Dycha czarował, ale niespodzianki nie było. Astralis lepsze od Aristocracy

Dycha Foto: ESL

Aristocracy, to jedyny przedstawiciel naszego kraju w 10. sezonie ESL Pro League. Niestety Polacy trafili do koszyka definiowanego jako "grupa śmierci". Na inaugurację podjęli rękawice rzucone przez jedną z najlepszych ekip świata - Astralis.

Duńczycy byli zdecydowanym faworytem tego starcia, co z resztą potwierdzili od pierwszej rundy. Kapitalna defensywa na Vertigo dała im nawet prowadzenie 9:0! Polacy obudzili się dopiero po przerwie taktycznej, ale po połówce przegrywali 5-10. Po zmianie stron sensacji nie było. Astralis świetnie atakowało, czego efektem wynik 15:5. Polacy jednak znowu się przebudzili i zdołali zdobyć kilka rund z rzędu. Cudownego comebacka nie było, a faworyci wygrali ostatecznie 16:9.

Nuke był wyborem Aristocracy, ale mappol mistrzów Majora w Berlinie jest tak szeroki, że ciężko było mieć nadzieję, że Polacy tam wygrają. Na szczęście zaczęli lepiej niż na de_vertigo. Ekipa TaZa dobrze się uzupełniała i wygrywała pojedynki, co początkowo dało im przewagę 4:2. Niestety Duńczycy po przerwie taktycznej powrócili ze zdwojoną siłą i triumfowali w pierwszej części 9:6. Po zmianie stron ARCY szybko wyrównało stan rywalizacji, za sprawą dobrze rozegranej rundy pistoletowej. Ba, Polacy wyszli nawet na dwupunktowe prowadzenie! Nic to jednak nie dało, bo Astralis raz jeszcze świetnie użyło przerwy taktycznej i ostatecznie wygrało 16-12,

Na pewno na słowa pochwały zasługuje Paweł "DYCHA" Dycha, który był wiodącą siłą swojego zespołu, a jego akcje indywidualne wyraźnie wzbudzały entuzjazm komentatorów i szacunek rywali. Oby jutro Dycha zagrał równie dobrze, ale jego zespół jeszcze lepiej.

Zobacz komentarze