Finał DreamHack Open nie dla Aristocracy(WIDEO)

arcy

280 dni minęło odkąd zespół Wiktora "TaZa" Wojtasa podniósł w górę puchar DreamHack Open Montreal. Niestety, ale na powtórzenie tej przyjemności będą musieli poczekać. W półfinale rozgrywek w Jonkoping ulegli Ancient i odpadli z turnieju.

Ancient to zespół stworzony z utalentowanych szwedzkich zawodników, którzy w Jonkoping mają największe wsparcie publiki. Arcy mierzyło się nie tylko z rywalem, ale również tłumem rządnym zwycięstwa swoich rodaków. Niestety, ale zadanie okazało się zbyt trudne.

Rywalizację zaczęliśmy mapą de_overpass, gdzie Ancient ma 92% skuteczności. Jak wiemy polskie zespoły nie przepadają za ta planszą, więc kłopoty Arcy nie były zaskoczeniem. Po stronie broniącej uzyskali tylko 6 rund, co stawiało ich w słabej sytuacji przed przerwą. Na domiar złego Szwedzi zgarnęli drugą pistoletówkę. Nadzieje na lepszy rezultat przywrócił Jacek "minise" Jeziak i jego solowa akcja. Niestety mimo próby powrotu do meczu, Aristocracy uległo Ancient na pierwszej mapie 16:11.

Drugą mapą rywalizacji było de_train, wybrane przez Polaków. Wiemy jak dobrze na pociągach czuje się zespół TaZa, więc taka decyzja zupełnie nie dziwi. Arcy zaczęło z wysokiego pułapu, zapisując na konto 3 pierwsze rundy. Potem przyszły gorsze momenty, ale ostatecznie udało się zapisać aż 7 rund po stronie atakującej. Duża w tym zasługa mouza i minise, którzy zaliczyli świetnie triplekille.

Po zmianie stron, tempo spotkania nie spadła, obie drużyny szły runda w rundę. Bardzo ważny punkt dał skuteczny retake TaZa, który wyprowadził Polaków na prowadzenie 12:11.

Ekonomia Szwedów się załamała, ale Aristocracy nie potrafiło tego wykorzystać. Emocje sięgały zenitu w każdej rundzie. Ostatecznie do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. I to nie jedna, a aż 5. Na szczęście z happy endem dla Polaków.

Na nuke Polacy rozpoczęli walkę bardziej zmotywowani, i to było widać od pierwszej rundy. Świetnie współpracowali i eliminowali rywali, co przyniosło prowadzenie 5:0. Niestety później w szeregi Aristocracy wkradło się jakieś rozproszenie, co spowodowało, że biało-czerwoni przegrali pierwszą połówkę 7-8.

Odrabianie strat po stronie atakującej szło bardzo mozolnie. Szwedzi świetnie się ustawiali i gasili akcje naszych reprezentantów w zarodku. Niestety zespół TaZa nie był w stanie przebić się przez defensywę rywali i ostatecznie przegrał 11:16, a cały mecz 1-2. To oznacza koniec przygody z DreamHackiem.

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze