Gracze z całego świata marzą o występie w Katowicach. Jak narodził się legendarny IEM?

Niemal 50 lat temu Spodek został oddany do użytku. Otwarcie obiektu uświetnił niezapomniany występ Anny German. W kolejnych dekadach na scenie stawały takie sławy jak Modern Talking, Pearl Jam, Depeche Mode czy Metallica. W hali największe triumfy święciła też reprezentacja Polski w siatkówce pod wodzą Michała Winiarskiego. Od kilku lat katowicka arena jest gospodarzem Intel Extreme Masters, międzynarodowego cyklu turniejów esportowych. Organizatorzy stworzyli w Polsce kultowe wydarzenie o zasięgu globalnym. Kulisy ich sukcesu to historia o pasji, determinacji i odrobinie szczęścia.

Był 2006 rok. Każdy aspirujący esportowiec marzył o występie na takich imprezach jak World Cyber Games, Electronic Sports World Cup oraz Cyberathlete Professional League. Wtedy na scenie pojawił się nowy gracz. ESL powołał do życia markę Intel Extreme Masters, sygnującą cykl prestiżowych turniejów dla najlepszych drużyn na świecie. Niedługo później nadszedł ogólnoświatowy kryzys finansowy, który nie ominął branży esportowej. Kilka zasłużonych organizacji poszło na dno albo bezpowrotnie straciło na znaczeniu. ESL przetrwał tę próbę i dalej rósł w siłę.

Działacze esportowi mieli wielkie ambicje. Pragnęli zerwać z hermetycznym charakterem branży i dotrzeć do masowego odbiorcy. W 2009 roku na najważniejszych wydarzeniach esportowych grało się w Counter-Strike’a 1.6, WarCrafta III, StarCraft: Brood War oraz Quake III Arena. Te gry pochodziły jeszcze z epoki myszek kulkowych i monitorów CRT. Potrzebny był powiew świeżości. Takim kamieniem milowym stała się premiera League of Legends. Rok później ukazał się StarCraft 2, a następnie Counter-Strike: Global Offensive. Sporty elektroniczne dostały wtedy drugą młodość. Dla ESL to był podatny grunt pod budowę fundamentów esportowego imperium.

Spodek kolejka Foto: ESL

Liczba fanów dynamicznie się zwiększała. W Polsce również nie brakowało miłośników wirtualnej rywalizacji. Wśród kibiców znajdowało się mnóstwo osób, którym nie wystarczyło zamykanie się w czterech kątach i śledzenie transmisji na ekranie monitora. Oni chcieli znaleźć się w centrum wydarzeń! Odpowiedzią na te oczekiwania stał się turniej Intel Extreme Masters Global Challenge Katowice 2013, który został zorganizowany w hali sportowo-widowiskowej Spodek. Był to czwarty przystanek siódmego sezonu rozgrywek. Gwoździem programu były rozgrywki League of Legends oraz StarCraft 2. Dodatkową atrakcją stał się turniej CS:GO, który padł łupem Złotej Piątki reprezentującej wówczas barwy ESC Gaming. Wydarzenie zakończyło się spektakularnym sukcesem. Trybuny pękały w szwach, a zawodnicy niesieni żywiołowym dopingiem zapewnili widzom moc wrażeń. W ciągu trzech dni przez Spodek przewinęło się 50 tysięcy odwiedzających.

– Wspólnie z zawodnikami i widzami udało nam się wytworzyć coś na czym po prostu każdy miłośnik sportów elektronicznych musi być. Wszyscy wiedzą, że przyjadą najlepsze drużyny i zawodnicy, a osoba siedząca obok ciebie na publice będzie tym pochłonięta tak jak ty. My też robimy takie drobne rzeczy, które naprawdę mają wpływ na kibiców. Na przykład, kiedy gracze wygrają mecz muszą iść bardzo długo, by dotrzeć do pucharu. Podczas tej drogi tysiące ludzi jednocześnie bijących brawo jest w nich dogłębnie wpatrzonych. Te emocje, ciarki, i ten wyjątkowy moment, to zwieńczenie po co ci chłopcy trenują całe życie. Seria takich drobnostek składa się na ten cały efekt powoduje, że gracze wpadają sobie w ramiona czy nawet płaczą – powiedział Michał „Carmac” Blicharz, Wiceprezes ds. profesjonalnego gamingu ESL.

