Nowe Izako Boars. Ambitny plan na przyszłość czy próba zastąpienia utraconych graczy?

Izako Boars
Izako Boars Foto: Materiały prasowe

Ostatnie tygodnie przyniosły wiele zmian w dywizji CS:GO w Izako Boars. Ze składu odeszło aż trzech z pięciu dotychczasowych zawodników i trzeba przyznać, że to gruntowna przebudowa. Jednak warto sobie teraz zadać pytanie: czy dokonane zmiany rzeczywiście pozwolą Dzikom wejść o poziom wyżej? Temat jest bez wątpienia wielopłaszczyznowy.

Core zespołu

Choć zmienili się aż trzej zawodnicy, to jednak trzeba przyznać, że pewna podstawa pozostała nadal taka sama. TOAO barwy Izako Boars reprezentuje Izako Boars już niemalże od dwóch lat. Krótszym stażem w zespole może pochwalić się STOMP, jednak zna organizację od podszewki ze względu na poprzednie przygody w Dzikach. Mimo wszystko najdłużej częścią drużyny jest trener. Hyper od października 2018 roku reprezentuje barwy Izako i wiele razy zdarzało mu się nawet pojawiać na serwerze, gdy potrzebne było zastępstwo, dla którego z zawodników. Z takim zapleczem przyjęcie nowych twarzy w zespole powinno pójść dość gładko. Doświadczony trener, IGL i snajper stanowią bardzo mocne podstawy wokół, których można zbudować solidną drużynę.

TOAO Foto: ESL Polska

Umarł król, niech żyje król

Trzeba przyznać, że zmiany, które poczyniono w Izako Boars, po części zostały wymuszone. Szejn oraz siuhy radzili sobie świetnie w zespole z Polski, a to przyczyniło się do tego, że zainteresowało się nimi mousesports. Europejska organizacja ściągnęła ich do swojego drugiego składu mouz NXT, dając tym samym szansę zaistnienia przed szerszą publicznością. Takich okazji z zasady się nie odrzuca i nikogo nie zdziwiło, że polski duet opuścił szeregi Izako Boars. Należy także wspomnieć o mono, który z zespołem również się pożegnał i trzeba było znaleźć kogoś na jego miejsce. Organizacja zdecydowała się na następujące trio: Enzo, Vegi i byali.

Izako Boars Foto: Izako Boars

Godne zastępstwo?

Zacznijmy od Enzo. Na pierwszy rzut oka nie ma on zbyt bogatej w sukcesy kariery. Mimo wszystko może pochwalić się naprawdę sporym doświadczeniem i sporą uniwersalnością w grze. Epizody w Codewise Unicorns, los kogutos, dobre występy w ESL Mistrzostwach Polski. Wszystko to sprawia, że wydaje się dobrym kandydatem do uzupełnienia składu, w którym będzie mógł przy okazji nieco odciążyć TOAO w IGL-owaniu.

Pora na Vegiego — on po niezbyt udanym powrocie do PACT bez wątpienia chciałby odbudować się w Izako Boars. Na papierze wydaje się, że to właśnie on w duecie z byalim mają być nowymi motorami napędowymi tej drużyny. Czy jednak uda mu się powrócić do swojej najlepszej formy, która niegdyś sprawiła, że trafił do Virtus.pro? To pozostaje pod znakiem zapytania.

Na koniec pozostaje byali, który już od jakiegoś czasu standinował w Dzikach. Może on się pochwalić największym doświadczeniem z całej piątki. Nie podlega też dyskusjom fakt, że umiejętności byali ma ogromne. Paweł może być dla Izako Boars naprawdę potężnym wzmocnieniem, ważne jednak aby odnalazł on w końcu siebie i swoją wersję, która umie rozdawać nieziemskie głowy. Wtedy będzie on napędzał grę całej drużyny. Jestem przekonany, że byaliego na to stać.

Pierwsze wspólne kroki

Fani Izako Boars nie musieli zbyt długo czekać, aby zobaczyć pierwsze efekty wspólnej gry nowego składu. Najpierw zwycięstwo rozgrywanego offline PGE Superpucharu Polskiej Ligi Esportowej, a w międzyczasie ćwierćfinał internetowego turnieju Domination League Season 2. Teoretycznie nic wielkiego, ale w praktyce gra Dzików wyglądała naprawdę nieźle. Ba, tym bardziej jak weźmie się pod uwagę, jak krótko razem ze sobą trenowali. Warto też wspomnieć, że nie są widoczne żadne dysproporcje, żaden z zawodników nie odstaje od reszty i wszyscy prezentują dość stabilną formę. Na przód wychodzi niekiedy Vegi, który widać właśnie, że powoli dąży do tego, o czym już wspomniałem — do odbudowania formy sprzed dołączenia do dawnego Virtus.pro.

Podsumowując, choć na papierze nowy skład Izako Boars może nie wygląda najlepiej i można nawet pokusić się o stwierdzenie, że piątka z Szejnem, siuhym i mono prezentowała się lepiej, to jednak trzeba przyznać, że jest to dość dobrze ułożona drużyna. Jest w niej sporo doświadczenia, jak i umiejętności. Jeśli gracze dostaną odpowiednio dużo czasu, aby się zgrać i złapać optymalną formę, IB może być jedną z groźniejszych drużyn na polskiej scenie. Wszystko teraz jednak pozostaje kwestią czasu i wspólnych treningów. Efekty tego będzie można ocenić dopiero po kilku miesiącach wspólnej gry.

Zobacz komentarze