągnąć. Można zacząć od tego, że w ogóle ktoś na tym zarabia i zajmuje się graniem na poważnie. Tutaj trzeba być jednak cierpliwym, bo nie każdy rodzic szybko przekona się do esportu.

Pokazanie rozgrywek jest szansą, ale raczej wtedy, gdy damy rodzicom szansę na zobaczenie wszystkiego, co dzieje się wokół. Trybuny pełne kibiców, profesjonalnie zorganizowane wydarzenie, mnóstwo atrakcji dla odwiedzających - to pobudza wyobraźnię. Nie wydaje mi się, żeby warto było podejmować dyskusję na temat "czy esport to sport", ale na pewno fajnie jest pokazać, że różnic nie ma aż tak wiele, a oprawa meczów jest równie istotna. Takie podejście sprawiło, że wirtualną rywalizację ogląda w Stanach Zjednoczonych tyle osób, co amerykańską ligę koszykówki NBA. Gdy skupiamy się na aspektach okołoesportowych, to trzeba zwrócić też uwagę na jeszcze jedną kwestię.

dele alli Foto: AFP

Pozwól spojrzeć im szerzej

Esport to nie tylko komputer czy konsola. To nawet nie sama organizacja turniejów. Ta branża ma wiele więcej aspektów, które potrafią zaciekawić zwykłego śmiertelnika. Gdy o tym piszę, mam na myśli chociażby współprace drużyn ze specjalistami takimi jak trener personalny czy psycholog. W końcu niejeden zespół, w tym trzykrotni mistrzowie świata w CS:GO, czyli Astralis, chwalą sobie zaplecze w ich postaci. Co ciekawe w esporcie do gry wchodzą także dietetycy, a nam udało się przeprowadzić pierwszy polsce wywiad z Magdaleną Niewiadomską, która właśnie tym obszarem zajmuje się w devils.one.

Poza tym istotni są sponsorzy i współpraca z nimi jest kolejnym aspektem, który może sprawić, że rodzice zaczną traktować esport poważnie. Mercedes jest do wygrania w turniejach Doty 2, PUMA organizuje ubrania AGO Esports czy Cloud9, a KFC umieszcza w grach kupony zniżkowe na swoje produkty. Angażowanie się poważnych marek w wirtualny świat udowadnia, że w tej młodej branży jest ogromny potencjał do rozwoju.

Każdy rodzic jest inny i nie wszystkich przekonają te same argumenty. Uważam jednak, że, cytując klasyka, warto rozmawiać. Jeśli graczowi marzy się profesjonalna kariera, to wsparcie mamy i taty jest nieocenione. Czy taki Caps należałby do czołówki League of Legends, gdyby nie miłość, jaką daje mu ojciec? Ciężko stwierdzić, ale na pewno nie byłoby mu łatwo. Sądzę, że zawodnikom, którzy nie otrzymują od rodziców wsparcia, a są w danym tytule na szczycie, jest zwyczajnie ciężko. Dlatego apeluję do wszystkich potencjalnych esportowców: zadbajcie o relację rodzinną już na samym starcie kariery.

Zobacz komentarze