Siuhy: Jestem drugim IGL-em Izako Boars

Siuhy

Ma dopiero 18 lat, a już jest współprowadzącym jednej z najlepszych ekip na krajowym podwórku. Kamil "siuhy" Szkaradek, bo o nim mowa, to kolejny bohater naszego cyklu "PLEtendenci do sukcesu", który współtworzymy z Polską Ligią Esportową. Zawodnik Izako Boars w rozmowie z nami zdradził m.in. kto jest dla niego wzorem w świecie esportu, jak wyglądał proces testów w ekipy Dzików oraz nieznane wcześniej kulisy funkcjonowania zespołu.

Nie tęsknisz za Call of Duty?

Kamil "siuhy" Szkaradek: Trochę, ale niezbyt mocno. CoD to było jednak moje dzieciństwo, gdzie dopiero poznawałem świat strzelanek. Nie grałem na wysokim poziomie, klikałem dla zabawy z kumplami. Byłem też za młody, by grać profesjonalnie. Ale gdyby nie CoD, to może nawet nie grałbym w CS-a, kto wie. Niestety przestały mi się podobać nowe wersje.

Czym więc zwabiło Cię CS:GO?

Zainteresowałem się tą grą dzięki bratu, to on zaczął grać w CS:GO, a ja tylko podpatrywałem. Dał mi spróbować i tak rozpoczęła się moja przygoda. Zacząłem poświęcać coraz więcej czasu CS-owi, kosztem właśnie CoDa. Po paru miesiącach dostrzegłem różnice między tymi dwoma tytułami, i to mnie właśnie skłoniło, by naprawdę zainteresować się sceną CS.

Kiedy w twoim słowniku pojawiło się słowo esport?

Rok lub półtora roku temu zacząłem się zastanawiać czy mam w ogóle szansę zostać profesjonalnym graczem. Bardzo dużo zawdzięczam moim kolegom telek1ngowi i Mehowowi, którzy mnie w tym wspierali. Uznałem, że warto spróbować. Zacząłem grać więcej DMa, oglądałem więcej demek, uczestniczyłem częściej w rozgrywkach typu Faceit Premium/PPL. Zaobserwowałem bardzo szybki progres. Zbudowałem swój styl gry i przy okazji dużo się nauczyłem. Zaczęły się pojawiać zaproszenia do grania kwalifikacji z różnymi miksami. To mnie też motywowało, bo widziałem, że ktoś się mną interesuje. Takim moim wzorem był zawsze Finn "karrigan" Andersen. Imponował mi jego styl gry i prowadzenia zespołu. Pamiętam, że dużo oglądałem powtórek z czasów TSM i chciałem być jak on. Nawet ściągnąłem jego config. Do dzisiaj można powiedzieć, że jest moim idolem. Może kiedyś razem zagramy w drużynie. 😉

Ciągnie Cię w stronę IGL-owania?

Trochę tak. Zawsze podobało mi się w tej grze, że możesz być gościem, który poprowadzi swoją drużynę do zwycięstwa. Tak wiele od ciebie zależy. Można powiedzieć, że teraz jestem drugim IGL-em w Izako Boars. Od jakiegoś czasu prowadzę stronę CT.

Taki wszechstronny gracz, to skarb dla drużyny.

Jeszcze nie myślę o prowadzeniu jako mojej głównej roli, ale co pokaże przyszłość, zobaczymy. Myślę, że mam obecnie perfekcyjną okazję, żeby nauczyć się dużo w tej kwestii od Hypera i TOAO.

Zanim trafiłeś do IB, byłeś na testach w CLEANTmix, ale nie zabawiłeś tam długo.

Testy w CLEANTmix były bardzo krótkie. Chyba po pierwszym dniu dostałem ofertę od Hypera, żebym to do nich poszedł na tryouty. Podjąłem decyzję, że chcę spróbować z Izako Boars, gdyż uznałem to za lepszą okazję. Chciałem po prostu zobaczyć na co mnie stać. Myślę, że dużo ludzi zrobiłoby podobnie w mojej sytuacji. Oczywiście wytłumaczyłem decyzję CLEANTmix. Mam nadzieję, że nie mają mi tego za złe. Przyjęcie oferty IB było wielkim ryzykiem, ale jak widać, opłaciło się.

Jak wyglądały te testy w obozie Dzików?

Większość czasu graliśmy, ale było to podzielone na pcw, officiale oraz trening teorii. Hyper, TOAO oraz EXUS obserwowali jak testowani gracze zachowują się podczas różnych rozgrywek, badali ich reakcje w stresowych sytuacjach czy robią dużo błędów podczas pracców, przysłuchiwali się komunikacji, patrzyli jak zawodnik przyjmuje krytykę, ale również zwracali uwagę na to, jak szybko dana osoba uczy się teorii. W międzyczasie mieliśmy spotkania z trenerem mentalnym, któremu dziękuję za dużą pomoc podczas mojego pobytu w Izako Boars.

No właśnie. IB od tego roku współpracuje z Mateuszem Salwą. Jak ważną rolę w rozwoju twoim i drużyny pełni trener mentalny?

