"Monster play by Dycha". Sprout walczy dalej podczas DreamHack Open Fall

Sprout Foto: Sprout

Przegrywając dwa ostatnie mecze grupowe, Sprout było zmuszone rozpocząć play-offy DreamHack Open Fall z drabinki przegranej. Tam pierwszym oponentem polsko-niemieckiej ekipy było GODSENT, czyli drużyna, która w światowym rankingu HLTV plasuje się o miejsce wyżej niż Sprout.

Oba zespoły nie miały jeszcze przyjemności rywalizować ze sobą w tych składach, co zwiastowało nam wielkie emocje. Dla Sprout stawką tego meczu był nie tylko awans do kolejnego etapu walki o DreamHack Open Fall, ale prawdopodobnie również premia w rankingu HLTV.

Polsko-niemiecka formacja dobrze rozpoczęła to starcie, bo choć przegrała pierwsze dwie rudny na vertigo, to w pierwszej części totalnie zdominowała rywali. Inkasując 11 rund Sprout wypracowało sobie pokaźną zaliczkę przed drugą połową. Po zmianie stron znowu lepiej rozpoczęło GODSENT, ale korzystając dobrze z ekonomii i luk na mapie, Sprout wykończyło vertigo wynikiem 16-7. Wielką zasługę w tym miał Paweł "Dycha" Dycha, który ustrzelił 20 eliminacji.

Na drugiej mapie to GODSENT rozdawało karty, a główną rolę grał Maden, który skompletował 27 zabójstw. Międzynarodowa ekipa tak naprawdę już w pierwszej części de_inferno zagwarantowała sobie sukces, triumfując 10-5. Po zmianie stron skuteczna obrona dała im wygraną, a nam dogrywkową trzecią mapę, którą było de_nuke.

Na trzeciej mapie Sprout musiało zacząć mocno i nie dać rywalom uciec z wynikiem. Sprawy swoje ręce wziął polski duet. Snatchie dominował rywali na dworze, a Dycha całkowicie zamknął pochylnię. Tym sposobem Sprout do przerwy prowadziło 11-4. Takiej okazji po zmianie storn polsko-niemiecka formacja nie mogła zmarnować, i nie zmarnowała. Sprout zamknęło mecz wynikiem 16-9, a Dycha z liczbą 31 fragów na koncie.

Zobacz komentarze