Naszym zdaniem: Powtarzalność – klucz do sukcesu w sporcie. Zaczyna ją mieć IHG

Rafael Nadal Foto: AFP

Dlaczego Roger Federer od kilkunastu lat jest w absolutnym topie światowego tenisa, choć nie dysponuje najmocniejszym serwisem lub najlepszym odbiciem? Czemu to akurat Kamil Stoch może się poszczycić niesamowitą statystyką - wygrywał w każdym roku kalendarzowym, licząc od 2011? Co cechuje wielkich sportowców i wybitne drużyny? Mogą w danym momencie nie być najlepsi czy nie grać najbardziej efektownie. Mają za to powtarzalność – klucz do sukcesu w sporcie wyczynowym.

Rafa Nadal – jeden z największych tenisistów wszech czasów. Facet, który choć jest praworęczny, trzyma rakietę w lewej ręce, bo w ten sposób sprawia się większą trudność rywalowi. Pierwszy turniej należący do Wielkiego Szlema wygrał 14 lat temu. I cały czas jest w ścisłym topie. Dlaczego? Z dwóch powodów – po pierwsze utrzymuje bardzo wysoki poziom sportowy; po drugie – popełnia najmniej błędów. Swoją drogą, jego maniakalna wręcz dbałość o szczegóły na pewno mu w tym pomaga. Zobaczmy, jak skoncentrowany jest ten facet.

I to właśnie ten drugi punkt jest kluczowy w sporcie wyczynowym. Wyeliminowanie zagrań, które za darmo dają przewagę przeciwnikowi. Wielu było już takich, którzy wskakiwali na niesamowicie wysoki poziom, jednak czegoś im brakowało – czy to chłodnej głowy, czy nie potrafili wyeliminować swojego gorszego elementu gry. Pierwszy przykład z brzegu – Andy Roddick. Amerykanin miał niesamowity serwis (długo utrzymywał się jako rekordzista świata w prędkości zagrywki), bardzo silny forhend, jednak w bekhendzie nie radził sobie dobrze. I to dlatego w starciach na szczycie z Rogerem Federerem regularnie zbierał lanie.

Michael Schumacher, Kamil Stoch, Cristiano Ronaldo, wspomniani wyżej tenisiści – tych ludzi cechuje właśnie to, że przez długie lata są powtarzalni w tym, co robią. Biją kolejne rekordy w swoich dyscyplinach, bo nie schodzą poniżej określonego poziomu. We wszystkim co robią, widać plan, brak jakiegokolwiek przypadku, eliminację błędów, chęć doskonalenia się. A w Illuminar Gaming, jako całej organizacji, można powoli zacząć dostrzegać cechę niezbędną w rywalizacji – właśnie tę powtarzalność.

Zawodnicy IHG w tym roku grają naprawdę równo, w dodatku na bardzo wysokim (oczywiście pozostając w polskich realiach) poziomie. Zobaczmy, jak to wygląda:

I trudno nie zgodzić się z Adrianem "Hatchym" Widerą, który pisze: "To ten czas w Illuminar Gaming zaczyna słynąć ze swojego CS-a, a nie LoL-a. Wielkie gratulacje, niełatwa sztuka, a zadanie wykonane po mistrzowsku. Ciekawe czy lolowcy czują presję... Przewrotnie, uważam, że powinna ona być na LoL-u trochę mniejsza przez te wyniki. Illuminar dowozi topowe rezultaty. A CS jest często bardziej atrakcyjny dla sponsorów w Polsce niż LoL – twierdzi Widera. IHG ostatnie miesiące naprawdę rozgrywa po mistrzowsku i staje się coraz bardziej atrakcyjne dla fanów i sponsorów.

Co znamienne, świetnie słuchało się wypowiedzi zawodników Illuminar po niedzielnym finale ESL MP. Oczywiście, była radość, ale gracze koncentrowali się a tym, co przed nimi, czyli na zbliżającym się turnieju w Sewilli. – Chciałbym, żeby nam poszło tam lepiej niż w Atlancie. Poziom na pewno będzie wyższy. Ale mamy jeszcze tydzień bootcampa – mówił w rozmowie z Cybersportem Reatz. To dobry prognostyk. Zadanie na polskim podwórku odhaczone, czas na zagranicę.

Oczywiście IHG nadal daleko do Schumachera czy Ronaldo, ale w całej organizacji zaczyna być dostrzegalna cecha, która wyróżnia wielkich (e)sportowców. Jak mówi stare powiedzenie – jest tylko jedna rzecz trudniejsza od zdobycia mistrzostwa. Obrona mistrzostwa.

Oby tylko zachować teraz tę powtarzalność.

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze