W Polsce marazm, ale w światowym CS:GO dawno nie było tak ciekawie

Intel Grand Slam Foto: Bart Oerbekke / ESL

Polscy kibice CS:GO mają wiele powodów do narzekań, ze względu na słabą formę rodzimych zespołów i póki co brak awansu którejkolwiek z nich na najważniejsze turnieje w 2020 roku. Niemniej patrząc szerzej, czekają nas naprawdę ciekawe miesiące na światowej scenie CS:GO, bo szansę na esportowy Wielki Szlem ma aż 6 zespołów!

Już po raz trzeci ESL i DreamHack organizują zmagania o nagrodę Intel Grand Slam, czyli Wielki Szlem w świecie esportu. Premierowy sezon padł łupem zawodników z Astralis, natomiast drugi (w 144 dni!) wygrali gracze Team Liquid. Bonusowy milion dolarów zawsze jest fajnym widokiem na koncie, ale teraz takie osiągnięcie może być trudne do powtórzenia, bo organizatorzy cyklu zmienili nieco zasady. Tym razem aby zdobyć IGS, należy wygrać cztery duże turnieje, w tym co najmniej jeden o najwyższej randze. Pierwszym z nich w tym roku było Intel Extreme Masters Katowice, w którym triumfowali gracze Natus Vincere. Teoretycznie to właśnie formacja dowodzona przez S1mpla jest w najbardziej uprzywilejowanej pozycji. Niemniej należy przypomnieć, że może to nie mieć żadnego znaczenia, albowiem w ubiegłym roku to Astralis wygrało w Katowicach, by następnie na czterech kolejnych eventach triumfowało Team Liquid, zapewniając sobie sukces w IGS.

IGS Foto: ESL

W tej chwili sytuacja wygląda tak, że szanse na zwycięstwo trzeciego sezonu IGS ma aż sześć zespołów - Team Liquid (IEM Chicago 2019), Evil Geniuses (ESL One: New York), fnatic (DreamHack Masters Malmö 2019), Astralis (IEM Beijing), ESL mouz (Pro League s. 10 Finals) oraz Natus Vincere (IEM Katowice 2020). Do końca roku czeka nas jeszcze sześć eventów z cyklu IGS, w tym dwa najwyższej rangi - Major w Rio i ESL One Cologne 2020. Oczywiście teoretycznie ESL i DreamHack mogą dostać jeszcze jednego Majora, ale raczej ten przywilej spadnie na ręce innej firmy.

Ciężko w tej chwili ocenić kto ma największe szanse zdobyć "esportowy Wielki Szlem". Teoretycznie Natus Vincere, które zwyciężyło w katowickim Spodku, ale już za kilkanaście dni kolejny turniej wliczający się do IGS. Chodzi oczywiście o finały 11. sezonu ESL Pro League, gdzie ponownie zobaczymy najlepsze drużyny świata. Rozpędzone Natus Vincere na pewno będzie jednym z najpoważniejszych kandydatów do zwycięstwa, ale również podrażnione Astralis czy G2 Esports mają chrapkę na kolejny tytuł. Pewne jest jedno, czeka nas bardzo ciekawy rok w CS:GO!

Zobacz komentarze