Każda zmora znajdzie swego potwora

blameF Foto: Twitter/Complexity

Przez dwa tygodnie rozgrywek ESL Pro League Europe tylko jedna drużyna była niepokonana. Wydawało się, że CompLexity jest zespołem, który nawet całą fazę grupową będzie w stanie zachować ten status. Tak jednak nie będzie.

Astralis, Ninjas in Pyjamas, Spirit i fnatic. Status niepokonanych. Tylko dwie stracone mapy. blameF jako drugi najlepszy, a konfig jako szósty najlepszy zawodnik ESL Pro League. Takimi osiągnięciami mogło się pochwalić compLexity przed meczem z mousersport. Lokomotywa z logiem amerykańskiej organizacji niestety się zatrzymała.

Pogromcami niesamowicie grającego compLexity okazały się Myszy, które pod koniec sierpnia pożegnały z podstawowego składu woxica, a zastąpiły go Bymasem. Wprowadzanie młodego Litwina do składu nie jest łatwe, mousesports wciąż testuje różne systemy gry - przynajmniej tak twierdzi jeden z analityków Mouz. Chyba powinni postawić na system z meczu z compLexity, bo tam ograniczyli wszystkie atuty rywali, a młode strzleby funkcjonowały jak świeżo naoliwione.

Już na pierwszej mapie widać było kłopoty compLexity, a to zawodnicy przyzwyczajeni raczej do prowadzenia gry. Choć przegrali pierwszą część, w drugiej nadrobili i zobaczyliśmy dogrywkę. Nawet dwie. konfig dwoił się i troił, na pierwszej mapie notując 38. eliminacji, ale to nie pomogło coL.

Na de_mirage, które wybrała formacja blameFa, compLexity było jeszcze mniej przekonujące. Nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz widziałem tak bezradną ekipę ze Stanów. 3-12 do przerwy? Szkolne błedy w CT. Nietrafione strząły blameFa? To musiało się tak skończyć.

Lokomotywa compLexity musiała w końcu stanąć na przegląd na stacji, ale nie spodziewaliśmy się, że będzie to Niemczech. Pytanie tylko czy gdy pojedzie w następny kurs do Francji, też nie będzie musiała mieć awaryjnego postoju.

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze