lunAtic: Cały czas pracujemy, żeby zdobywać trofea

lunAtic Foto: esportmania / Materiały prasowe

Actina PACT zaprezentowała się bardzo dobrze podczas finałów Polskiej Ligi Esportowej. Po wygranej z Giants w półfinale, a później z Izako Boars w finale sięgnęli po trofeum. My porozmawialiśmy z fundamentem tej drużyny, jej kapitanem i in game leaderem - lunAticiem.

Karol Jędruszek: Pierwsza mapa nie poszła po waszej myśli, Izako Boars miało ewidentną przewagę na Train, co poszło nie tak?

Dawid "lunAtic" Cieślak: Na pewno próbowaliśmy się jakoś pobudzić, bo to był nasz największy problem. Na pierwszej mapie czułem, że ta komunikacja jest jeszcze przespana, nie działała tak jak powinna. Myślę, że była to kwestia tego, że po półfinale poszliśmy na drzemkę, trochę odpocząć, zjeść i ta pierwsza mapa była dla nas przetarciem, czuliśmy się zamuleni.

Druga mapa była już świetna, kilka dni temu w meczu na internecie z Izako wygraliście Vertigo do 12, teraz do 2.

Tak, dwie kolejne mapy, należą aktualnie do naszych jednych z mocniejszych, więc wyszło dobrze. Kilka dni temu też mieliśmy możliwość wygrać wysoko, teraz pistoletówki pozwoliły nam wywindować ten wynik, jeśli byśmy je przegrali to rezultat byłby o wiele bliższy, ale jesteśmy mocniejszą drużyną i dociągnęlibyśmy te spotkania do zwycięstwa.

To był wasz najcięższy mecz na tym turnieju, czy inne były bardziej wymagające?

Na AVEZ przegraliśmy, więc nie mogę powiedzieć, że wtedy było łatwo. Spotkanie na Wisłe też było bardzo wymagające. Myślę więc, że starcie z Izako Boars było jednym z łatwiejszych meczów na tym turnieju oczywiście nie licząc Traina, którego wyraźnie przegraliśmy.

A jednak był to finał, co sądzisz w takim razie o harmonogramie turnieju? Wczoraj zabrakło dwóch rund, a finał moglibyście oglądać co najwyżej z trybun.

Format od początku mi się nie podobał dwa spotkania BO1 w grupie to nie jest dobry wymiernik poziomu drużyn. Gdyby to Wisła wyszła z grupy zamiast nas to bez problemu oni mogliby wygrać te rozgrywki, w końcu byli faworytami przed rozpoczęciem zawodów.

A co z Giants? Oni nie byli traktowani jako faworyci?

Giants dla mnie było niewiadomą. Nikt nie wiedział czego się po nich spodziewać, przed turniejem mówiłem, że to będzie drużyna, która odpadnie w grupie i nic nie pokaże albo będą pretendentem do ostatecznego triumfu. W półfinale jednak pokazaliśmy, że jesteśmy od nich lepsi, wygraliśmy 2:0.

W PACT jesteś od dłuższego czasu, ale jest to twój dopiero 3 wygrany lanowy turniej w tych barwach. Czy i kiedy będzie tego więcej?

Cały czas pracujemy, żeby zdobywać te trofea. Ten okres był bardzo ciężki obłożony dużą ilością pracy, okazało się, że musimy jeszcze więcej zasuwać niż to zakładaliśmy i stąd może wzięło się to, że te miesiące nie są zadowalające. Nie dostaliśmy się na ESL Mistrzostwa Polski i finały Polskiej Ligi Esportowej dla nas były takim ostatnim dzwonkiem, żeby sobie powiedzieć czy jesteśmy super ekipą i możemy trenować dalej, czy będziemy średniakami w Polsce.

W takim razie co jest następnym celem?

Chcielibyśmy się dostać na jakiś DreamHack, jeden dobry występ może zadecydować o tym czy będziemy dalej zapraszani na kolejne turnieje tak jak np. Illuminar to pokazało. Wygrali Games Clash Masters, dostali się na niego wygrywając z Nami w finale zamkniętych kwalifikacji i teraz grają dalej na europejskiej scenie. My też dążymy do tego, by wreszcie te większe turnieje europejskie osiągać a nie cały czas grać tylko w Polsce. Zwycięstwa w kraju oczywiście cieszą, ale ten turniej pokazał, że każdy z każdym może wygrać. Dużo zależy od formy dnia lub analizy i przygotowania pod mecz. Często gramy między sobą.

Zobacz komentarze