Jacek „minise” Jeziak: Nigdy nie grałem przed lepszą publiką

minise Foto: Team Kinguin

minise udzielił nam wywiadu po zakończeniu półfinałowego pojedynku. Reprezentant Kinguin opowiedział o przebiegu spotkania z Fragsters, nastawieniu przed finałem oraz atmosferze w arenie.

W pierwszej kolejce przegraliście spotkanie. Później z meczu na mecz prezentowaliście się coraz lepiej. Powtarza się historia z DreamHacka w Montrealu.

Mam wrażenie, że my lubimy sobie napędzić stracha, żeby później zakończyć turniej z happy endem. Na pewno nie jest to przyjemne i kosztuje nas dużo nerwów. Ważne jednak, że ostatecznie wygrywamy. Początek i przebieg meczu jest mniej istotny. Liczy się głównie końcowy wynik.

Fragsters oddało wam przysługę wybierając Traina?

Przed meczem sprawdzaliśmy statystyki. Train statystycznie jest jedyną ich dobrą mapą. Byliśmy pewni, że wybiorą Traina. Jak widać my też czujemy się bardzo pewnie na „pociągach”. Można powiedzieć, że zagraliśmy dwie nasze mapy.

Macie teraz bardzo intensywny okres. Napięty harmonogram zaczyna Wam doskwierać?

Ja nigdy nie narzekałem na nadmiar turniejów. Mi osobiście to nie przeszkadza. Im więcej tym lepiej. Cały czas się uczymy, cały czas nabieramy jeszcze większego doświadczenia. Jest ciężko, ale dajemy radę.

Po ESL Mistrzostwach Polski planujecie przystopować z wyjazdami i skupić się na treningach?

Nie mamy na to czasu, ponieważ mamy już zaproszenia na zagraniczne turnieje. W tej chwili nie mogę jeszcze zdradzić szczegółów, ale pewnie niedługo nas ogłoszą.

Zawodnicy Heroic zdeklasowali AGO w półfinale. Obawiacie się ich?

Na pewno zawodnicy Heroic tworzą mocną drużynę, co udowodnili też w meczu z nami w pierwszej kolejce grupowej. Są w dobrej formie, ale my jesteśmy w lepszej. Przyjechaliśmy na miejsce z myślą, że wygramy z każdym, więc nie podchodzimy do meczu z obawą, niezależnie od tego na kogo gramy. Nie mieliśmy wtedy zbyt dużo do powiedzenia. Szanujemy ich, ale podejdziemy bez respektu do tego spotkania i postaramy się wygrać.

Przygotowaliście się pod Heroic?

Nie. Lecimy z meczu na mecz. Mamy swój plan. Nie musimy przygotowywać się pod przeciwników. Wiemy co potrafimy i co będziemy grać.

Po półfinale macie tylko krótką przerwę, po której rozpoczniecie wielki finał. To nie wpłynie negatywnie na Waszą dyspozycję?

Myślę, że nie. Nie takie maratony się grało. Jesteśmy też przyzwyczajeni do tego. Chwila odpoczynku i lecimy dalej.

Jak oceniasz organizację turnieju?

Bardzo fajnie. Obawiałem się, że będzie mała publiczność, ale w każdym meczu kibice dopisują. Chyba nigdy nie grałem przy lepszej publice. Nie widzę też żadnych minusów od strony organizacyjnej.

Zobacz komentarze