Exhie: Wyrosłem z robienia dram. Skupiam się na treningu

exhie Foto: Polska Liga Esportowa

Jeszcze rok temu chciał zakończyć karierę zawodnika CS:GO, a teraz wraz z CLEANTmix roznosi w pył kolejnych przeciwników w rozgrywkach Polskiej Ligi Esportowej. Tomek „Exhie” Tuszko w rozmowie z nami opowiada o swojej nowej odsłonie, nieudanej przygodzie z Wisłą Płock i kontaktach z właścicielami.

Patryk Stec: Na początku pora raz na zawsze wyjaśnić kwestię słynnego posta o zakończeniu kariery. Naprawdę chciałeś skończyć swoją przygodę z CS:GO?

Tomek „Exhie” Tuszko: Nie, nigdy nie chciałem na poważnie skończyć kariery w CS:GO. Możliwe że potrzebowałem chwili oddechu, swoistego spokoju, który pozwoli mi powoli przeanalizować wszystkie rzeczy dookoła mojej osoby. Tamten post był trochę zbyt pochopny i pod wpływem emocji. Po głębszym przemyśleniu uznałem, że zdecydowanie chcę grać dalej. Kocham tę grę.

Potem wraz z kolegami ze składu average25iq trafiliście do Wisły Płock, ale tam też nie ułożyło się to po Twojej myśli. Co się stało, że Twoja przygoda z „Nafciarzami” trwała tak krótko? Jak ją wspominasz?

Szczerze mówiąc to średnio. W Wiśle miałem problemy z podstawowymi rzeczami podczas gry, kulała moja komunikacja, moja gra indywidualna. Nie potrafiłem skupić się w stu procentach na grze, co z resztą było widać. Wiedziałem, że stać mnie na więcej, ale nie mogłem tego z siebie wykrzesać. Etap pod tytułem „Wisła Płock” zamknąłem dość szybko. Wziąłem się w garść, zacząłem ciężko nad sobą pracować i robię to z resztą do dzisiaj.

Dawniej byłeś również kojarzony z kłótni na „Esportowych Świrach”. Teraz już chyba sobie nie pozwalasz na bycie w centrum kolejnych dram?

Kiedyś trzeba było odpuścić sobie codzienne urządzenie kłótni. Całe szczęście wyrosłem z robienia dram i skupiam się na grze.

To mamy ustalone, że Exhie sprzed roku, a Exhie teraz to dwaj różni gracze. Czyli zgodzisz się ze mną, że mamy nową, lepszą wersję Ciebie?

Ciężko nazwać to nową, lepszą wersją mnie. Taka prawda, że ludzie którzy mnie lubili, nadal mnie będą lubić, hejterzy będą starać się na mnie negatywnie wpłynąć. A ja sukcesywnie pokazuje każdemu, że jest lepiej niż było kiedykolwiek. Jakiś czas temu po przeprowadzce, rozpoczęciu studiów powiedziałem sobie: teraz albo nigdy. Postanowiłem sobie, że skupię się na treningu i grze w CS:GO. Teraz widzę, że przynosi to pierwsze efekty. Jestem przecież jeszcze młodym graczem, ciągle się rozwijam. Mam za sobą dużo ciekawych doświadczeń, które też na pewno procentują i wpływają na to jakim jestem graczem.

CLEANT spadł Waszemu miksowi z nieba i wygląda na to, że w końcu udało Ci się znaleźć swoje miejsce na esportowej scenie. Jak wyglądały Wasze pierwsze kontakty?

Od początku był konkretnie. Naglił nas czas, bo musieliśmy znaleźć organizację, aby zagrać w rozgrywkach i wszystko ogarnęliśmy w ciągu trzech dni. Chłopaki podeszli do tego mega dobrze i bardzo szybko mogliśmy zacząć reprezentować nowe barwy. Bardzo się cieszymy, że trafiliśmy właśnie na nich!

No właśnie. Można usłyszeć od wielu osób, że macie naprawdę świetny kontakt z właścicielami. Jak się czujesz pod banderą CLEANTmix?

Świetnie. Fakt że mieszkamy z Maksem (Maksymilianem Ekesem, właścicielem CLEANTmix – przyp. red.) bardzo blisko siebie pozwala nam spędzić fajnie czas razem, często możemy porozmawiać o grze, o tym co się dzieje i co będzie dalej, co sprawia że ten kontakt wygląda lepiej niż zwykły przez Internet. Szczerze mówiąc to nie spodziewałem się podczas etapu poszukiwań, że znajdziemy kogoś kto aż tak dobrze będzie pasować do naszej filozofii podejścia do gry.

Dużym problemem wielu polskich zespołów będących na topie jest utrzymanie stałej, wysokiej formy. Nikt się nie spodziewał po Was takich wyników jak w ostatnich tygodniach. Uważasz, że stać Was na taką grę w dłuższej perspektywie?

Na razie trudno mi powiedzieć. Nie jestem w stanie tego ocenić. Staramy się grać na tyle dobrze na ile potrafimy i mamy nadzieję, że będzie tylko lepiej. W tej chwili pokazujemy, że stać na dużo i mam nadzieję, że to dopiero początek. Przed nami ważne mecze w Polskiej Lidze Esportowej i w ESL Mistrzostwach Polski. Jesteśmy mocno skupieni na tych rozgrywkach i chcemy w nich zajść jak najdalej.

Prawus po pierwszych Waszych meczach w PLE mówił na naszych łamach, że Waszym największym atutem jest nieprzewidywalność, która wynika z tego, że tak naprawdę funkcjonujecie jeszcze jak mix. Myślisz, że przechodząc do takiego prawdziwego reżimu treningowego będziecie grać równie dobrze?

Dla mixów zawsze trudne jest to przejście w reżim treningowy, ale nikt nie powiedział, że musimy budować konkretne schematy. Możemy po prostu udoskonalać grę mixową o kolejne zaskakujące zagrania, na które nikt nie będzie gotowy. Uważam, że tutaj swoją rolę do odegrania może mieć w przyszłości jakiś trener, który mógłby zagościć u nas w drużynie. Na razie dopóki nie trenujemy jak typowy zespół, nie potrzebujemy kolejnej osoby za plecami. 

Myślisz, że taki miksowy styl, udoskonalony zaskakującymi zagraniami pozwoli Wam na dłuższą metę osiągać sukcesy?

Jak najbardziej. Myślę, że na polskim podwórku gra miksowa może nam zapewnić spokojnie playoffy w PLE oraz EMP. Nie przekonaliśmy się jeszcze do końca jak to wygląda na drużyny zagraniczne, ale wszystko dopiero przed nami.

ROZMAWIAŁ: PATRYK STEC

Zobacz komentarze