Masked: Blokada Steama mocno wpłynęła na mój rozwój jako zawodnika

Masked
Masked

Kolejnym bohaterem cyklu "PLEtendenci do sukcesu" jest 19-letni strzelec Turbo Przygłupów. O nietuzinkowej brzmiącej organizacji, swoim podejściu do gry, problemach z Valve i zaskakująco szybkim rozwoju swojej drużyny, opowiedział nam Bartek "Masked" Trybuła.

Chcesz być streamerem?

Bardziej zawodnikiem. Staram się codziennie polepszać swoje umiejętności. Stream to taka zajawka dla mnie i ludzi, którzy lubią sobie usiąść wieczorem, odpalić transmisję i spędzić razem fajnie czas.

Skąd taka regularność transmisji?

Jestem osobą lubiącą nawiązywać kontakty, rozmawiać z ludźmi. Uważam, że streamowanie to fajny sposób, by to robić. Dlaczego streamuje codziennie? Chce utrzymywać stały kontakt z osobami, które przychodzą pytają jak minął dzień, a nawet czasami próbują poprawić humor, który nie zawsze jest super. Poza tym robię to również dla swojej dziewczyny, która lubi popatrzeć jak pykam w CS-ka. (śmiech)

Pierwsze pieniądze w CS:GO zarobiłeś na streamie czy w teamie?

Na pewno w drużynie. Wydaje mi się, że było to za wygranie turnieju lanowego w Krakowie. Pamiętam, że za swoją gażę kupiłem później Mouse bungee.

To był twój pierwszy lan?

Nie, niezbyt pamiętam pierwszy lan, lepiej ten drugi. Grałem go w Krakowie w kafejce internetowej wraz z "Scontrino", "Jzp" ,"Cky" i "Kamilem". Poszło nam wyśmienicie, bo wygraliśmy turniej nie przegrywając żadnej mapy. To był chyba rok 2017. Dostaliśmy 700 zł na drużynę. Stwierdziliśmy z chłopakami że "jedziemy zarobić pitos, łatwa kasa do zgarnięcia". No i udało się.

A skąd zajawka na CS:GO?

Zaczęło się gdy w wieku 12-13 lat dostałem myszkę do laptopa. Tak, myszkę do laptopa. Wcześniej nie miałem "gryzonia" i grałem w CS-a na TouchPadzie. Wtedy zobaczyłem, jak łatwo można strzelać. Gdy wyszedł CS:GO mój laptop był już sprzętowym wrakiem, że i taka gra była dla niego zbyt wymagająca. Chodziłem wtedy do kumpla i razem pytaliśmy na jednym komputerze - raz on, raz ja. Pewnego dnia do mojej siostry zawitał jej chłopak z komputerem, gdyż potrzebowała go do pracy. Wtedy sobie pomyślałem, że to moja szansa, by móc swobodnie pograć z domu. Musiałem błagać siostrę, żeby dała mi pograć godzinę dziennie w CS-a. To trwało aż do momentu, w którym rodzice podarowali mi mój pierwszy komputer. Byłem przeszczęśliwy.

Czy możesz o sobie powiedzieć, że jesteś profesjonalnym zawodnikiem?

Od momenty gdy w CS:GO zarobiłem swoje pierwsze pieniądze, moim marzeniem było grać i zarabiać tym na życie. Myślę, że dużo osób by się zaśmiało, gdybym odpowiedział, że jestem prosem. Na pewno profesjonalnie podchodzę do gry drużynowej. Staram się robić co w mojej mocy, by sięgać z zespołem po kolejne zwycięstwa. Ale wydaje mi się, że można określić mnie mianem profesjonalisty.

Twoja historia nie jest taka kolorowa, bo w tym roku na trzy miesiące straciłeś konto.

Zaczęło się od tego, że chciałem usunąć swojego Steam Guarda, gdyż niefortunnie mój stary telefon trafił pod koła auta i został doszczętnie zniszczony. Wtedy napisałem list do Valve z prośbą o usunięcie SG, bo jedyną opcją było odzyskanie przez sms lub usunięcie go poprzez telefon. Gdy Valve mi odpisało... zamurowało mnie totalnie. Dostałem odpowiedź, że moje konto zostaje zawieszone, gdyż istnieje duże prawdopodobieństwo, że je kupiłem. Wtedy było ciężko. Codziennie starałem się wysyłać tickety, żeby odwołać się od ich decyzji. Dzięki pomocy znajomych oraz Izaka i PAGO, uzupełniłem ticket tak skrupulatnymi informacjami na temat tego konta, że po 3 miesiącach i 22 dniach odzyskałem je.

Występowałeś obok PRISMA, avisa, fr3nda, którzy grają, bądź grali, w czołowych drużynach. Czy uważasz, że ta blokada w jakiś sposób wpłynęła na tempo twojego rozwoju jako gracza?

