Veni, Vidi...Vegi, czyli wnioski po lanowym debiucie Virtus.Pro

Snax Foto: Starladder

Za nami pierwszy lanowy występ Virtus.Pro. Niestety polska drużyna zakończyła zmagania w Charleroi Esports 2019 na dwóch porażkach i tym samym szybko pożegnała się z turniejem. Jakie wnioski można wyciągnąć po tych meczach?

Luneta musi działać

Michał "snatchie" Rudzki to bezapelacyjnie jeden z najlepszych snajperów w Polsce i pewnie na świecie. Niestety forma strzelca VP na tym turnieju pozostawiała wiele do życzenia. Szczególnie było to widać w starciu z takim artystą CS-a jak Kenny "kennyS" Schrub. Francuz kompletnie zneutralizował Polaka i to głównie dzięki niemu G2 Esports wygrało pojedynek z Virtus.Pro. Prawda jest tak, że bez pewnego i skutecznego snajpera polska formacja traci przynajmniej połowę swojej siły. Jeżeli Snatchie wróci do formy, jaką prezentował w pierwszej połowie 2018 roku, VP będzie mocne.

snatchie

Veni, Vidi, Vegi

Pierwszy lanowy występ "nowego Virtus.Pro" był także debiutem w trykocie rosyjskiej organizacji dla Arka "Vegi" Nawojskiego. Po 18-letnim zawodniku wypożyczonym z PACT absolutnie nie było widać tremy. Co więcej, w pierwszym meczu był najlepszym zawodnikiem VP pod względem statystyk. Choć indywidualnie, żaden z Polaków nie zagrał dobrego turnieju, to jednak da się zauważyć przebijające się promyki słońca przez chmury marazmu. Keep on training Arek!

Forma na lato

Kwiecień to miesiąc kiedy ludzie zaczynają poprawiać swoją sylwetkę, aby dobrze wyglądać w okresie letnim. Mam wrażenie, że taki sam plan ma zespół Virtus.Pro. Polacy chcą zbudować skład, którego głównym celem jest zakwalifikowanie się na kolejnego Majora. Pozostając w nomenklaturze i slangu znanym z siłowni, można obecne VP porównać do nowego adepta sportów siłowych. Na razie Virtus.Pro ma problemy z podniesieniem gryfu, ale do lipca jeszcze trzy miesiące. Treningi to klucz do sukcesu, a jest nad czym pracować, bo żaden z graczy rosyjskiej organizacji nie osiągnął ratingu powyżej 1.0, co szczerze trzeba nazwać dramatyczną formą.

Halo, Panie Januszu...

Skoro już o indywidualnych występach mowa, na pewno był to jeden z najgorszych, a nawet chyba najgorszy w karierze występ na turnieju lanowym Janusza "snaxa" Pogorzelskiego. Wszyscy dobrze wiem, że ciężko jest błyszczeć indywidualnie, kiedy jesteś odpowiedzialny za prowadzenie zespołu. Najlepsze drużyny na świcie już poradziły sobie z tym problemem, ale przed VP jeszcze długa droga. Snax był najgorszym indywidualnie zawodnikiem VP na Charleroi Esports 2019 i jednym z najgorszych na całym turnieju. Trzeba otwarcie przyznać, że Januszowi na razie nie wychodzi bycie in game leaderem, bo ani zespół nie gra dobrze, ani on sam.

Zobacz komentarze