Mateusz jest bardzo mądrą osobą i fajnie się z nim pracuje. Ma ogromny wpływ na nasz zespół. Gdy mamy jakiś problem w drużynie, to kierujemy się do niego, a on zawsze ma jakieś rozwiązanie. Dużo razy wyciągał nas z dołka. Wielokrotnie indywidualnie też korzystałem z jego pomocy i nigdy mnie nie zawiódł, za co mu dziękuję. Mam nadzieję, że współpraca z Mateuszem będzie trwała jak najdłużej.

Jednym z najważniejszych elementów waszej drużyny jest TOAO, wokół którego był budowany ten lineup.

Moje początki z TOAO były ciężkie. Mateusz miał zupełnie inny styl prowadzenia, niż ten, do którego byłem przyzwyczajony. W niedługim czasie jednak zrozumiałem jego wizję gry i zaczęło mi się to podobać. TOAO jest bardzo inteligentną osobą w grze, jak i poza nią. Bardzo się angażuje w rozwój naszej drużyny. Zawsze gdy potrzebujemy coś dodać czy usprawnić, poświęca czas by to odszukać, przygotować i wprowadzić do zespołu. Uważam go za bardzo dobrego zawodnika i pracowitego lidera. Od czasu gdy gramy razem, staram się czerpać od niego jak najwięcej.

Skoro rozmawiamy o twoich kolegach, to zapytam Cie jeszcze o EXUSa. Dużo hejtu spadało na niego za grę snajperką. Był nawet taki czas, że oddaliście AWP w ręce avisa.

Zgadza się, próbowaliśmy avisa na snajperce, bo po prostu chcieliśmy sprawdzić, co będzie dla nas najlepsze. Doszliśmy jednak do wniosku, że EXUS wróci do gry AWP, a Piotrek zostanie drugim snajperem. Takie ułożenie nam najbardziej pasuje. EXUS nie jest urodzonym snajperem, a nawet myślę, że ma większy potencjał na rifflu. Sytuacja jest jednak taka, że pod kątem funkcjonowania naszej drużyny, on do gry AWP pasuje najbardziej. Obecnie bardzo dobrze mu idzie i były sytuacje, gdzie ratował nam mecze. Jeśli chodzi o krytykę, to tego już nie zmienimy. W szczególności na polskiej scenie. Tutaj każdy jest najmądrzejszy.

W lipcu robiliśmy taką sondę, wśród cenionych ekspertów naszej sceny, gdzie pytaliśmy o najzdolniejszych młodych polskich graczy. Każdy wytypował Cię w swoim rankingu.

Teraz jestem kompletnie innym graczem niż rok temu. Bardzo wiele się nauczyłem. To zasługa Hypera, TOAO i EXUSa. Mieli ogromny wpływ na to jak się rozwijam, a ja cały czas chcę się uczyć. Zawsze fajnie być typowanym w takich zestawieniach, bo to dodaje motywacji, by usprawniać swoją grę i stawać się coraz lepszym.

Co uważasz za swój największy atut, a co za element, nad którym musisz jeszcze pracować?

Jeżeli chodzi o największy atut, postawiłbym na przebojowość. Bardzo lubię grać agresywnie i zaskakiwać przeciwników. Taki mam styl. Najsłabszy element? Hmm, chciałbym być bardziej powtarzalny. Aktualnie mam tak, że jeden mecz mogę zagrać bardzo dobrze, by w kolejnym być kompletnie bez formy.

Trochę jak twój zespół. Nie masz wrażenia, że potraficie zaskakiwać bardzo dobre zespoły, a zdarzają wam się porażki, które… nie powinny się zdarzyć?

Myślę, że przyczyną tego jest zbyt mała liczba treningów. W ostatnich tygodniach rozgrywaliśmy średnio po dwa oficjalne mecze dziennie. To spowodowało, że brakowało nam czasu na usprawnianie, poprawianie i wprowadzanie nowych rzeczy. Teraz chcemy to naprawić. Do tego też zajęcia szkolne mają duży wpływ na to ile gramy, a ile trenujemy.

Jeśli chodzi o szkołę, jak rodzice podchodzą do tematu twojej kariery profesjonalnego gracza?

Wiadomo, szkoła na pierwszym miejscu. Niemniej od momentu dołączenia do IB, mam dużo wsparcia ze strony rodziców. Zaczęli się bardzo interesować i angażować w to co robię. Oglądają prawie wszystkie mecze i mocno trzymają za mnie kciuki.

Świetnie wam idzie w ESEA Advance. Celem pewnie powrót do MDL-a po półtora roku?

Chcemy dobrze prezentować się zarówno w Europie, jak i podczas krajowych rozgrywek. Mamy aspiracje w ESL Mistrzostwach Polski, ale również w Polskiej Lidze Esportowej. Powrót do MDL-a można jednak uznać za nasz najważniejszy cel. Na razie idzie nam bardzo dobrze. Mam nadzieję, że będzie tak do końca.

Gdzie umiejscowiłbyś IB w rankingu polskich drużyn?

Patrząc na to w jakiej formie i po jakich zmianach są ostatnio polskie drużyny, myślę, że drugie miejsce jest odpowiednie. 😉

Czytaj także:

PLEtendenci do sukces #1 - Sebastian 'fr3nd' Kuśmierz

Zobacz komentarze