W tamtym okresie było dużo roszad na polskiej scenie. Uważam, że ta blokada właśnie przyczyniła się mocno do tego, że mój rozwój jest na takim etapie jakim jest. Staram się jednak o tym nie myśleć. Warto patrzeć na to co będzie, niż na to co było. Jeśli faktycznie stać mnie by być grać z najlepszymi, kiedyś na pewno dostanę swoją szansę.

Uważasz, że już jesteś gotowy?

Spójrzmy na Izako Boars. Oni zdecydowali się przetestować mniej znanych graczy do swojej drużyny. Wybrali trzech młodych i naprawdę mocno aimowych zawodników. Myślę, że ekipy w Polsce powinny nie tylko szukać osób, które mają doświadczenie w grze na topowym poziomie, ale również dawać szansę tym, którzy grają dobrego Cs-a na typowych "PUGach". Jeśli jesteś naprawdę solidną ekipą, ze zwykłego utalentowanego pugowca można zrobić dobrego gracza drużynowego, który potrafi grać, myśleć, strzelać i pomagać kolegom. Uważam, że gdybym dostał szansę gry z najlepszymi w kraju, byłoby to dla mnie ciekawym wyzwaniem. Mój poziom strzelecki wymaga jeszcze poprawy, ale uważam, że poradziłbym sobie bardzo dobrze grając z czołówką. Może kiedyś będziesz mógł sam odpowiedzieć na to pytanie.

Czy ekosystem do rozwoju młodych zawodników w Polsce jest dobry?

Myślę że tak. Patrząc na to, jakie mamy organizacje oraz ile jej członkowie wkładają trudu w treningi i pracę z młodymi zawodnikami, to jest naprawdę dobrze. Nic, tylko starać się być jak najlepszym.

Jak trafiłeś do chłopaków z Oleju Napędowego?

Przed kwalifikacjami do Polskiej Ligi Esportowej Lotto Dywizji Profesjonalnej, zapytałem się Natsu, Vanqa oraz Bediego czy chcą zagrać ze mną te kwalifikacje. Zgodzili się i zaproponowali by dołączył do nas G1elek. Była to totalnie spontaniczna akcja, która przyniosła efekty. Potem dostaliśmy kilka ofert od różnych organizacji, lecz stwierdziliśmy, że chłopaki z Turbo Przygłupów zapewniają najlepsze warunki. Nie mamy celów minimum, ale jesteśmy zmotywowani by wygrywać każdy mecz. Czy to długofalowa umowa? Zobaczymy.

Jakie macie ambicje, bo nazwa Olej Napędowy wskazywała mocno miskowe podejście, a tymczasem organizacja, PLE, walka o ESEA Main. Robi się poważnie.

No właśnie robi się poważnie, i to dobrze. Jesteśmy ekipą, która stawia sobie coś na cel i nie chcę tego zaprzepaścić. ESEA Main to jest minimum tego co chcemy osiągnąć. Powiem więcej, myślimy o ESEA Advanced, którą może zdobyć jedna ekipa z play-offow. Jesteśmy w stanie tego dokonać, lecz będziemy rywalizować z naprawdę konkretnymi zespołami. Polska Liga Esportowa to dla nas też pewnego rodzaju weryfikacja, bo pokaże jak wypadamy na krajowym podwórku. Na pewno nie jesteśmy zadowoleni do końca z naszego aktualnego bilansu (2-2), bo z pewnością mogło się to skończyć 4-0. Cieszę się więc, że robi się poważnie i mam nadzieję uda się osiągnąć postawione cele.

Don Kasjo angażuje się w ten projekt czy to dla niego tylko biznes?

Kasjusz śledzi na bieżąco wyniki oraz zmagania organizacji. Myślę, że to też jego zajawka, prowadzenie drużyny esportowej. Ma on jednak swoich pomocników (współwłaścicieli) - Patryka Heronimka Oraz Adriana Wojtczaka. My najczęściej w sprawach drużyny rozmawiamy właśnie z Adrianem.

Poziom Dywizji Profesjonalnej PLE moim zdaniem poszedł mocno w górę. Uważasz, że jesteś w stanie powtórzyć wynik swojej ekipy z zeszłego roku?

Poziom jest naprawdę wysoki względem innych sezonów, lecz widzę nasz zespół na najwyższym szczeblu podium. Jesteśmy mocną drużyną, która zna swoje możliwości i nie boi się stawiać odważnych celów.

Czytaj także:

PLEtendenci do sukcesu #2 - Kamil "siuhy" Szkaradek

PLEtendenci do sukces #1 - Sebastian 'fr3nd' Kuśmierz

Zobacz komentarze