Chomczyk: Roman jak Ferguson. Nie zapomnijmy o nim nigdy

Roman Dvoryankin Foto: prasowe

Odejście Romana Dvoryankina z Virtus.Pro, to jak odejście Sir Alexa Fergusona z Manchesteru United. Nie boję się tego porównania, bo choć staż w klubie nieproporcjonalny, to charyzma i odwaga w podejmowaniu decyzji podobna. Jeden i drugi lubili ryzyko, jeden i drugi znali się na swojej robocie, jeden i drugi prowadzili drużyny, które pokochał cały świat.

General Manager Virtus.pro pracował z polskimi zawodnikami przez ostatnie trzy i pół roku, by teraz swoje doświadczenie spożytkować w świecie piłki nożnej. Wszyscy mówią o jego cierpliwości i odważnych decyzjach. Jan Paweł II kiedyś powiedział, że kapłan to człowiek dla innych. Ja myślę, że Roman był własnie takim przewodnikiem polskich graczy. Człowiekiem dla innych. Patrząc z boku na transfer snatchiego z AGO czy MICHA z Kinguin, mam poczucie, że Roman był nieco brawurowy w swoich działaniach, ale na pewno nie można było zarzucić mu braku pewności siebie.

Jego wielkim atutem, szczególnie dla polskich organizacji, był fakt, że nie dusił grosza w kieszeni. I Kinguin zarobiło na transferze Mullera i AGO na Rudzkim. Myślę, że PACT też nie narzeka na przelew za Vegiego. W mediach społecznościowy prezesi wielokrotnie komplementowali GM Virtus.Pro za jego profesjonalizm. Zastanawiam się jak głęboko w kieszeni był ten profesjonalizm.

Pamiętam zabawną sytuację, gdy Dvoryankin przyjechał na premierową edycję konkursu Polish Esport Awards odebrać nagrodę dla najlepszej drużyny 2017 roku. Obserwowałem go wnikliwie, bo takiej postaci nie sposób pominąć wzrokiem. Zanim odebrał nagrodę, strzelił trzy lampki wina, po czym wszedł na scenę i zaczął kurtuazyjną gadkę od żarciku. Myślę, że to idealna analogia do tego, jaką politykę transferową uprawiał.

Polscy kibice niejednokrotnie powtarzali banialuki w stylu -"Roman ma wiele cierpliwości, że jeszcze ich trzyma". Fakt, Roman był cierpliwym goście, bo niejeden menadżer pożegnałby ekipę kubena już po 6 miesiącach. Ale też niejeden menadżer wstrzymałby się z powierzaniem Snaxowi misji ratowania VP. Pośpiech jest złym doradcą, o czym przekonali się niejednokrotnie włodarze fnatic czy North. Jeżeli spytacie mnie czy pożegnanie Romana Dvoryankina z Virtus.Pro oznacza pożegnanie Polaków z VIrtus.Pro? Odpowiem nie wiem. Na pewno zamyka pewien rozdział pięknej historii na polskiej scenie Counter-Strike: Global Offensive.

Koniec roku to czas podsumowań. Roman Dvoryankin, który dziś ogłosił odejście z Virtus.Pro, już to podsumowanie ma za sobą. Ja podsumuję go parafrazą wypowiedzi słynnego internetowego bohatera - "Wspaniały to był Roman, nie zapomnijmy o nim nigdy".

Zobacz komentarze