Cztery wnioski po finałach ESL MP. Czy nocne granie służy zawodnikom?

ESL Mistrzostwa Polski CS:GO Foto: ESL Polska

Organizowane przez ESL Mistrzostwa Polski zakończyły się bardzo ciekawym spotkaniem finałowym pomiędzy Illuminar Gaming, a x-kom AGO. Puchar podnieśli zawodnicy organizacji z okiem w logo, zgarniając przy tym 21 tysięcy dolarów i miejsce w zamkniętych kwalifikacjach do IEM Katowice 2020. My przyglądaliśmy się tym finałom z dużym zainteresowaniem i doszliśmy do kilku wniosków.

1. Bardzo wyrównany poziom między najlepszymi drużynami

Ten aspekt potwierdziła nam zarówno faza zasadnicza, jak i same finały. Wszystkie spotkania, które oglądaliśmy na ESL Arenie w Katowicach cechowały się wysokim poziomem i wyrównaną grą każdej z ekip. W każdym meczu o wyniku przesądzała trzecia mapa. O tym, kto wygra rundę czy mapę niejednokrotnie decydowały minimalne błędy i szczegóły, na które często nie zwraca się uwagi. Kluczową wagę w spotkaniach miały zapewne takie czynniki jak forma dnia, samopoczucie, lepsze rozpoczęcie spotkania.

Kto wie, jak potoczyłyby się wszystkie mecze, gdyby rozgrywano je po raz kolejny? Może w finale zobaczylibyśmy np. ARCY i Wisłę All in Games? Warto też zwrócić uwagę na to, że wszystkie drużyny mają podobny map pool. Często przewijają się takie mapy jak Mirage, Vertigo, Train co powoduje, że te spotkania są naprawdę wyrównane.

Cały ten wniosek możemy uznać za cieszący i pozytywny. Jeszcze trzy lata temu nie do wyobrażenia było sobie, że nie ma wyraźnego TOP1 na polskiej scenie CS:GO (a na dodatek, że tym TOP1 nie jest Virtus.pro!).

2. Illuminar zapowiadało rewanż za DreamHack’a w Atlancie i dopięli swego

Gracze, jak i sama organizacja zapowiadała, że po niezbyt udanym występie w Stanach Zjednoczonych chcą pokazać wartość na polskiej scenie i będą pewnie kroczyć po zwycięstwo w Katowicach.

Od momentu, gdy zawodnicy ex x-kom team dołączyli do Illuminar Gaming poziom ich gry poszybował w górę, a sami gracze czują się w IHG jak ryby w wodzie i na pewno celują w kolejne wygrane turnieje czego na pewno im życzymy, bo im więcej mocnych polskich zespołów na europejskiej scenie tym lepiej!

3. Polscy kibice umieją w doping

ARCY, x-kom AGO, Illuminar Gaming, Wisła All in Games — wszystkie te formacje mogą pochwalić się rzeszą oddanych fanów. Sztuką jest, jeżeli ci kibice zaczynają zjeżdżać się na turnieje offline i swój doping przekazywany przez Internet zamieniają w coś nie tyle co namacalnego, a na pewno słyszalnego. To udało się wszystkim wcześniej wymienionym ekipom. Zaangażowanie i wsparcie od kibiców to coś, co motywuje i nakręca wielu zawodników i na pewno nie brakowało tego na arenie.

Głośny doping pojawił się nawet w trakcie ESL Sprite Mistrzostw Kobiet, gdzie fani Illuminar wspierali wspieraną przez IHG drużynę Arcane Wave (wcześniej Unity Female). „Angieee”, czyli jedna z pań reprezentujących Arcane stwierdziła, że nigdy wcześniej nie doświadczyła takiego wsparcia na LAN-ie, a „Madzix” potwierdziła, że dziewczyny doping słyszały doping i podniósł one je na duchu, dodawał energii, dlatego tym bardziej gratulacje dla kibiców.

Równie świetnymi kibicami mogli pochwalić się gracze x-kom AGO i ARCY. Bardzo miłym dla oka dopełnieniem w drużynie „Furlana” jest „Fragger”, czyli maskotka przedstawiająca główny symbol organizacji — Jastrzębia. „Fragger” często wchodzi w interakcje z kibicami i przewija się na wielu zdjęciach z turnieju.

Najsłabiej w naszym, subiektywnym, „kibicowskim” zestawieniu zdecydowanie wypada Wisła. Zapewne jest to spowodowane krótkim czasem istnienia organizacji i niedużą liczbą sukcesów na turniejach offline. Mimo wszystko, swoich fanów na turnieju w Katowicach również mieli i, pomimo że ich doping wypadał blado w starciu z Illuminar, to też należą im się brawa za to, że przyjechali za swoimi ulubieńcami i wspierali ich.

4. Zainteresowanie kibiców spada wprost proporcjonalnie im później mecz jest rozgrywany

Jak dobrze wiadomo, finały mężczyzn były łączone pierwszy raz w historii z finałami kobiet i to spowodowało, że liczba rozgrywanych spotkań wzrosła dwukrotnie. Pomimo tego, że starcia w sobotę zaczęły się o godzinie 11:00 to liczne problemy techniczne, długie spotkania spowodowały, że mecz pomiędzy Illuminar a Wisłą, która planowo miał wystartować o 20:00 rozpoczął się z 3-godzinnym opóźnieniem. Dokładając do tego, że gracze rozegrali wszystkie trzy mapy wychodzi na to, że drugi półfinał zakończył się dopiero około godziny 2:00 w niedzielę!

Zadajemy sobie pytanie, czy to dobrze dla zawodników i kibiców? Dla kibiców na pewno nie co potwierdza fakt, że na drugim półfinale pozostali tylko najwytrwalsi z fanów IHG i Wisły i osoby związane bezpośrednio z organizacjami. Dla zawodników różnie to bywa. Niektórzy preferują grę późnymi nocami inni zaś wolą wczesne spotkania. Mimo wszystko tak późne mecze nie są zbyt dobrą wizytówką turnieju.

autor: Maciej Skorupa

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze