Jak Virtus.Pro radziło sobie na pierwszych lanach po zmianach w składzie? 9 porażek, 1 zwycięstwo! [ANALIZA]

snatchie podczas ZOTAC CUP Grand Final 2018 Foto: Materiały prasowe

Od 4 miesięcy wiemy, że Virtus.Pro wystąpi w turnieju Charleroi Esports 2019, ale wreszcie ten moment nadszedł. Już w piątek Polacy rozpoczną rywalizację w Belgii. Z tej okazji postanowiliśmy przeanalizować, jak wyglądały ich pierwsze turnieje lanowe po zmianach w składzie.

25 stycznia 2014 roku NEO, pasha, snax, byali i TaZ, jeszcze jako AGAiN, dołączyli do rosyjskiej organizacji Virtus.Pro, Przez ponad 4 lata drużyna ta grała w niezmienionym składzie, ale w 2018 roku karuzela transferowa rozkręciła się na dobre. Jako pierwszy z ekipą rozstał się Wiktor "TaZ" Wojtas, co przez wielu uznawane jest za gwóźdź do trumny legendarnego składu. Zastąpił go Michał "MICHU" Muller. MICHU był "wychowywany", aby pewnego dnia dołączyć do VP. Chłopaki brali go na turnieje, gdy któryś z nich był niedysponowany, więc ciężko tutaj mówić o pierwszym turnieju lanowym. Niemniej Michał w nowej koszulce oficjalnie zadebiutował 27 lutego 2018 roku w turnieju IEM Katowice 2018. Niestety polski zespół dość łatwo przegrał z G2 oraz Heroic i zakończył marzenia o trofeum w Spodku.

Pasha po pierwszym przegranym meczu z G2 na IEM Katowice 2018

Kolejna rotacja nastąpiła po ponad 4 miesiącach wspólnej gry. Tym razem ze składem pożegnał się Janusz "Snax" Pogorzelski, który wybrał transfer do mousesports. W jego buty spróbował wejść Piotr "morelz" Taterka. Wybór zawodnika z Marek był argumentowany jego bardzo dobrą formą podczas finałów Polskiej Ligi Esportowej.

Morelz pierwszy raz przywdział trykot Virtus.Pro podczas imprezy DreamHack Masters w Sztokholmie. Niestety tam Polacy zaliczyli całkowitą kompromitację, dwukrotnie przegrywając wynikiem 0:2. Najpierw z 3DMAX, później ze Space Soldiers.

morelz podczas Dreamhack Masters Stockholm Foto: DreamHack

Morelz nie potrafił do końca znaleźć sobie miejsca w zespole dlatego 2 sierpnia 2018 roku, będąc jeszcze na turnieju w Szanghaju, Virtus.Pro poinformowało o zakontraktowaniu gwiazdora AGO Esports, Michała "snatchie" Rudzkiego. morelz przeszedł na ławkę rezerwowych, ale nie zagrzał tam zbyt długo miejsca. O tym jednak za chwilę.

Debiut Snatchiego przypadł na turniej finałowy ZOTAC Cup w Hong Kongu. W Chinach biało-czerwoni zagrali jednak tylko jedno spotkanie. Niestety okazali się gorsi od zespołu MVP PK i szybko wrócili do kraju.

snatchie podczas ZOTAC CUP Grand Final 2018 Foto: Materiały prasowe

Tak jak pisałem wcześniej, morelz długo na ławce nie był. Sfrustrowany grą zespołu Paweł "byali" Bieliński także w końcu postanowił odejść z "tonącego okrętu". Jego naturalnym zmiennikiem był więc rezerwowy Taterka. Morelz pierwszy raz po powrocie lanowe głowy rozdawał na BLAST Pro Series Istambul. Niestety tam również Polacy nie wypadli dobrze. Lepsi od nich okazali się zawodnicy Astralis, NiP, MIBR i Space Soldiers. Jedyne zwycięstwo odnotowali w meczu z Cloud9.

Ekipa Virtus.Pro podczas BLAST Pro Series Istambul Foto: Blast Pro Series

Kiedy pod choinką znaleźliśmy prezent w postaci informacji o stworzeniu nowego składu w rosyjskiej organizacji, wszyscy przebierali nóżkami wyczekując newsa o pierwszym turnieju lanowym. Nadszedł on dwa tygodnie później, a VP zaproszono na Charleroi Esports 2019.

Już jutro zawodnicy Viruts.Pro po raz pierwszy w nowym składzie z Arkiem "Vegi" Nawojskim usiądą przy stanowiskach lanowych. Czy naprawią tragiczny bilans 9 porażek i tylko jednego zwycięstwa na lanowych debiutach? Za oknem już wiosna, ale miejmy nadzieję, że wiosna zagości także w sercach polskich kibiców Virtus.Pro.

Zobacz komentarze