Destru podsumowuje Games Clash Masters. „Forma AGO trochę rozczarowuje"

destru Foto: Maciej Kołek / Ecenter Copernicup

Za nami 3 dni rozgrywek podczas Games Clash Masters. O podsumowanie eventu poprosiliśmy Adama „Destru” Gila, jednego z komentatorów turnieju.

Jak ci się podobało w Gdyni?

Adam „Destru” Gil: Sam event bardzo mi się podobał, a scena wyglądała naprawdę fajnie. Cieszy mnie, że w końcu gdzieś w trójmieście odbyły się zawody takiej rangi, bo to jest potrzebne. Zawsze był rozstrzał Kraków-Katowice-Warszawa. W końcu coś na taką skalę zorganizowano na północy Polski. Było kilka niedociągnięć, uczą się panowie. Jak na debiut, wypadło całkiem nieźle.

Jakieś rady dla organizatorów tak na gorąco po turnieju?

Adam „Destru” Gil: Fajnie, że zawodnicy mieli swoje stanowiska, ale na przyszłość lepiej gdyby mieli dyski SSD, które po prostu podpinają na scenie. Wtedy na pewno udałoby się wyeliminować niepotrzebne opóźnienia.

Scena Games Clash Masters Foto: Games Clash Masters

Jak się ustosunkujesz do tego, że w sobotę podczas meczu AGO na hali było maksymalnie 30 osób, wliczając dziennikarzy i zawodników? Wiele osób z obsługi turnieju wybrało afterparty, albo tak jak ochrona – poszło do domów.

Adam „Destru” Gil: Prawda leży po środku. Sam uczestniczyłem w rozmowach na temat przeniesienia tego spotkania na kolejny dzień. Zawodnicy Heroic postawili jednak opór. Powinni się zachować bardziej sportowo, co na pewno zwiększyłoby szanse AGO. Ten deficyt ludzi z obsługi eventu podczas ostatniego sobotniego meczu wynika z tego, że były dwie osobne ekipy od realizacji sceny i obrazu. Może to wynikało z ich umów, określonych godzin pracy. Czy ucierpiało na tym widowisko? Pewnie trochę tak. Można byłoby to zrobić o wiele lepiej i na kolejnych edycjach trzeba wszystko zaplanować bardziej szczegółowo. Ja z pozycji komentatora nie odczułem, żeby czegoś lub kogoś mi brakowało.

Jak ocenisz występ polskich zespołów? Zacznijmy może od x-kom i PACT, bo one odpadły najwcześniej.

Adam „Destru” Gil: x-kom na pewno nie jest zadowolony z wyniku. Chłopaki przygotowywali się na więcej, liczyli na więcej i z resztą przyznali, że są rozczarowani swoją postawą. Na plus na pewno PACT. Mimo że nie awansowali zbyt daleko, to pokazali fajnego CS’a. To też ważne, bo przecież oni znaleźli się na tym turnieju trochę z doskoku. Z Kinguin mieli prawdziwą batalię, ale również z Heroic udowodnili, że już powoli europejskie teamy też mogą czuć ich oddech na plecach. PACT to chyba największe pozytywne zaskoczenie.

AGO na plus?

Adam „Destru” Gil: Forma AGO trochę rozczarowuje, bo po tym fajnym starcie ze Szperem, teraz ich gra… nie powiedziałbym, że się nie układa, ale jest mocno randomowa. Raz lepszy mecz, raz gorszy. W sobotę grali rewelacyjnie, ale w niedzielę coś zawiodło.

Myślisz, że ich dyspozycja może wynikać z krótkiego czasu na odpoczynek?

Adam „Destru” Gil: Na pewno miało to jakiś wpływ, ale nie można tłumaczyć wszystkiego tym późnym zakończeniem sobotniego meczu. Skończyli o 1. w nocy, zaczynali o 10 rano. Moim zdaniem był czas, aby nawet te 6 godzin pospać. To jest format turniejowy. Na takich eventach musisz być w formie przez 3 dni, niezależnie od tego, o której gracz mecz. Ten niedobór snu na pewno miał wpływ na ich dyspozycję, ale nie był decydujący. Po prostu przeciwnik okazał się lepszy.

Heroic było do pokonania na tym turnieju?

Adam „Destru” Gil: Druga mapa finału pokazała, że absolutnie są w zasięgu Team Kinguin. W sumie Heroic od początku zawodów w Gdyni wyglądało bardzo pewnie. Jest to teraz świetnie skomponowany zespół, który ma doświadczenie (friberg, MODDI), ale również młodego mertza, który robił niesamowite rzeczy na tym turnieju. Może na tej 3 mapie Kinguin zabrakło trochę mocy i pary. Gdzieś ten finał im uciekł. Dużo było przegranych clutchy i stykowych sytuacji. Niemniej cieszy mnie, że Polacy na tym turnieju pokazali, że są w stanie walczyć z czołowymi europejskimi formacjami.

Zespół Heroic, triumfator rozgrywek Games Clash Masters Foto: Games Clash Masters

Czy można definiować Team Kinguin jako najlepszą drużynę w Polsce, bo po raz kolejny zachodzą dalej niż AGO?

Adam „Destru” Gil: Myślę, że tak. Finał w Montrealu, finał w Gdyni – widać, że tam wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wiesz, tak naprawdę ciężko wytypować który zespół jest najlepszy, bo żaden z nich nie ma takiej dominacji jak przed laty chociażby Virtus.Pro.

Coraz częściej widzimy cię za mikrofonem obok Olka Kłosa. To wychodzi przypadkowo, czy po prostu chcecie stworzyć taki deut jak Morgen i Kubik?

Adam „Destru” Gil: Często razem komentowaliśmy, ale to wynikało też z tego, że ja wcześniej mieszkałem w Krakowie i zawsze było nam jakoś po drodze. Faktycznie z Vuzzeyem komentuje mi się na ten moment najlepiej. Wydaje mi się, że to fajnie wychodzi, fajnie się tego słucha. Ja też cały czas się uczę komentować, bo nie była to moja docelowa rola. To bardzo trudne przejść z gracza na komentatora.

Ale chyba zgodzisz się, że doświadczenie z gry pomaga?

Adam „Destru” Gil: Absolutnie, pomaga. Jednak są momenty, kiedy trochę też przeszkadza. To w sumie zabawne, bo przez kilkanaście lat uczyłem się trzymać emocje na wodzy, a teraz potrzeba jest je uwolnić. Uważam, że zestawienie moje z Olkiem jest bardzo dobre. On ma być wiodącym casterem, a ja tym odpowiedzialnym za szczegóły i ekspercką analizę. Nie chcemy się do nikogo porównywać. Po prostu chcemy być coraz lepsi w tym co robimy.

Zobacz komentarze