Jak zaczęła się afera z oszukującymi trenerami w CS:GO? Polacy odegrali kluczową rolę

Michal Slowinski Foto: João Ferreira / Materiały własne

W przeciągu ostatnich dwóch tygodni na światowej scenie Counter Strike: Global Offensive zapanowała burza. Czarne chmury zawisły głównie nad trenerami profesjonalnych drużyn. Wszystko za sprawą jednego, niewielkiego błędu gry, który znacząco zmienił postrzeganie wielu znanych szkoleniowców. A główną rolę, na szczęście pozytywną, w całym zamieszaniu pełni Polak — Michał Słowiński, były główny sędzia firmy ESL, aktualnie działający na własną rękę freelancer.

Początek

Wszystko zaczęło się niepozornie. 26 sierpnia znany na polskim podwórku trener Wisły All in! Kraków — Mariusz „Loord” Cybulski, opublikował za pośrednictwem Twittera opis pewnego buga w grze, który znacząco wpływa na przebieg rozgrywki. Dotyczy operowania kamerą trenera podczas spotkania. Korzystając z buga szkoleniowiec mógł umieścić ją w dowolnym miejscu mapy i swobodnie nią operować jednocześnie obserwując chociażby pozycje rywali. Wbrew pozorom taki błąd niejednokrotnie mógł wpłynąć na wynik całego spotkania.

Valve, czyli producent CS:GO, zareagowało bardzo szybko, usuwając błąd w wypuszczonej następnego dnia aktualizacji. Niestety na tym cała afera się nie zakończyła. Jeszcze tego samego dnia ESL, czyli firma organizująca turnieje CS:GO na całym świecie ogłosiła, że rozpoczyna śledztwo w związku z możliwym wykorzystywaniem buga w trakcie profesjonalnych rozgrywek.

Polski detektyw

Można powiedzieć, że kierownictwo nad sprawą przejął właśnie Michał Słowiński. Pomimo że nie pracuje on już w ESL, to dokładnie zaprezentował jak działa wspomniany już błąd, a także to on w ciągu ostatnich dwóch tygodni spędził mnóstwo czasu, oglądając nagrania meczów na profesjonalnym szczeblu. Pierwsze owoce jego pracy przyszły szybko, ponieważ ESL wymierzył kary w trzech trenerów wykorzystujących coach buga. Wśród nich znalazł się m.in. szkoleniowiec HEROIC, który kilka dni wcześniej wraz ze swoim zespołem zwyciężył prestiżowy turniej ESL One Cologne Europe. Mimo wszystko był to jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. Michał na swoim Twitterze pokazywał fragmenty meczów, w których według niego nieuczciwi trenerzy mogli korzystać z błędu gry.

Warto pamiętać, że nie każdy zaprezentowany przez niego filmik od razu udowadnia pełną winę trenera. Niektórzy postanowili bronić swojego dobrego imienia, takim przykładem jest „guerri”, trener brazylijskiej drużyny FURIA (obecnie nr. 9 światowego rankingu). Nie ulega jednak wątpliwościom, że Michał wykonuje świetną robotę i spotkało go wiele ciepłych słów od znanych na scenie CS:GO postaci. Tak wypowiada się o Polaku były profesjonalny zawodnik oraz analityk i komentator „SPUNJ”:

”Ostatnie wydarzenia na scenie CS:GO były niepokojące, ale konieczne. Gdyby nie ciężka praca Michała oraz Steve’ego (Steve Dudenhoeffer to drugi administrator, który spędził wiele godzin na oglądaniu dem spotkań — przyp. red.) ten problem mógł stać się znacznie bardziej rozpowszechniony [...]”.

Należy wspomnieć także o zrzutce, która została zorganizowana, aby finansowo wspomóc dwóch ciężko pracujących administratorów. W momencie pisania artykułu zebrana kwota wynosi już ponad siedem tysięcy dolarów. Mają one ostatecznie trafić do Michała oraz Steve’ego i wynagrodzić im ich wysiłek.

Druga strona medalu

Można rozpisywać się o tym, jak społeczność doceniła żmudną pracę Polaka albo o zorganizowanej zbiórce. Niestety, w tym wszystkim jest także druga strona medalu. Niektórym kibicom, którzy są w stanie za swoją organizację oddać niemalże całe serce, niezbyt spodobała się działalność Michała, co wywołało ich wściekłość. Tym samym, zdarzyło się nawet, że polski freelancer otrzymał groźby śmierci. To zachowanie, które jest bezsprzecznie karygodne i wymaga napiętnowania. Dziwi także zachowanie deweloperów z Valve, a właściwie brak jakiejkolwiek reakcji z ich strony. Pomimo że organizatorzy takich turniejów jak ESL, DreamHack, czy cs_summit wymierzyli już kary niektórym szkoleniowcom, tak Valve nadal nie podejmuje żadnych poważniejszych kroków. Nie udzielona została także żadna pomoc dla pracujących nad tą aferą. Deweloperzy mogliby w tej sytuacji zachować się trochę lepiej...

Kary za korzystanie błędu gry otrzymali już tak znani trenerzy, jak „HUNDEN”, „dead” czy „pita”. Każdego dnia pojawiają się kolejne zarzuty, kolejni trenerzy przyznają się do winy. Śledztwo trwa w najlepsze, o czym poinformował również Michał Słowiński na Twitterze. Na ilu trenerach się to zakończy? Kiedy Valve podejmie odważniejsze kroki? Ile czasu potrwa całe śledztwo? Na te pytania na razie nie da się udzielić dokładnych odpowiedzi. Miejmy nadzieję, że przypadków oszustwa i kar będzie jak najmniej.

Zobacz komentarze