Brak kontaktu i nieudolność w organizacji. Kolejne dowody pogrążają Flashpoint

Anonymo Sówek
Anonymo Sówek Foto: Maciej Kołek / Anonymo Esports

Wydawało się, że wszystko zostało już powiedziane. Nic bardziej mylnego. Wyciekły kolejne dowody, które pokazują, że administratorzy Flashpoint nie dość, że łamali swój własny regulamin, to jeszcze zawzięcie ignorowali tę kwestię. Oprócz tego, kontakt z nimi był niemal zerowy, a kwestie organizacyjne pozostawiały wiele do życzenia.

Rozmowa z administratorem Flashpoint Foto: Materiały prasowe

Przekonał się o tym na własnej skórze właściciel Anonymo Esports Mateusz "Sówek" Kowalczyk, który chciał się porozumieć z administratorami Flashpoint. Wyszło jednak tak, jak widać na zdjęciu powyżej - Anonymo czekało na rozpoczęcie meczu i nikt ich nie poinformował kiedy ten moment nastąpi.

Admin Flashpoint jedynie zapytał czy mogą grać na szwedzkim serwerze, a po odmowie ze strony Polaków ze względu na zbyt wysoki ping, stwierdził, że wybór serwera nie będzie zależny od Anonymo. Skreślono też opcje grania na polskim serwerze i ostatecznie mecz miał się odbyć na frankfurckim.

Następnie Sówek przypomniał administratorowi ich własne zasady, które jasno mówiły, że ponad 30-minutowe spóźnienie powinno skutkować poddaniem pierwszej mapy przez NIP. Niestety zostały one zignorowane, a po 15 minutach admin łaskawie poinformował, że mecz już trwa. Z całym szacunkiem, ale od organizatorów takiego turnieju jak Flashpoint powinno się chyba wymagać nieco więcej zorganizowania.

W kolejnych screenach widzimy tylko potwierdzenie, że Sówek martwił się o swoich zawodników, którzy od godziny 17:00 czekali na mecz, a cała sytuacja tylko się przedłużała, co mogło negatywnie wpłynąć na nastawienie mentalne graczy. Tak więc wbrew temu, co sugerowało Ninjas in Pyjamas, nikt z Anonymo nie naciskał na władze Flashpointa o walkower czy dyskwalifikacje, a Anonymo wykazało pełne zrozumienie sytuacji.

Zobacz komentarze