Polacy nie potrafią grać na Minorach. Co pokazuje historia?

Loord Foto: Materiały prasowe

Tylko jeden Polak do tej pory ma miłe wspomnienia z europejskiego Minora. Dla reszty ten turniej był raczej synonimem niespełnionego marzenia.

MICHU jest rodzynkiem jeśli chodzi o polskie akcenty na tegorocznym Minorze. Polak zagra jednak w amerykańskiej edycji turnieju, którą trudno porównywać do rozgrywek na Starym Kontynencie. Poziom europejskiego Minora nadal jest nieporównywalnie wyższy, dlatego od kilku edycji ten turniej jest niedostępny dla naszych reprezentantów. Jednak nie zawsze tak było. Jak nasi sobie do tej pory radzili?

Odpowiedź jest prosta i dość spodziewana - nie najlepiej. Przed erą Minorów, aby wywalczyć awans do Majora trzeba było przejść regionalne kwalifikacje. Pierwszy Minor odbył się przed MLG Columbus 2016 i nie było nam dane na nim zobaczyć naszych zawodników. Pierwszą tego typu imprezą z biało-czerwonym akcentem był Minor przed DreamHackiem w Tours. To właśnie tam zameldowała się ekipa Lounge Gaming, w teoretycznie, tak byśmy powiedzieli dzisiaj, bardzo mocnym składzie - SZPERO, innocent, MICHU, Mouz, MINISE. Przygoda tej ekipy skończyła się jednak już po dwóch meczach. Najpierw Polacy ulegli HellRaisers 10:16, a potem musieli uznać wyższość GODSENT, przegrywając do 6.

Kolejny Minor z Polakami odbył się przed turniejem PGL Major w Krakowie. Wtedy to do walki o awans przystąpił Team Kinguin, w składzie: MICHU, SZPERO, Mouz, rallen i Hyper, dowodzonym przez Loorda. Nie byli to jednak jedyni nasi reprezentanci w tym turnieju. Oprócz Pingwinów, Polskę w barwach organizacji PENTA Sports reprezentował Paweł "innocent" Mocek i ostatecznie tylko on mógł cieszyć się z sukcesu. Team Kinguin najpierw przegrał pierwsze spotkanie z BIG, a potem w deciderze okazał się gorszy od EnVyUs. PENTA zaś dotarła do finału, gdzie ostatecznie uległa BIG, ale pozwoliło jej to zakwalifikować się do turnieju.

Hyper Foto: Materiały prasowe

W tamtym czasie trzy razy z rzędu nasze ekipy rywalizowały o prawo gry na jednym z dwóch najbardziej prestiżowych turniejów w roku. Jakie czynniki muszą zostać spełnione, żeby dzisiejsze składy również mogły rywalizować o Majora? - W tym momencie żeby dostać się na lanowe kwalifikacje do Majora potrzebne są umiejętności mniej więcej na poziomie 20-80. miejsca w rankingu HLTV. Z tego zakresu każda drużyna może wygrać z każdą. Wszystko zależy od formy dnia, skilla, psychiki oraz przygotowania na ten dzień. Przez internet takim underdogom też się łatwiej gra na niby lepsze drużyny na papierze - mówi Bartosz "Wolny" Hyper, uczestnik Majora w Kolonii oraz Minora przed turniejem w Krakowie.

Niebagatelne znaczenie ma właśnie psychika i umiejętność poradzenia sobie w decydujących momentach. - Byłem graczem, który zawsze się stresował. Tylko mi to nigdy nie przeszkadzało w grze. Niektórzy jednak nie potrafią sobie z tym poradzić. Gdy byłem młodszy miałem odwrotnie - stres pomagał mi w znacznym stopniu w grze. W tym momencie, gdy jestem starszy, to już tak tego w grze nie odczuwam - zdradza obecny trener Izako Boars.

Na następnym Minorze również nie zabrakło polskich drużyn. Tym razem były to Pride oraz AGO Gaming, które ówcześnie było reprezentowane przez silną piątkę ze Snatchiem, TOAO, Furlanem, GruBym i phrem w składzie. Minirox mógł jednak być zadowolony ze swoich podopiecznych, bowiem tym udało się wyjść z grupy na drugim miejscu. Anioły w pierwszym meczu poradziły sobie z GODSENT (16:8), ale w następnym meczu przegrały z Envy. W kolejnym meczu polska ekipa musiała ponownie pokonać GODSENT, jednak tym razem w pojedynku BO3. To się udało i w dolnej drabince na AGO czekał znowu Team Envy, który i tym razem nie dał za wygraną, pozbawiając Polaków marzeń o grze na Majorze w Bostonie.

TOAO Foto: AGO Esports

Pride Gaming (morelz, reatz, MINISE, Luz, ToM223) za to na początku zostało rozgromione 3:16 przez OpTic Gaming z Magiskiem w składzie, ale w następnym spotkaniu BO3 pokonało eXtatus 2:0. Decydujący był pojedynek ze Space Soldiers. Jednak MINISE i jego koledzy nie dali rady i odpadli z rywalizacji. Nie zmienia to jednak faktu, że Polacy nie przynieśli wstydu w dobrze obsadzonym turnieju.

Ostatni raz polską ekipę na Minorze mogliśmy podziwiać w 2018 roku w kwalifikacjach do FACEIT Majora w Londynie. Kinguin, mające w składzie rallena, mouza, TaZa, Minise'a i Reatza, poległo jednak z kretesem już w fazie grupowej. Pingiwny najpierw przegrały z ekipą Sprout, a potem zespół TaZa nie dał rady pokonać Red Reserve, które i tak chwilę później odpadło w meczu z NiP. Nikt jednak wtedy nie przypuszczał, że polscy fani będą wspominać te spotkania z rozrzewnieniem.

Polacy zagrali do tej pory na czterech Minorach i tylko na jednym nasz zawodnik mógł się pochwalić awansem do Majora. Co ciekawe trzykrotnie w roli trenera w tych zawodach występował Loord. Jednak ani razu nie udało mu się awansować dalej. Obecnie jednak nikt z nas nie ma nawet możliwości zastanawiania się jak poradziliby sobie Polacy. Od trzech edycji europejski Minor pozostaje tylko w sferze marzeń dla zawodników i polskich kibiców CS:GO. Najgorsze jest to, że nie zapowiada się, aby coś się miało zmienić. Cała nadzieja w MICHU, który jako pierwszy Polak będzie bronić honoru naszego kraju w rozgrywkach za oceanem.

Zobacz komentarze