Koronawirus wygrywa z esportem. Co nas czeka w najbliższych miesiącach?

IEM Katowice 2019 Foto: Timo Verdeil / ESL

Oczywiście decyzja o zamknięciu trybun katowickiego Spodka jest niepodważalna i zrozumiała dla wszystkich. Trudniej pojąć dlaczego akurat teraz została podjęta. Co oznacza dla światowego esportu?

Wirus na dobre zainfekował ludzkie organizmy w grudniu 2019 roku, ale tak naprawdę miesiąc później cały świat zdał sobie sprawę ze skali zagrożenia i rozpoczęła się medialna zawierucha. O tym, że IEM Katowice 2020 się odbędzie wiemy wszyscy jednak od dłuższego czasu. Wojewoda Śląski również. Dlatego dla mnie niewyobrażalny jest proces, w którym zapadła, skądinąd słuszna decyzja o zamknięciu trybun. Czemu akurat teraz? Kilka godzin przed otwarciem bramek, gdy cały esportowy świat zjechał już do Katowic?

Koszty tej decyzji są gigantyczne dla wszystkich. Dla organizatora, który postarał się o odpowiednią oprawę, musiał zmierzyć się ze wszystkimi technicznymi aspektami i zrobił wszystko, co w jego mocy, żeby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom imprezy. Niestety, w tym roku tabelka w Excelu z pozycją "kibice" będzie świecić pustkami. O ile tak duża organizacja jak ESL da sobie z tym radę, to większy problem mają jednak mali dostawcy, którzy często zainwestowali znaczną część swojego budżetu. - Pompa Team na skraju bankructwa. Po pięciu latach zainwestowaliśmy wszystko co mieliśmy, aby wystawić stoisko na IEM. Stoisko stoi, hotele opłacone, wszystko załatwione, ale event odwołany. Jutro na spokojnie przeliczymy straty, które dla wielkich firm są może niezauważalne, ale dla nas są kolosalne. Trzymajcie kciuki za mnie i nitro, abyśmy to jakoś przeżyli - napisał Szymon "Isamu" Kasprzyk.

Tak jak wspomniałem wcześniej, o ile sama decyzja wojewody jest zrozumiała, to czas, w którym została ogłoszona jest co najmniej dziwny. Kto teraz odpowie za straty tych wszystkich firm, które nie inwestowałyby pieniędzy, gdyby wiedziały wcześniej o tym, że kibice nie wejdą do kultowej hali?

Ważniejsze pytanie brzmi: co dalej? Obawiam się mocno, że decyzja w sprawie IEM Katowice 2020 może stanowić smutny precedens. Ile jeszcze wydarzeń może zostać w podobny sposób wykastrowanych z kibiców? Przed nami w trochę dalszej perspektywie chociażby Major w Rio. Kolejna gigantyczna impreza, na którą czeka cały esportowy świat. Owszem, jeżeli pojawią się przesłanki, aby ją odwołać - wszyscy to doskonale zrozumiemy, gdyż nie ma nic ważniejszego niż zdrowie. Jednak mam nadzieję, że nie wylejemy dziecka z kąpielą.

Sam od kilku dni zastanawiam się jak sytuacja z koronawirusem będzie się rozwijać w następnych tygodniach. Czy grozi nam przypadek wojny na Ukrainie, czyli wirus i kolejne zgony tak nam spowszednieją, że w końcu o nim zapomnimy, a wszystko wróci do normalności, czy jednak grozi nam jeszcze większy światowy kryzys, który na długie miesiące zdefiniuje ład na świecie. Jedno jest pewne - esport nie jest oderwanym bytem i będzie mocno zależny od rozwoju wydarzeń. I właśnie boleśnie się o tym przekonaliśmy.

Zobacz komentarze