Virtus.pro wstaje z kolan, x-kom potknął się w ESEA

snax Foto: Virtus.pro

Aż cztery z pięciu spotkań polskich zespołów zakończyły się triumfem. Jedynie x-kom Team, choć bliskie zwycięstwa, musiało uznać wyższość rywala.

Virtus.pro zmierzyło się w Kalashnikov Cup Season 2 z zespołem OwmS. "Niedźwiedzie" w składzie z Arkiem "Vegiem" Nawojskim wygrały rundę pistoletową i z małymi problemami po drodze doprowadziły do wyniku 11:4. Po zmianie stron to rywale dyktowali warunki, ale gdy do gry weszły karabiny, Polacy sprowadzili ich do parteru.

Virtus.pro 16:6 OwmS (Nuke)

Zespół Michała "mono" Gabszewicza stoczył naprawdę wyrównane BO3. X-kom Team weszło w spotkanie rewelacyjnie, choć po zdobyciu przez nich czterech punktów przeciwnicy obudzili się i przejęli inicjatywę, wygrywając 16:12. Druga mapa zaczęła się niemal identycznie. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, a po zmianie stron nastąpiły krótkie serie zwycięstw, w których zatriumfowali Polacy. Ostatnie starcie wyglądało dla nich groźnie, ponieważ expert było pewne wygranej i po doprowadzeniu do wyniku 8:7, dokończyło dzieła zniszczenia i posłało x-kom Team do dolnej drabinki relegacji 30. sezonu ESEA.

x-kom już w środę będzie miał szanse na rehabilitację. Po przegranej spadli do drabinki przegranych, ale nie przekreśla to ich szans na grę w przyszłym sezonie ESEA MDL. W barażach są aż 4 sloty, więc nawet z dolnej części drzewka da się zgarnąć bilety. Pierwszym krokiem będzie pokonanie w środę Copenhagen Flames.

x-kom Team 1:2 expert (Inferno, Nuke, Mirage)

Również "Jastrzębie" były bliskie utraty skrzydeł. Podjęli oni DreamEaters, którego reprezentanci przez większość Dust II prezentowali świetną formę. Rosjanie doznali szoku, gdy mimo rezultatu 13:8 nie byli w stanie wygrać kolejnych rund. AGO Esports strzelało znakomicie i od tego momentu nie straciło ani jednego punktu. Niełatwo było także na Inferno, gdzie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 8:7 dla rywali. Podobnie jak w poprzednim starciu byli bliscy triumfu, ale Polacy pod koniec rozpędzili się i zapewnili sobie dogrywkę, a nawet dwie. Gdy na ekranie pojawiło się 18:18, świetnie prezentujący się Kacper "kaper" Słoma wraz z kolegami stwierdził, że należy w końcu wygrać to spotkanie.

AGO nie zwalnia tempa, bo już w środę zagra kolejny mecz BO3. Tym razem z Tricked Esports w ramach ligi Lootb.bet season 2. Obie druzyny nie zaznały jeszcze smaku porażki w tych rozgrywkach, więc rywalizacja zapowiada się arcyciekawie.

AGO Esports 2:0 DreamEaters (Dust II, Inferno)

Actina PACT trafiła na Unique, z którym stoczyła serię jednostronnych walk. Nasi wschodni sąsiedzi zdominowali Mirage, skończyli połowę 10:5, a następnie dobili Polaków. W tych po porażce coś pękło i nagle dostali impulsu do działania. Dust II wyglądał zupełnie inaczej. Tam drużyna Dawida "lunAtica" Cieślaka fantastycznie wystartowała i zmieniła stronę z wynikiem 11:4, po czym na chwilę przekazała pałeczkę rywalowi i zakończyła drugą mapę. Identycznie można opisać zmagania na Inferno, gdzie pierwsza połowa zakończyła się 9:6, a kolejna była już przejęta w pełni przez tymczasowy zespół Piotra "morelza" Taterki.

Actina PACT 2:1 Unique (Mirage, Dust II, Inferno)

Swoich sił spróbowało także Izako Boars, które dzięki triumfowi utrzymało się na szczycie tabeli Alienware Game Arena. "Dziki" szły łeb w łeb z Duńczykami i zapisały się na kartach historii, wygrywając Vertigo jako pierwsza polska drużyna wynikiem 19:17. Mirage nie było wcale gorsze w ich wykonaniu i po zaciętej rywalizacji zespół Karola "tecka" Kapczyńskiego pokazał, kto jest lepszy, kończąc mapę 16:12.

Izako Boars 2:0 Ambush (Vertigo, Mirage)

Zobacz komentarze