Inauguracja ESL Pro League - fatalne ENCE i niespodzianka w meczu Astralis

ENCE Allu Foto: Bart Oerbekke / ESL

Początek najbardziej prestiżowej ligi CS:GO przyniósł nam pierwsze odpowiedzi na pytania, które zadawali sobie wszyscy fani esportu.

Czy ENCE stać jeszcze na dobrą grę? Chyba NIE

Za fińską ekipą do końca świata świata ciągnąć się będzie zmiana Aleksiego "aleksib" Virolainenena. Od tamtego momentu skład nie może się podnieść, czego konsekwencją było spotkanie z Team Spirit. Spotkanie bez większej historii, w którym najpierw ENCE zostało rozgromione na Inerno 2:16, a potem przegrało po równej walce na Trainie 14:16. Śmiało można powiedzieć, że z ekipy, która rok temu grała w finale Majora w Katowicach nie zostało już nic i raczej nie ma co się po niej spodziewać cudów w obecnym sezonie ESL Pro League.

Czy Vitality bez Alexa da radę? TAK

Odejście Alexa było wielkim szokiem dla całej sceny CS:GO. Dopiero co walczył na Majorze i był drugim najlepszym zawodnikiem swojej ekipy. Zastąpił go 17-letni Kévin "Misutaaa" Rabier, będący objawieniem FPLa. Okazało się, że młody Francuz dał radę i bez żadnego stresu wszedł w buty starszego kolegi. Francuzi mierzyli się z GODSENT i szybciutko pokonali swoich przeciwników 2:0, wygrywając na Vertigo oraz Nuke'u.

Czy Astralis da się pokonać? TAK

Niby wszyscy wiemy, że Duńczyków można pokonać, bo nie raz w ostatnim czasie to już się stało, ale nadal obojętnie z kim byśmy nie zestawili tej ekipy, to uznalibyśmy ją za faworyta. Tak też było przed meczem przeciwko NiP. Jak się okazało, Szwedzi sprawili niespodziankę. Nie tylko wygrali z Astralis, ale ich rozgromili, wygrywając na pierwszej mapie 16:6, a na drugiej 16:8. To kolejna tak dotkliwa porażka zespołu device'a w ostatnim czasie. W pamięci mają jeszcze na pewno bolesną klęskę 0:2 w półfinale tegorocznego IEM Katowice ze zwycięzcą całego turnieju - NAVI.

Zobacz komentarze