Co tam się dzieje? Dwie sensacje już w pierwszych meczach Majora

ZywOo
ZywOo Foto: ESL

Miały być łatwe mecze Francuzów i Amerykanów, a skończyło się zaskoczeniem. Nikt nie spodziewał się porażki Vitality z Syman ani NRG z DreamEaters. Nawet jedno z tych wydarzeń byłoby ogromnym zaskoczeniem. Vitality poległo od razu, a NRG walczyło. Jednak fakt, faktem, ani jeden, ani drugi mecz nie poszedł zgodnie z przewidywaniami ekspertów. Obie drużyny mają teraz twardy orzech do zgryzienia.

W meczu Vitality na początku wydawało się, że Francuzi mają wszystko pod kontrolą. Wygrali pistoletówkę, która pozwoliła im objąć trzyrundowe prowadzenie. Wtedy Syman zaczęło się skutecznie bronić, a nieskuteczni faworyci wygrali tylko dwie rundy. 10:5 w obronie na Duscie to dobry wynik. A jest jeszcze lepszy, gdy się wygra pistoletówkę. Mimo świetnej próby NBK nie zabił trzech przeciwników i ginąc przy ostatnim pojedynku oddał jedenasty punkt Symanowi. Wygrane pistole pozwoliły Symanowi na ogromną przewagę: wygrywali 14:5 i dopiero wtedy Francuzi zaczęli wracać do gry. Było to jednak za mało: mimo próby comebacka Syman zakończył mapę zwycięstwem 16:8, wygrywając dwie rundy z rzędu od stanu 14:8.

NRG z kolei źle weszło w swój mecz i przegrywało 1:7. Ich gra wyglądała słabo, wielokrotnie przegrywali rundy, których przegrać nie powinni. Wygranie paru rund z rzędu wystarczyło jedynie do zakończenia połowy wynikiem 5:10. I tu podobnie jak w meczu Vitality, NRG przegrało pierwsze parę rund swojej obrony, a wszystko przez przegrania force-a przeciwnika po wygraniu pistoletówki. W takiej sytuacji takie błędy bardzo komplikują sytuację meczową. I tak było w tym przypadku, amerykańska zaczęła wygrywać rundy dopiero będąc pod ścianą, każdy najmniejszy błąd byłby ostateczny. Jednak radzili sobie całkiem nieźle, kluczową postacią był Cerq, który runda po rundzie popisywał się świetnymi strzałami ze snajperki, broniąc A. DreamEaters zaczynało się denerwować, a ta drużyna nie jest znana z umiejętności kończenia meczów. Wystarczy przypomnieć mecz z INTZ, gdzie wypuścili Mirage-a na którym mieli kolosalną przewagę, a można by powiedzieć, że zchokowali. I ten choke przeniósł się na mecz z NRG, nagle Rosjanie nie umieli domykać rund, przy 15:12 nie sprawdzili poprawnie toalet, przez co mimo przewagi liczbowej DreamEaters Stanislaw zrobił różnicę i comeback trwał. W ostatniej regulaminowej rundzie Tarik wszedł na plecy, zabił 3 i doprowadził do dogrywki. Po Rosjanach widać było, że zeszło z nich powietrze, a zawodnicy NRG byli coraz bardziej głośni i uśmiechnięci. Trend z comebacku kontynuował w dogrywcę, w której drużyna Stanislawa zdobyła dwie na trzy rundy po stronie broniącej. W tym momencie w drużynę z CIS wstąpił nowy duch i okazało się, że utracone momentum wróciło wraz ze stroną antyterrorystów. Rosjanie wygrali wszystkie trzy rundy w obronie i cały mecz 19:17. Sprawiło to, że na dwa mecze oba zakończyły się sensacjami.

Vitality-Syman 8:16 (5:10)

NRG-DreamEaters 17:19 (5:10)

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze