Tomasz Chomczyk o nowej organizacji Sawika. "Tak się robi show"

plac zabaw Foto: Materiały prasowe

To co wydarzyło się we wtorkowy wieczór w Esports Performance Center przerosło oczekiwania moje, i pewnie wszystkich w polskim esporcie. Nie spodziewałem się, że tak ważną informację można utrzymać w sekrecie. Pal licho już, że nikt nie wiedział, ale to w jaki sposób poinformowano zgromadzonych, na pewno może wzbudzać podziw.

O 15:00 stawiłem się na ulicy Poleczki w Warszawie, w centrum treningowym Team Kinguin. Sądziłem, że poznamy "znany" skład ich nowej drużyny League of Legends. Kiedy oczekiwaliśmy na wszystkich gości (7 dziennikarzy największych polskich portali esportowych), podszedł do mnie Filip "Testree" Mątowski i poprosił, abyśmy odeszli na bok. Byłem przygotowany, że dostanę burę za ostatnie informacje o zmianach w Team Kinguin, a tymczasem... - Tomek, jak zejdziemy na dół poproszę, abyście włożyli telefony do walizki - powiedział Testree. Absolutnie nie miałem z tym problemu. Czułem jednak w kościach, że kroi się coś więcej, bo chwilę wcześniej widziałem Wiktora Wojtasa ubranego w marynarkę. Myślę, że we wtorkowe wieczory TaZ ma w grafiku ciekawsze zajęcia, niż spacerowanie korytarzami centrum treningowego.

***

Po przegrupowaniu z resztą uczestników spotkania i dotarciu do wyznaczonej sali, wreszcei spotkaliśmy Hatchy'ego i Cinkrofa. Usiedliśmy wygodnie w fotelach, włożyliśmy telefony do walizki i rozmawialiśmy o nowej drużynie League of Legends. Nie wiem ile czasu to trwało, bo naprawdę prowadziliśmy przyjemną konwersację.

Gdy skończyliśmy Filip zaprosił nas na wycieczkę po Esports Performance Center. W myślach trochę na to psioczyłem, bo w sumie nie spodziewałem się dowiedzieć czegoś nowego. Wszak blisko miesiąc temu taką atrakcję zafundował mi Viktor Wanli. Wtedy rzeczywiście, obiekt zrobił na mnie olbrzymie wrażenie.

Pierwsze piętro, drugie piętro i... kolejne zaskoczenie. Pokoje graczy już gotowe do użytku. Kiedy byłem z wizytą w grudniu, jeszcze trwały tam prace budowlane. Niemniej potem zaskoczyłem się trzeci raz. Przed wejściem na trzecie piętro, Testree poprosił nas o nałożenie budowlanych kasków ochronnych. Gdy byłem wcześniej, to z Wiktorem zwiedzałem trzecie piętro bez zabezpieczeń. Prace budowlane raczej postępują, niżeli się cofają, więc miałem kolejny moment zdziwienia.

Kiedy dotarliśmy do punktu docelowego przywitał nas znajomy głos - Zapraszam panowie - powiedziała postać stojąca w cieniu. Nawet gdyby mnie ktoś wybudził o 5 rano i usłyszałbym ten głos, wiedziałbym, że to Sawik. Przez ostatnie 3 miesiące rozmawiałem z nim kilkadziesiąt razy, więc od razu go rozpoznałem.

Stał na końcu dużego, ciemnego pokoju, oświetlanego jedynie wieczorną panoramą Warszawy. Gdy podeszliśmy bliżej i zapaliło się światło, po bokach ujrzeliśmy Viktora Wanli, Wiktora "TaZa" Wojtasa, Szymona Kubiaka i Marka Spadło. Obwieścili nam powstanie nowej organizacji i zamknięcie Team Kinguin. Sawik w 10 punktach streścił najważniejsze założenia funkcjonowania tego przedsięwzięcia, a pozostali w krótkich wystąpieniach przedstawili swoje motywy wzięcia udziału w tym projekcie.

***

Cieszę się, że taka osoba jak Maciej Sawicki bierze się za zarządzanie polską organizacją i budowanie rodzimego esportu. Mam wrażenie, że czego ten gość się nie dotknie, zamienia w sukces. W prywatnej rozmowie powiedział mi, że to dla niego plac zabaw. Maćku, masz grabki, masz łopatkę, piasek pewnie przywiozą. Wydaje mi się, że pomysł na swój zamek też już masz. Oby była to wielka i solidna konstrukcja.

Za sposób ogłoszenia projektu należą się wielkie brawa całej ekipie. Tak się robi show. Choć Filip później przyznał mi, że generalnie to on był głównym pomysłodawcą tego widowiska. Wcale mnie to nie dziwi, to wyjątkowo kreatywny jegomość, co mogliście zobaczyć oglądając Misję Esport.

Nowy twór już narobił wielkiego zamieszania w polskim esporcie, a przecież wciąż nie ujawniono jego nazwy. Panowie, życzę Wam powodzenia, bo zaczęliście wspinaczkę po schodach, a przed wami mnóstwo pięter.

Zobacz komentarze