W kolejnym roku Katowice nie były już tylko jednym z przystanków na drodze do prestiżowych finałów w Hanowerze. Niemieckie miasto straciło swój status na rzecz stolicy Górnego Śląska, która stała się gospodarzem Mistrzostw Świata IEM. Podobnie jak podczas poprzedniej edycji, odbyły się zawody League of Legends oraz Stacraft 2, ale znacznie wzrosło też znaczenie rozgrywek Counter-Strike: Global Offensive. ESL i Intel otrzymały prawa do zorganizowania pierwszego w Polsce Majora. Była to druga tak prestiżowa impreza w historii gry. Tym razem wartość nagród pieniężnych wzrosła do 250 tysięcy dolarów. Na miejscu zjawiło się 15 zagranicznych drużyn, które pragnęły zabrać do domu prestiżowe trofeum. Nie udało im się. Puchar pozostał w Polsce. Na najwyższym stopniu podium stanęli biało-czerwoni, reprezentujący barwy Virtus.pro. TaZ, były zawodnik zwycięskiej drużyny, opowiedział o presji związanej z występem przed własną publicznością. – Jest to bardziej motywujące, ale też i bardziej stresujące. Bo są jednak pewne oczekiwania, które ci kibice mają, w związku z tym, że gramy u siebie w domu, gramy przed super publicznością, która nas dopinguje z całych gardeł, z całego serca. No i my też mamy tę presję na sobie, że musimy dać z siebie 100% no i byle to wygrać. Oczywiście wygrane wtedy Katowice, ten Major, to było coś niesamowitego. Publika, łzy w oczach, coś nierealnego – wspomina w wywiadzie z Michałem Szafrańskim, autorem bloga „Jak oszczędzać pieniądze”.

VP EMS ONE 2014 Foto: Virtus.pro

Od tamtej pory stolica Górnego Śląska co roku przyciągała coraz więcej osób, które pragnęły stać się częścią tego widowiska. W 2017 roku imprezę odwiedziły 173 tysiące miłośników sportów elektronicznych. Rok później skala zainteresowania była zbliżona. Ogromny rozgłos wokół katowickich turniejów stanowił również świetną promocję samego miasta. – To jest jedna z największych zalet, że możemy reklamować nasze miasto. Przecież to ponad 160 milionów wejść na transmisję z imprezy, a rozgrywki oglądają ludzie z całego świata. Mieszkańcy reagują bardzo pozytywnie. Poza kwestiami związanymi z samymi rozgrywkami, IEM wpływa również na rozwój gastronomii, hotelarstwa, transportu i kultury. To jest bardzo duży biznes dla społeczności w naszym mieście. Statystycznie wchodzi nam, że osoba przyjeżdżająca na jeden dzień na IEM wydaje średnio ponad 140 złotych, a wraz z każdym kolejnym dniem pobytu ta liczba rośnie i podczas całego jednego weekendu Intel Extreme Masters oscyluje w granicach 600-700 zł. To wpływa na rozwój lokalnych przedsiębiorców, ale i większych biznesów, które korzystają z handicapu rozpoznawalności naszego miasta – oświadczył Marcin Krupa, Prezydent Miasta Katowice.

O występie w Spodku marzą zawodowi gracze komputerowi z całego świata. Już sam udział w Mistrzostwach Świata stanowi zaszczyt i ukoronowanie całego sezonu rozgrywek. Na najlepszych zawodników czeka prestiżowe trofeum oraz honorowe miejsce w historii esportu.

fnatic katowice 2018 Foto: ESL

Widowisko ma w sobie coś magicznego, co przyciąga uwagę setek tysięcy polskich oraz zagranicznych widzów. – Kiedy spojrzymy na mapę eventów na całym świecie, to jest wiele, które pojawiają się jednorazowo i nie wracają, a jest dosłownie kilka, które zakorzeniły się w jednym miejscu i tam się rozrastają. My rozrastamy się w Katowicach i tutaj ściągamy ludzi z całego świata. Nie zamykamy się na społeczność esportową, bo chcemy, aby sporty elektroniczne docierały jak najdalej. Jeśli do branży wstępują kolejne media, to działa na korzyść. Im więcej osób będzie zainteresowanych esportem, tym cały biznes, technologie i perspektywy rozwijania się w tych dziedzinach będą większe. Sport jest dla wszystkich, esport też – stwierdził Aleksander Szlachetko, Dyrektor Zarządzający ESL Polska.

Obecność Mistrzostw Świata IEM w Katowicach nikogo już nie dziwi. Nadchodząca edycja będzie jednak różniła się od wydarzeń z ostatnich lat. Turniej otrzymał rangę Major, która przysługuje najwyższej klasy rozgrywkom w CS:GO. Do Polski przyjadą 24 drużyny ze światowej czołówki. Staną one do walki o pulę nagród wynoszącą milion dolarów. Turniej rozpocznie się 14 lutego od zamkniętych eliminacji. 21-24 odbędą się mecze fazy grupowej, które po raz pierwszy będą otwarte dla publiczności. Rozgrywki zakończy wielki finał, zaplanowany na 3 marca.

ESL wykiełkował w nieurodzajnych warunkach i zapracował na pozycję potentata branży esportowej. Od kilku lat Katowice uchodzą za znak rozpoznawczy tej międzynarodowej organizacji. Dlaczego polskie miasto skradło serca milionów kibiców? – Jest bardzo wielu inwestorów i firm zainteresowanych esportem. Kupić można prawie wszystko, poza historią. Spodek ma tę historię. W marcu po raz siódmy Katowice będą gospodarzem imprezy, a takiego doświadczenia nie ma nikt. Rezygnować z tego byłoby jednym z większych strzałów w stopę w historii esportu – odpowiedział Michał „Carmac” Blicharz.

Tematy

esport

Zobacz komentarze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej